Strona Główna

Nasz program

O nas

Forum

Galeria zdjęć

PIONIERZY

Kontakt
Artykuły:
Jan Włodarek
Historia
Sylwetki
Wywiady
Porady
Trening
Dietetyka
Medycyna
Wspomaganie
Sterydy
Ośrodki
RÓŻNE
Statystyka
Odwiedziło nas:
4205410
osób.
Oni są z nami:
Sopockie refleksje 1960 - 1970. Autor: Jan Włodarek
PRZYPOMINAMY: KORZYSTAJ Z WODY, SŁOŃCA I POWIETRZA! ĆWICZ!!!


(Na zdjęciu: Mieczysław Krydziński 1966, fot. Jerzy Jankiewicz)

Sopockie zawody - mające w poszczególnych latach róźne nazwy - w wieloboju kulturystycznym uznawane za mistrzostwa najlepszych polskich kulturystów przeprowadzane od 1960 roku przez 11 kolejnych lat, odegrały ważną role w kształtowaniu, popularyzowaniu i rozwoju kulturystyki w Polsce. Stanowią istotną i pozytywną część naszej historii ćwiczeń siłowych wiążącą się z epoką „bezkoksową”.

Trzeba wyraźnie podkreślić, że sopockie zawody przeprowadzano z inspiracji twórcy polskiej kulturystyki Stanisław Zakrzewskiego, redaktora „Sportu dla Wszystkich” i zarazem wiceprezesa Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, a od 1965 roku Przewodniczącego Komisji Kulturystyki ZG TKKF, ofiarnie wspieranego przez licznych społecznych działaczy, głównie z wybrzeża: Ludwika Ogrodowicza, Andrzeja Jentczaka, Edmunda Łącza, Mariana Gregorczyka, Stanisława Wilgusa, Edwarda Sobieszczyka, Edwina Hejmowskiego i innych.

Był to okres modny na ćwiczenia siłowe. Powstały nowe ośrodki kulturystyczne, przybywało ćwiczących. Szacowano , że już po koniec 1962 roku, kulturystykę uprawiało ok. 300 tys. osób, głównie młodzież, a ok. tysiąca osób miało ambicję startu w zawodach. Kulturystyka stała się w kraju masową formą kultury fizycznej. Do tak znacznego wzrostu popularności ćwiczeń siłowych przyczyniło się czasopismo „Sport dla Wszystkich” - ukazujące się w nakładzie dochodzącym do 100 tys. egzemplarzy. W latach rozgrywania sopockich zawodów Redakcja „SdW” popularyzowała różne metody ćwiczeń siłowych i sprawnościowych oraz zachęcała do rywalizacji sportowej m.in. w Sopocie.


Mimo wzrastającej popularności kulturystyki nie zaliczano jej do dyscyplin sportowych. Była wręcz ignorowana przez władze polskiego sportu, a także przez prasę krajową (z wyjątkiem „SdW” ), która nie wykazywała zainteresowania, nawet zawodami mistrzowskimi. Wraz z kometką i karate była tylko jedną z form rekreacji fizycznej prowadzoną przez TKