Strona Główna

Nasz program

O nas

Forum

Galeria zdjęć

PIONIERZY

Kontakt
Artykuły:
Jan Włodarek
Historia
Sylwetki
Wywiady
Porady
Trening
Dietetyka
Medycyna
Wspomaganie
Sterydy
Ośrodki
RÓŻNE
Statystyka
Odwiedziło nas:
7077572
osób.
Oni są z nami:

Dzisiaj jest środa 2 Grudnia 2020.
Imieniny obchodzą: Balbina, Bibianna, Paulina, Aurelia, Piotr
Wspomnienie… Pamięć o pionierach naszej kulturystyki

Za życia wraz z Redaktorem Stanisławem Zakrzewskim, Twórcą Polskiej Szkoły Kulturystyki, propagowali tę nową formę kultury fizycznej. Wówczas nie było to łatwe, mimo tego już na początku lat 60-tych ubiegłego wieku ukazywało się czasopismo „Sport dla Wszystkich” w nakładzie aż 100 tysięcy egzemplarzy. Kulturystyka systematycznie uprawiana była przez ponad pół miliona osób, głównie młodzież i nikt nie zażywał wtedy anabolików. Organizowano zawody, pokazy, festyny. Tworzono struktury organizacyjne kulturystyki.

Większość naszych pionierów, którzy dokonali tego tytanicznym wysiłkiem już nie żyje. Tylko już nieliczni - przeważnie najbliższe im osoby - pamiętają o nich. Zdumiewa fakt, że nazywający siebie od lat redaktorami współczesnych kolorowych pisemek dla kulturystów nie raczą nawet z okazji Święta Zmarłych przypomnieć czytelnikom naszych nieżyjących herosów oraz ich sportowych i organizacyjnych sukcesów. Można więc przypuszczać, że jest to spowodowane brakiem znajomości historii naszej kulturystyki i szacunku dla zmarłych? A co z kulturą pamięci o nich?

Jak co roku, o tej porze, wspominamy tych, którzy zostawili swój ślad na kartach historii naszej kulturystyki, wymieniamy ich nazwiska. Jest to już długa lista. Teraz wymieniamy nazwiska tych, którzy zmarli w ostatnich latach
(podajemy tylko nazwiska kulturystów i organizatorów podane nam przez rzetelne źródła):

Stanisław Ptaszyński, Józef Stelmasiak, Wiesław Szydłowski, Janusz Woch, Wiesław Wnęk, Antoni Kołecki, Bogusław Krydziński, Waldemar S. Bednarski. Zbigniew Małachowski, Marian Glinka, Józef Radziwiłłko, Jerzy Pachocki, Stanisław Wielgus, Marek Perepeczko, Marian Rossa, Witold Majchrzak…

Zapalmy znicze na ich grobach oraz na grobach innych pionierów kulturystyki.
Ze względu na szalejącą pandemię koronawirusa rozłóżmy jednak wizyty na cmentarzach na kilka dni listopada. Najważniejsze jest nasze zdrowie.

JWIP.PL tradycyjnie odwiedzi mogiłę rodzinną redaktora Stanisława Zakrzewskiego na Cmentarzu Wojskowym w Warszawie.


J.W. 1 listopad 2020


Skutki koronawirusa. Jest coraz gorzej

OD NAS SAMYCH NAJBARDZIEJ ZALEŻY, CZY POKONAMY KORONAWIRUSA. CHROŃ SIEBIE I INNYCH.

Nie tylko Polska z nim walczy. Było już coraz lepszy tego wynik. To pozwoliło na stopniowe odmarznie Polski z różnych koniecznych i istotnych dla naszego bezpieczeństwa ograniczeń, nakazów, wytycznych itp. Powoli wracaliśmy do normalnego życia i funkcjonowania wszystkich dziedzin, a głównie gospodarki.
Niestety następny atak koronawirusa wymaga mobilizacji całego naszego społeczeństwa, gdyż staniemy w obliczu tragedii. Wiele osób, głównie młodych, chodziło bez maseczek. Zapomnieli że walczymy z epidemią i o własne życie. Powstał też jakby samobójczy ruch antymaseczkowy oraz protestujących. Obecnie mamy rekordowe liczby zachorowań i śmierci będą większe!.
Rząd więc zmuszony jest wprowadzić zakazy, które dla normalnego osobnika wydają się normalne.

Mamy za sobą odmrażanie obostrzeń sanitarnych . dotyczących m.in. klubów fitness oraz siłowni, po której jednostki kultury fizycznej, głównie małe, są na krawędzi upadłości. Nie maja pieniędzy na prowadzenie statutowej działalności . Przykładem tej sytuacji może być likwidacja najstarszej i legendarnej w Polsce siłowni „Syrenka” Warszawa. Obecnie konsekwencje koronawirusa są dalej dotkliwe dla siłowni szczególnie tzw. osiedlowych. Minimalne wpływy finansowe spowodowały , że widmo ich upadku staje bardziej realne.
Np. dotyczy to następnej warszawskiej kultowej siłowni TKKF "Błyskawica", która w sierpniu ogłosiła , ze jest już w krytycznej sytuacji, kwalifikującej do zaprzestania działalności i likwidacji. Woła o pomoc. Teraz ćwiczy w niej tylko ok. 40 osób, w tym połowa to obywatele Ukrainy.
Docierają do nas również informacje z kraju o redukcji etatów i zawieszaniu podstawowej działalność siłowni. Co prawda na dziś nie ma zakazu funkcjonowania siłowni, ale mając na uwadze skutki szalejącej epidemii wirusów trzeba się zastanowić, czy obecnie chodzić na zajęcia.. Uwaga ta szczególnie dotyczy osób po 60 roku życia. Warto pozostać w domu i wykonywać proste ćwiczenia gimnastyczne.

Rząd wprowadza nowe ograniczenia. Od 17 października M in. zawiesza się działalność siłowni. Już grudzień a siłownie wciąż nieczynne. Pewnie jeszcze jakiś czas będzie tak dalej. Po ewentualnym przejściu do stanu stabilizacji w strefach czerwonych będą nieczynne, w żółtych - czynne z ograniczeniami. Dopiero w strefie zielonej mogą działać bez ograniczeń. Aktualnie media informują, ze niebawem będzie trzecia fala pandemii. COVID - 19.


Aktualizacja 01.12.2020r.
Dyplomacja sportowa jako… Autor Daniel Bosiak


DYPLOMACJA SPORTOWA JAKO NARZĘDZIE BUDOWY WIZERUNKU MIĘDZYNARODOWEGO PAŃSTW

Dyplomacja sportowa to przykład soft power, czyli miękkiej siły państwa. W literaturze polskojęzycznej dopiero od niedawna poświęca się uwagę temu zjawisku, co skutkuje zwiększaniem zainteresowania polskich badaczy tą problematyką. Jeden z nich, Michał Marcin Kobierecki zwraca jednak uwagę, że uwaga polskich naukowców skupia się przede wszystkim na instrumentalizacji sportu i jego wykorzystywaniu dla potrzeb polityki wewnętrznej, podczas gdy w literaturze anglosaskiej zwraca się uwagę na szerszy kontekst, czyli kształtowanie stosunków międzynarodowych za pomocą sportu. Niniejszy artykuł ma na celu przybliżenie zagadnienia dyplomacji sportowej i przedstawienie za pomocą kilku przykładów w jaki sposób sport wpływa na relacje międzynarodowe.


Wojciech Woźniak wskazuje trzy obszary polityki publicznej, w których państwo wykorzystuje sport – polityka społeczna, polityka międzynarodowa oraz polityka tożsamości. Pierwszy z nich związany jest bezpośrednio z polityką wewnętrzną państwa, drugi oraz trzeci wzajemnie się przenikają, ponieważ rywalizacja sportowa może służyć do odwoływania się do podziału „my konta oni”. Biorąc pod uwagę fakt, że blisko połowa światowej populacji przejawia zainteresowanie co najmniej jedną dyscypliną sportu (najpopularniejszą pozostaje piłka nożna) nie można ignorować znaczenia sportu w uprawianiu polityki. Wiedzieli już o tym Starożytni.

Współcześnie nikt nie neguje faktu, że światy sportu oraz polityki wzajemnie się przenikają. W kontekście polityki międzynarodowej sport może być wykorzystywany do kształtowania wizerunku państwa na świecie i zwiększania jego prestiżu, jak również łagodzenia czy zaostrzania konfliktów. W związku z tym możemy mówić o istnieniu dyplomacji sportowej. Obecnie nie ma konsensusu co do definiowania tego pojęcia, ponieważ każda z nich prezentuje inne podejście. Dyplomacja sportowa jest na ogół przedstawiana jako przykład dyplomacji publicznej, a więc kierowanej do zagranicznej opinii publicznej (społeczeństwa). Klasyczna dyplomacja służy do utrzymywania relacji między rządami oraz organizacjami międzynarodowymi. Część badaczy (jak chociażby Michał Marcin Kobierecki) preferuje szerokie pojmowanie tego pojęcia. Zwraca on uwagę, że adresatami dyplomacji sportowej są nie tylko rządy państw, ale również krajowe federacje, organizacje pozarządowe czy kluby sportowe, a więc społeczeństwo. Taką logikę zdaje się podzielać Unia Europejska, która w Konkluzjach Rady w sprawie dyplomacji sportowej (2016/C 467/04) stwierdza, że „dyplomację sportową można rozumieć jako wykorzystywanie sportu w celu oddziaływania na stosunki dyplomatyczne, międzykulturowe, społeczne, gospodarcze i polityczne. Dyplomacja sportowa jest nieodłącznym elementem dyplomacji publicznej – długofalowego procesu komunikacji z opinią publiczną i organizacjami mają¬cego na celu na przykład zwiększenie atrakcyjności i poprawę wizerunku danego kraju, regionu lub miasta oraz wpływanie na podejmowanie decyzji w różnych dziedzinach polityki. Przyczynia się do realizacji założeń polityki zagranicznej w sposób zauważalny i zrozumiały dla ogółu społeczeństwa.”

Dyplomacja sportowa postrzegana jako atrybut państwa służy kreowaniu pozytywnego wizerunku w środowisku międzynarodowym. Sukcesy sportowe swoich obywateli państwa chętnie wykorzystują do budowania własnego prestiżu. Możliwość promowania prestiżu państwa należy wręcz do unikalnych cech sportu. Triumfy w sporcie wykorzystywała III Rzesza, a rywalizacja sportowa była istotnym elementem zimnowojennej konfrontacji. Administracja Jimiego Cartera wykorzystała Igrzyska Olimpijskie w Moskwie w 1980 roku do wyrażenia swojej dezaprobaty wobec działań ZSRR w Afganistanie. W negocjacjach między mocarstwami uczestniczył Michael Morris, ówczesny przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, jednak nie osiągnięto porozumienia w sprawie wycofania wojsk z Afganistanu. Ostatecznie USA zbojkotowały Igrzyska w Moskwie, a w ślad za Ameryką ponad 60 innych państw, w tym także państwa Afryki oraz Azji. W ramach retorsji państwa Bloku Wschodniego zbojkotowały Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles w 1984 roku. Z bojkotu wyłamały się Chiny, Jugosławia oraz Rumunia, co odczytano jako słabnięcie wpływów Związku Radzieckiego. Dla Rumunii ta decyzja okazała się przełomowa, gdyż tamtejsi sportowcy uzyskali drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Okres zimnej wojny to także rozpoczęcie procesu umiędzynaradawiania klubowych rozgrywek piłkarskich wraz z powstaniem Pucharu Europejskich Mistrzostw Klubowych, Pucharu Miast Targowych oraz Pucharu Zdobywców Pucharu. Rozgrywki te stanowiły jedną z nielicznych okazji do przekraczania granic między zwaśnionymi blokami geopolitycznymi dla klubów, ich zawodników oraz kibiców. Potęgę futbolu doceniał również hiszpański dyktator Francisco Franko, który wspierał działalność Realu Madryt licząc na konkretne korzyści polityczne.

Za współczesne przykłady budowania pozytywnego wizerunku państwa może posłużyć organizacja Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2008 roku, Euro 2012 w przypadku Polski oraz Ukrainy, jak również Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi w 2014 roku. Korzyści wynikające z organizacji wielkich imprez sportowych są tak wielkie, że dochodzi nawet do prób korupcji ciał odpowiedzialnych za wybór lokalizacji takiego wydarzenia. Podobne zarzuty pojawiły się w kierunku Kataru, który został gospodarzem Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2022 roku. W tym kontekście należy odnieść się do kształtu relacji suwerennych państw z podmiotami pozapaństwowymi, jak chociażby międzynarodowymi federacjami sportowymi. Władze państwowe najczęściej muszą podporządkowywać się woli podmiotów, które nie podlegają demokratycznej kontroli, by nie narażać szans swoich klubów i reprezentacji narodowych w rywalizacji sportowej.

Organizacja Euro 2012 przez Polskę miała na celu utrwalenie pozytywnego wizerunku naszego państwa jako przykładu udanej transformacji systemowej oraz ukazanie, że jesteśmy nowoczesnym i dynamiczne rozwijającym się państwem. Trzy tygodnie trwania Mistrzostw Europy były idealną okazją do zaprezentowania swojego potencjału, niekoniecznie sportowego. Wnioski przedstawione przez Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego w ramach Projektu Społecznego 2012 zdają się to potwierdzać. Analiza objęła biuletyny Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które stanowiły przedruki artykułów prasowych z całego świata podczas trwania turnieju. Z artykułów jednoznacznie wynikało, że Euro 2012 nie było wyłącznie imprezą sportową. Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się właśnie uwarunkowania polityczne i historyczne Polski oraz kwestie związane z organizacją, promocją i gospodarką. Autorki raportu wskazują, że Polacy okazali się jednym z najważniejszych pozytywnych zaskoczeń. Podkreślano serdeczność i profesjonalizm wolontariuszy oraz przyjazną atmosferę panującą wśród kibiców. Nawet media rosyjskie słynące z dużego krytycyzmu wobec Polaków nie ukrywały swojego zaskoczenia. Było to o tyle ważne, że przed mistrzostwami prasa zagraniczna rozpisywała się o rasizmie i ksenofobicznej postawie Polaków. Serdeczna atmosfera skłoniła do zachęt do odwiedzania Polski w przyszłości. Pojawiły się nawet głosy o przezwyciężeniu niechęci Polaków wobec Niemców. Doceniono organizację turnieju, działalność służb w zapewnieniu bezpieczeństwa, co zaowocowało pojawieniem się krytyki wobec autorów artykułów powstałych przed rozpoczęciem Euro za przerysowanie potencjalnych zagrożeń dla gości. Skala pozytywnego zaskoczenia jest o tyle znacząca, że początkowo pojawiało się wiele głosów wątpiących w możliwości organizacyjne Polski i Ukrainy, jak chociażby lekceważący ton dziennikarzy z Kanady, którzy zachęcali do ostudzenia swojego entuzjazmu, gdyż państwo spoza G8 nie jest w stanie dobrze zorganizować tego typu imprezy. Po zakończeniu turnieju nastąpił zwrot w medialnych ocenach turnieju. Michel Platini określił organizację Euro 2012 jako znakomitą. Co ciekawe, powyższa analiza wskazała, że Ukraina w przeciwieństwie do Polski, nie wykorzystała swoje szansy na poprawienie międzynarodowego wizerunku. Przeciwstawiono „nowoczesną Polskę” „skorumpowanej, sowieckiej Ukrainie”. Zmiana postrzegania wizerunku Polski po zakończeniu Mistrzostw Europy z początkowo przesyconego lękiem w kierunku pozytywnego zaskoczenia wskazuje na bardzo ograniczoną wiedzę o Polsce na świecie. Niewątpliwie jest to wyzwanie dla naszej dyplomacji. Pracownia Badań Społecznych jeszcze pod koniec Euro 2012 przeprowadziła badanie wśród kibiców spoza Polski, z którego wynikało, że aż 92% z nich zamierza polecić Polskę swoim znajomym. Siedem lat po organizacji mistrzostw możemy potwierdzić rzetelność tych badań. Zdecydowany wzrost liczby zagranicznych turystów odnotowały Gdańsk i Warszawa (przypadku stolicy wzrost o ponad milion turystów w ciągu 5 lat). Pozytywnych wrażeń z pobytu w Polsce nie zatarły nawet porażki naszej reprezentacji.

Rządy wspierają rozwój sportu oraz kształtowanie pro-sportowych postaw poprzez finansowanie budowy obiektów czy programów sportowych. Przykładem takiego działania był program Orlik 2012, na który przeznaczono blisko 970 mln złotych z budżetu państwa. Wszystko to z nadzieją, że poniesione nakłady przełożą się na przyszłe wyniki sportowe.

Uprawianie dyplomacji sportowej to także możliwość zaakcentowania swojego istnienia w środowisku międzynarodowym. Dotyczy to państw o nieuregulowanym statusie prawnomiędzynarodowym, jak Republika Chińska (Tajwan) czy Palestyna. Podobnie działała Niemiecka Republika Demokratyczna w latach powojennych, gdzie sam przewodniczący tamtejszej Rady Państwa Walter Ulbricht określił piłkarzy „jako ambasadorów państwa w dresach”. W przypadku państw małych lub nieuznawanych uczestnictwo w międzynarodowych imprezach sportowych stanowi alternatywę dla ich organizowania, które zarezerwowane jest tylko dla dużych i silnych podmiotów. Nawet Korea Północna wysyła swoich przedstawicieli na międzynarodowe imprezy sportowe, osiągając tam czasem całkiem przyzwoite wyniki.

Powyższe przykłady to jedynie wycinek aktywności państw oraz podmiotów niepaństwowych wykorzystujących potencjał sportu dla realizacji swoich celów. Zarówno czysto komercyjnych, jak i strategicznych. Organizacja wielkich imprez sportowych najczęściej spotyka się ze sprzeciwem społeczeństwa oraz protestami aktywistów argumentując to marnotrawieniem środków, które mogłyby zostać przeznaczone na przeciwdziałanie problemom społecznym. Rządzący zdając sobie sprawę z długofalowych korzyści wynikających z organizacji takich imprez zdają się nie słuchać ich głosu decydując się przeznaczać ogromne zasoby w celu przygotowania państw do zawodów.

Wykorzystane źródła:
1. Benjamin Elisha Sawe, The Most Popular Sports in the World, (https://www.worldatlas.com/articles/what-are-the-most-popular-sports-in-the-world.html)
2 .Informacja Ministra Sportu i Turystyki na temat realizacji programów „Moje Boisko – Orlik 2012” i „Biały Orlik” w latach 2008-2012
3 .Konkluzje Rady w sprawie dyplomacji sportowej (2016/C 467/04), Dz. Urz. UE C 467/12 z 15.12.2016 r.
4. Michał Marcin Kobierecki, Dyplomacja sportowa. Sport jako arena prowadzenia dyplomacji międzynarodowej
5. Michał Marcin Kobierecki, Dyplomacja Sportowa. Sport w działaniach dyplomatycznych państw i aktorów niepaństwowych, Łódź 2018.
6. Mistrzostwa Europy w 2012 roku dały kopa turystyce, (http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,24836605,mistrzostwa-europy-w-2012-r-daly-kopa-turystyce.html)
7. Obraz Polski w kontekście Euro 2012. Wnioski z analizy treści Biuletynów Euro 2012, (https://www.msz.gov.pl/resource/24b601e1-c337-4951-8362-3122979e 2297:JCR)
8. Wojciech Woźniak, Polityka wobec sportu. Sport jako element polityki publicznej

Autor Daniel Bosiak, grudzień 2019

Autor jest absolwentem Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie na kierunku stosunki międzynarodowe (specjalności: Studia regionu Pacyfiku oraz Dyplomacja ekonomiczna). Słuchacz XXXI Promocji „Witold Pilecki” (2019-2021) Krajowej Szkoły Administracji Publicznej im. Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego. Swoje zainteresowania naukowe koncentruje wokół ekonomii rozwoju, pomocy rozwojowej, cyberbezpieczeństwa, regionu Afryki, relacji międzypaństwowych oraz problemów społecznych. W wolnym czasie czyta, poszerza wiedzę z zakresu informatyki użytkowej oraz konsumuje popkulturę. Interesuję się sportem. Ulubioną dyscypliną jest kolarstwo.
JWIP.PL

Rej.906/RÓŻNE -129/2019.12.22/JWIP.PL


Zmarł nasz Przyjaciel Stanisław Ptaszyński














Staszek jakiego znamy.















2 grudnia 2019 roku w wieku 77 lat odszedł Stanisław Ptaszyński: magister wychowania fizycznego, zawodnik, instruktor i organizator polskiej kulturystyki w latach 60 i 70 -tych ubiegłego wieku. Wspaniały kolega i przyjaciel.

0d ponad 50 lat znaliśmy się dobrze, przez kilkanaście lat prowadziliśmy zajęcia z młodzieżą w siłowni na warszawskiej Pradze, jednocześnie rywalizowaliśmy między sobą w ogólnopolskich i międzynarodowych zawodach. Zdobyliśmy z wyróżnieniem uprawienia instruktora na tym samym kursie. W tym okresie Staszek był w grupie czołowych polskich kulturystów, kilkakrotnie reprezentował Polskę w zawodach z kulturystami, w tzw. wówczas bloku państw socjalistycznych.

W latach 70-tych ukończył studia wyższe na warszawskim AWF-ie i podjął pracę na stanowisku kierownika studium sportu na wyższej uczelni SGH. Organizował tam międzyuczelniane zawody w trójboju siłowym, które cieszyły się dużym zainteresowaniem studentów nie tylko z uczelni warszawskich.

W roku 1981 wyjechał do USA osiedlając się w Chicago; tam pracował, a do sierpnia 2018 roku ćwiczył rekreacyjnie w siłowni, regularnie jeździł na rolkach i cieszył się aktywnością fizyczną oraz dobrym zdrowiem.

Nie zapominał o kolegach z ojczystego kraju. Prawie co 2 lata przyjeżdżał do Warszawy i spotykał się m.in. ze znajomymi kolegami z siłowni.
Za każdym pobytem spotykał się ze mną, najchętniej w kawiarniach „Bliklego”. Uważał, że są tam najlepsze pączki na świecie i bardzo dobra kawa. Rozmawialiśmy prawie o wszystkim, a najczęściej o życiu na obczyźnie, pracy, kulturystyce, treningu. Godzinami mógł rozmawiać o książkach wydawanych w Polsce, m.in. dotyczących historii powszechnej i biografii sławnych ludzi, które czytał w Stanach; często wspominał nasze przygody w młodości. Zawsze był szczery, a swoje ambitne plany oceniał realnie. Lubił ludzi i wybaczał im słabości, sam zaś starał się doskonalić intelektualnie oraz zawodowo. Tam, gdzie przebywał, swoim usposobieniem, sposobem bycia i życzliwym współdziałaniem z ludźmi tworzył wspaniałą atmosferę.

W ostatnich latach często rozmawiałem z nim przez skypa, nieraz przez kilka godzin siedzieliśmy przed komputerami. Opowiadał mi o życiu w Stanach i wrażeniach z licznych podróży po świecie, które odbywał z małżonką oraz o planach w tym zakresie na przyszłość. Można było mu zazdrościć, że na emeryturze żyje spokojnie, godnie i bez większych problemów zdrowotnych.

Pod koniec lipca napisał do mnie, że martwi go sporadyczny ból żołądka, który lekarz kazał mu zdiagnozować specjalnymi badaniami. Wyszło, że ma „guzki na wątrobie”.
Na ten temat pisał jeszcze kilkakrotnie, ale w październiku przeraził mnie stwierdzając, że jego terapia nic mu nie dała i już wie, że będzie żył tak długo, jak jego organizm z chorobą sobie poradzi… Ostatni jego mail, ale wysłany przez telefon dostałem 21 listopada, był jakby optymistyczny. Staszek mówił, że walczy z nieuleczalną chorobą, ale jego stan zdrowia się nie poprawiał. Bardzo Mu współczułem i było mi przykro, że jednak pomału odchodzi.

I stało się najgorsze. W dniu 8 grudnia otrzymałem obszerny mail od Joanny, żony Staszka. Staszek pomimo intensywnego leczenia i opieki zmarł w dniu 2 grudnia.

Żonę Staszka prosimy o przyjęcie wyrazów szczególnego współczucia.

Żegnamy Staszka z żalem i szacunkiem dla Jego postawy wobec życia i tych, którzy Go znali. Pamięć o nim zostanie nie tylko w moim sercu i umyśle.


Jan Włodarek, grudzień 2019r.

Tym, którzy chcieli by szerzej zapoznać z kulturystycznym wątkiem w życiu Staszka polecamy przeczytać następujące artykuły na stronie JWIP.PL
Szczególnie:
- „Ze Stanisławem Ptaszyńskim rozmawia Jan Włodarek”, dział „wywiady”.
- „Kulturysta Stanisław Ptaszyński na obczyźnie”, dział „pionierzy”.
Proszę również zobaczyć Jego zdjęcia w „Galerii” na tej stronie.








O zjawisku koksiarstwa w kulturystyce. Dr hab. Piotr Sławuta






















(Na zdjęciu dr Piotr Sławuta w swoim uczelnianym "gabinecie", w którym ćwiczy między prowadzonymi zajęciami ze studentami).

Na prośbę pana Jana obiecałem napisać coś w rodzaju komentarza do artykułu pt: ,,Serce może pęknąć ale... biceps nie może być mniejszy’’, który ukazał się w tygodniku Angora (20. 01. 2019) i traktował o powszechnym stosowaniu sterydów anabolicznych przez ćwiczących w siłowni.

Po dokładnym przeczytaniu tego felietonu, uznałem że nie będzie to łatwe zadanie, ponieważ niemal całkowicie zgadzam się z jego treścią. Niemniej jednak przytoczona opinia o tym, że u faceta po 40 - tce spada synteza testosteronu i w zasadzie nie ma powodu by go nie suplementować nie do końca jest prawdziwa. Warto wiedzieć, że syntetyczne androgeny bywają nazywane zawiedzioną nadzieją medycyny. Pod koniec lat 40 -tych XX wieku właściwości anabolików próbowano wykorzystać u chorych ze skrajnie wyniszczonym organizmem. Sądzono, że podawanie ich zwiększy masę mięśniową chorych, ale szybko okazało się, że skutki uboczne podawania są dużo gorsze niż leczone zaburzenie. Rezultatów nie przyniosły także próby podawania sterydów anabolicznych osobom z zaburzeniami łaknienia, u których chciano uzyskać wzrost apetytu i szybsze przybieranie na wadze. Oczywiście istnieją sytuacje gdy lekarz-endokrynolog widzi konieczność podania androgenów, ale robi to rzadko i na podstawie szczegółowych badań. Testosteron stosuje się np. do przyspieszenia rozwoju płciowego chłopców, u których jest on zdecydowanie opóźniony, sporadycznie podaje się go przy niektórych nowotworach niszczących kości (szpiczaki) i u osób nieuleczalnie chorych w celu poprawy jakości życia. Należy bardzo wyraźnie podkreślić, że stosowane dawki odpowiadają produkcji fizjologicznej hormonu i nie zbliżają się nawet do stosowanych przez „mięśniaków”.

We wspomnianym artykule uderzyła mnie wręcz informacja o tym jak łatwo zdobyć te specyfiki i to, że dla handlarza jest to złoty i bardzo bezpieczny interes, na który właściciele siłowni i instruktorzy przymykają oczy. Jeszcze parę lat temu regularnie zdarzało się, że podczas mojego dyżuru przychodził młodzieniec „napakowany mięśniami” o twarzy napuchniętej i niskim głosem opisywał przypadłości swojego psa licząc, że wypiszę receptę na testosteron. Teraz podchodzi się do największego „gościa na siłce” i prawie od reki ma się ten farmaceutyk.

Pisanie tego felietonu poprzedziłem przejrzeniem losowo kilkunastu wybranych stron internetowych poświęconych budowaniu masy mięśniowej kulturystów. W każdym z nich, a, szczególnie na ich forach jest treść niby ostrzeżenia z którego wynika, ze stosowanie anabolików powoduje wzrost masy mięśniowej, siły. Itp., a jednocześnie cały katalog skutków ubocznych . Z najważniejszych można wymienić: uszkodzenie wątroby, nadciśnienie, zakrzepice, zmiany zwyrodnieniowe stawow, zmniejszenie „produkcji„ własnego” testosteronu, bezpłodność, ginekomastię, łysienie, przyczynę powstawania nowotworów itp..
Na tych samych internetowych stronach, ale nieco niżej, można jednak dokładnie zapoznać się z fabrycznymi nazwami anabolików i innymi farmaceutykami, (np. hormonem wzrostu, insuliną ) i ich przeznaczeniem w kulturystyce. Niżej przytaczam jedną z takich list, zachowując pisownię i nomenklaturę oryginalną. Oczywiście ze zrozumiałych względów nie wymieniam tutaj fabrycznych nazw poszczególnych farmaceutyków zakazanych w wspomaganiu się sportowców. ( a jest ich ponad 200 polecanych między innymi początkującym kulturystom). Podam jedynie nazwy kilkunastu grup, wg. ich przeznaczenia.
Każda ich nazwa zaczyna się od słowa „ Sterydy”: Oto one:
-na szybką rozbudowę masy, - na przyrost mięśni dobrej jakości, -na przygotowanie do zawodów ( w tej grupie są innego rodzaju gatunku leku), -.o najmniejszych skutkach ubocznych, - dobre dla początkujących (!), - stosowane przez osoby o tendencji do wypadania włosów, - i leki stosowane przez kobiety, -dobre na przyrost siły, - które w najmniejszym stopniu zaburzają własną produkcję hormonalną, - o najlepszym stosunku ceny do jakości, - słabo aromatyzujące, - zalecane na długie cykle, - polecane w przypadku skłonności do ginekomastii, - doustne.


.. Mogę przypuszczać, że każdy w miarę logicznie myślący człowiek stwierdzi że tego typu strona internetowa lub raczej forum przeznaczone jest dla schizofreników, bo z jednaj strony niby przestrzega przed stosowaniem zabronionych lekarstw wspomagających organizm sportowca, zaś w rzeczywistości zachęca do ich używania. Trzeba je jednak gdzieś nielegalnie kupić To już jednak temat na odrębny felieton.

Oczywiście można, machnąć ręką na ludzi stosujących już tak zwane cykle anaboliczne, wychodząc z założenia, że jeśli ktoś jest tak ograniczony, by kosztem własnego zdrowia wyglądać przez pewien czas jak prezerwatywa wypchana orzeszkami, to zgodnie z regułami ewolucji musi wyginać. Problem polega na tym jak przekonać młodych ludzi, żeby nie brali tej, nie waham się użyć tego słowa, trucizny. Wypada również postawić pytanie czy można cokolwiek z tym zrobić ?
W Internecie , który od początku istnienia jest motorem krzewienia koksiarstwa w środowisku kulturystów, raczej to nie jest możliwe. Moim zdaniem tak zwana walka z „ koksiarstwem” nie przynosi pozytywnego rezultatu.

Dobrze to obrazują przykłady wyłowione z Sieci .Jeden z nich to list młodego samobójcy lub w przyszłości kaleki. W przytoczonym liście zachowałem pisownię oryginalną, poprawiłem tylko najbardziej rażące błędy ortograficzne. Zostawiam go bez komentarza, ale może ktoś z Kolegów podejmie ten temat i napisze coś pocieszającego na stronie JWIP.PL..

Witajcie!
Na start dodam ankietę.
1. Wiek: 21
2. Waga: około 90kg (nie sprawdzałem swojej wagi jakiś czas)
3. Wzrost: 180cm
4.Wymiary: -biceps:42 , -klatka:111, -udo:66, -talia:91
5. Staż na siłowni: 3 lata (prawie, w równe 36 miesięcy chce zacząć cykl tj. Październik.)
6. Dieta: -białko: 230 , -węglowodany: 380 (zbijam), --tłuszcz: 100
7.Ile i jakie przebyte cykle sterydowe: brak to będzie pierwszy
8. Trening:
9. Cel cyklu: pierwszy cykl to najlepiej masa na drugim zrobię dopiero dużą redukcję
10. Ostatni cykl i odstęp czasowy od jego zakończenia: brak
11. Poziom bf % :20%
12. Tendencja do tycia/chudnięcia (typ budowy): ogólnie to zawsze byłem ekto jak zaczynałem ćwiczyć miałem wagę średnio 60-65kg i 30 w łapie. Cienia nie miałem :d
13. Stan zdrowia: pozytywnie w najbliższym tygodniu robię badania na wątrobę i całą resztę
14. Skłonność do łysienia lub porostu owłosienia: u mnie w rodzinie nie ma nikt skłonności do łysienia kuzyn (bliski bardzo z 1 linii) bierze od lat i elegancja gęste włosy.
15.ppm (podstawowa przemiana materii):szybka?
16. Wyniki siłowe: -klata: osobiście ćwiczę zakresem 90-100 po 12-8 reps -martwy ciąg: nie ćwiczę na ciężar a na ilość 120 ish -przysiad: 120kg (nie ćwiczę na 1rep)

No więc tak po 3 latach treningu zdecydowałem się na 1 cykl sterydowy (myślałem o tym już rok temu ale chciałem poczekać cierpliwie do 21 roku życia wiecie kości, organizm itd.) No i nadszedł ten czas. Osobiście doczytałem się sporo na temat cyklów. Ale jednak pozostaje mi trochę pytań do zadania. Pierwszy cykl planuje 12 tygodni: Test Prop 100mg e2d (czy warto zaczynać z dawką 50mg przez pierwsze 2 tygodnie aby przyzwyczaić organizm czy to jest ewidentnie za mało?) myślę, że krótkie estry to dobry wybór na 1 cykl (jak by co łatwiej odstawić) Później klasyka pct 3x 5000ui HCG, Clomid 20tabs 50mg. W trakcie cyklu planuje również brać: Witaminy Omega 3 Prostate Support i tutaj właśnie pojawia się moje pytanie, powinienem bardzo skupić moją uwagę na prostate support? tj. Czy brać od początku, jak brać, jakie polecacie, czy wiek gra role i oczywiście główne działanie saw palmetto. Szukam pomocy w tym temacie aby nie przepłacić i wiadomo nie kupić jakiegoś gó***. Planuje regularne badania teścia, krwi, organów. Czy przy takim cyklu najlepiej jest HCG PCT czy w trakcie też? Naczytałem się trochę o tych dwóch stronach medalu i nie wiem co mam o tym myśleć, jeżeli w trakcie to średnio 250uj e4d (rozrabiać na takie małe dawki to tragedia dla startera) Napisanie tego tematu wyskoczyło mi nagle więc jeżeli coś pominąłem to wspomnę w komentarzach.

I jedna z odpowiedzi, którą przytaczam ponieważ uważam, że jest najmniej głupia: ,,Sterydy to nie zabawki dla roszczeniowych dzieci, że wymagają sporej świadomości o swoim ciele i o tym co się z nim dzieje. Że wchodząc w to trzeba zaprzyjaźnić się z lekarzem, i dosłownie mieć rękę na pulsie, robiąc regularne badania, dbając o wątrobę i inne takie 😉 Jednak z drugiej strony, nie przesadzajmy z demonizowaniem’’.

Kończąc wypada dodać pare słów na pocieszenie wydaje się ze jednak walka z „koksiarstwa” nie jest całkowicie przegrana o czym może świadczyć wydźwięk artykuł w „Angorze”. Może ktoś się opamięta ? Może rodzić chodzącego na siłownie nastolatka zwyczajnie porozmawia z nim lub, choć to nie eleganckie, przejrzy jego sportowa torbę…. Szkoda jednak, że tego typu artykuły w naszym kraju ukazują się sporadycznie, przeważnie kilka razy w roku. Można tez odnotować pozytywny trend : zmniejsza się ilość siłowni w których ćwiczy się kulturystykę ekstremalną, zaś kobiety wybierają ośrodki fitness.
Autor dr hab. Piotr Sławuta

Rej. 887 STERYDY -50/ 2019..03.20//JWIP.PL.


Kulturystyka jako sport estradowy. Autor Maciej Rawicz

FELIETON

Po każdych zawodach kulturystycznych zastanawiam się, ile warte są mięśnie mistrzów. I nadal nikt mnie nie przekona, że aktualni mistrzowie są lepsi od tych z lat 60-tych. Nawet pod względem umięśnienia.
Chodzę sobie od jednego klubu do drugiego, oglądam kandydatów na mistrzów nie na estradzie, ale „przy pracy” i widzę, jak oni wyglądają w fazie przygotowań. Otóż nieszczególnie. „Pakowanie” na masę sprawia, że niektórzy kandydaci na mistrzów wcale nie przestrzegają mistrzowskich reguł treningów, wyglądają raczej na stałych klientów baru piwnego. Dopiero na miesiąc przed zawodami, zaczyna się przyspieszone szlifowanie potężnego cielska. Taki zabieg to wprawdzie szkoła charakteru, ale zarazem tortura dla ciała. I to wcale nie z racji intensywności treningu, ale z powodu okropnej diety, której trzeba ściśle przestrzegać, aby zasłużyć na pudło
.

Wcale nie jestem pewny, czy życie sportowca powinno polegać właśnie na tym. Najpierw winduje się własną wagę do 120 kg, a potem rzeźbi się to wszystko, spadając w efekcie o ponad 20 kilogramów niżej. Czy nie jest to przypadkiem przysłowiowa głupiego robota? Zdolności adaptacyjne organizmu ludzkiego są ogromne, ale – bez przesady! Przeplatanka: masa – rzeźba, musi w końcu odbić się na zdrowiu, bo mimo wszystko istnieją jednak jakieś granice możliwości adaptacyjnych. A poza tym jaki sens mają takie zabiegi? Rozumiem, że w konkursie o tytuł Mr. Olympia można wygrać 100 tysięcy dolarów. Ubogi sportowiec ma szansę wzbogacić się, jeżeli eksperyment z jego własnym ciałem powiedzie się.

W Polsce nagrody są raczej cieniutkie, czego najlepszym dowodem jest fakt, że na jednych zawodach nasi mistrzowie zostali wyróżnieni … kompletem szczotek. Szczotka to sprzęt praktyczny, wymuszający higienę przynajmniej w sypialni mistrza, ale daleko jej do wartości stu tysięcy dolarów. No i ta dieta! Pierś kurczaka i ryż. Przypuszczam, że po kilku latach takiego uszczęśliwiania się na siłę, kąciki oczu opadają w dół i człowiek już niczym nie różni się od Chińczyka. A przecież było kiedyś tak, że mistrzowie jeździli na zawody „z marszu”. Przez cały rok utrzymywali wysoką formę, mimo że wtedy nikt nie miał pod ręką odżywek i hormonów!

Dzisiaj mistrzem bywa nie zawsze ten, kto ma talent, jest pracowity, a jego mięśnie wykazują predyspozycje rozwojowe. Na pierwszym planie jest dzisiaj reakcja organizmu na leki hormonalne. Znam takiego, kto wpakował w siebie wszystko co możliwe, bo jego ambicją było takie ukształtowanie ciała, żeby w bramę wchodzić bokiem. Wszystko na nic. Jedyny pożytek, jaki przypadł mu w udziale z racji tej szczególnej „suplementacji”, to nieustające wędrówki do toalety. Taki już się urodził i nic nie wróży, że przybierze na wadze tyle kilogramów, o ilu marzy. Znam jednak takiego, który nieprawdopodobnie reaguje na minimalną nawet dawkę hormonów. Jest tłusty i krościaty, ale ma swoje uwielbiane „przyrosty”. Jak z tego widać, szanse nie są równe. Zresztą kibice orientują się już dziś doskonale w przyczynach posągowej muskulatury takiego czy innego mistrza. Każdy z tych mistrzów opowiada potem do kamery, że urósł tak na odżywkach białkowych i na witaminach. Ano, daj Boże zdrowie!. Czynnik odrębny to sprawność, której prawie nie ma. Jest smutne, że w trakcie niedozwolonego dopingu farmakologicznego rosną mięśnie, a ścięgna pozostają, jakie były. Niestety, taką już mają naturę. Nieszczęście bierze się stąd, że mięśnie stają się z czasem silniejsze niż ścięgna. Jest to bardzo niebezpieczne dla zdrowia, wystarczy bowiem szybki ruch z dużym ciężarem lub nawet wyskok bez ciężaru i – ścięgno pęka, lub w najlepszym razie ulega nadwerężeniu. Nie jest to standard, ale jednak tego rodzaju kontuzje są dość częste. Jeżeli złamiemy nogę, nasza rehabilitacja trwa miesiąc. Jeżeli nadwerężymy ścięgna – kilka miesięcy. Jeżeli zerwiemy ścięgna – rok lub kilka lat.

Trend aktualnie obowiązujący nie przynosi kulturystyce splendoru. Nieruchawi faceci o pomnikowych kształtach oddalają się coraz bardziej od sportu, zmierzając programowo w stronę estrady. Bywało inaczej. Jasiński pierwszy mistrz Polski w kulturystyce, miał zarazem I klasę sportową w gimnastyce i w podnoszeniu ciężarów. Gimnastykę uprawiał też jeden z pierwszych mistrzów świata w kulturystyce, Tommy Kono z USA, który był jednocześnie mistrzem w podnoszeniu ciężarów. Do wszechstronnie wysportowanych kulturystów polskich należeli: Marian Rosa, Przemysław Kwiatkowski, Augustyn Dziedzic, Andrzej Laskowski, Józef Radziwiłko i wielu innych. Warto uzupełnić tę listę o nazwiska niektórych polskich ciężarowców. Waldemar Baszanowski na przykład był tak skoczny, że grając w siatkówkę zbijał piłką nad blokiem dużo wyższych przeciwników. Zygmunt Smalcerz, mistrz wagi piórkowej, miał jednocześnie pierwszą klasę w gimnastyce, a w pięcioskoku obunóż z miejsca pokonywał dwa razy wyższych przeciwników.

W latach 60 - tych turnieje kulturystyczne nie ograniczały się tylko do prezentacji sylwetki i do napinania mięśni. Trzeba było wykazać się też siłą i sprawnością. Czasem wyglądało to zabawnie, szczególnie w wykonaniu nielicznych i przypadkowych zawodników stukilogramowych, ale właśnie konkurencje sprawnościowe uwiarygodniały kulturystykę jako sport. To właśnie wtedy, w pojęcie kulturystyki zostały wpisane trzy znamienne określenia: siła – sprawność – piękno. Co z tego zostało? Na pewno siła, ale o tym akurat publiczność nie ma najmniejszego pojęcia, bo na estradzie nie ma prób siłowych.

Jeżeli chodzi o sprawność, to już wspomniałem: mięśnie przerośnięte ponad wytrzymałość ścięgien nie gwarantują sukcesów na tym polu, bo należy liczyć się z kontuzją.I wreszcie piękno. W tym względzie zdania są podzielone. Na pewno entuzjaści kulturystyki, skażeni kompletnym brakiem krytycyzmu wobec tej dyscypliny, zachwycają się pergaminową skórą, suchymi mięśniami oraz siecią żył i żylaków, które robią korzystne wrażenie na sędziach. Zwykli sympatycy tej dyscypliny wyglądają na zniechęconych. Wydaje im się, że kanony estetyki zostały poważnie naruszone, a w przypadku kulturystyki kobiecej- wręcz obalone. Wszystkie zamieszczone tutaj uwagi można traktować jedynie jako gorzkie żale, bo i tak nie zanosi się na wprowadzenie testów sprawnościowych dla kulturystów-mutantów. Za tendencją obowiązującą na dziś, stoi cały przemysł spożywczy i … farmaceutyczny.

Krótko mówiąc: sponsoring. To właśnie sponsorzy wylansowali kulturystę - mutanta. Wielkiego, przerośniętego w każdym calu, raczej aktora niż sportowca, bardziej człowieka estrady niż sali sportowej. Pozostaje nadzieja, że o swoją sprawność zadba, umownie mówiąc, druga liga. Ci wszyscy, którzy dosłownie rozumieją określenia: siła – sprawność – piękno.
Autor: Maciej Rawicz, 2012

JWIP.PL
. Dziękujemy Autorowi za udostępnienie tego felietonu (rozszerzona wersja). Po przeczytaniu tego tekstu warto zapoznać się z artykułem profesora Adama Palucha pt. „Wizerunek nasz, czyli ciało na scenie ponowoczesności”. Jest w naszym dziale „różne”.
Rej.885/ HISTORIA - 82/2019.02.18/JWIP.PL



Prośba do rejestrujących się na naszym forum


FORUM W TRAKCJE ZMIAN (MODERNIZACJA). PRZEPRASZAMY

PROSIMY NIE WCHODŹCIE NA NASZE FORUM, JEŚLI NIE MACIE NIC DO NAPISANIA. FORUM JEST PRZYJAZNYM MIEJSCEM WYMIANY POGLĄDÓW, INFORMACJI, SPOSTRZEŻEŃ, UWAG, PROPOZYCJI ITD. DOTYCZĄCYCH PRZEDE WSZYSTKIM ĆWICZEŃ SIŁOWYCH.

NIE TOLERUJEMY TZW. OGLĄDACZY, KTÓRZY NIE MAJĄ ZAMIARU PRZYJĄĆ TEGO DO WIADOMOŚCI.

ZAKŁADAMY, ŻE OSOBY ZAMIERZAJĄCE SIĘ REJESTROWAĆ NA FORUM UWZGLĘDNIĄ TEN APEL.
JWIP.PL


Pionierzy tworzyli historię

Na zdjęciu: Mieczysław Krydziński, 1965 rok, z arch J.W.)

Tworzyli i realizowali. Jeden z nich kol. Jan Włodarek swoim artykułem pt. „Powracają pionierzy naszej kulturystyki”, zainaugurował cykl „Uchronić przyszłość dla przeszłości”.
Trzeba jednak wykonać ciężką pracę, aby do tego doprowadzić. Właśnie o tym, i w jaki sposób i zakresie ją wykonać, przeczytacie w naszym dziale: „PIONIERZY”.

Przeczytajmy artykuły: "Powracają pionierzy naszej kulturystyki", "Stanisław Wielgus - rozpoczął od tańca", "Pamięć o Pionierach Kulturystyki", "Stanisław Wielgus pomaga chorym". "Niesamowity wyczyn Daniela Pasternaka. 140 kg na 75 urodziny!", "60 - te urodziny Sławomira Filipowicza", "Przybył do nas Maciej Szymański", "Stanisław Ptaszyński wybrał się do Warszawy", "Dr Waldemar Wojciech Bednarski nie rdzewieje" , "Pożegnanie Andrzeja Laskowskiego", "Zbigniew Małachowski: człowiek z pasją", O Witoldzie Majchrzaku: "Jego życiorys to gotowy scenariusz filmowy", "Witold Majchrzak sześćdziesiąt lat na sportowej arenie","Pozegnaliśmy Mariana Rossę", "Zmarł nasz Przyjaciel Stanisław Ptaszyński" itp.

Zapraszam, 28 października 2009 r.

Ostatnia aktualizacja 10 grudzień 2019, godz. 21:30


Nie należy rozpoczynać treningu siłowego pod wpływem środków dopingujących i odurzających. Przed wykonywaniem opisanych tutaj metod treningowych i ćwiczeń należy się skonsultować z lekarzem. Autorzy i właściciel strony JWIP.PL nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za skutki działań wynikających bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystania informacji zawartych na tej stronie.
Ostatnie Artykuły
Rak jądra choroba...
Wszystkich Święty...
Aby poprawić jako...
Swięto Niepodległ...
Pożegnanie warsza...
Flesz
Obraz
Obraz
GALERIA PRAC WOJTKA SIUDMAKA
Na forum
Tylko aktywnych zapraszamy na forum
oraz
do Pionierów



















































Jeżeli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas.

Jan Włodarek | Historia | Sylwetki | Wywiady | Porady | Trening | Dietetyka | Medycyna | Wspomaganie | Sterydy | Ośrodki | RÓŻNE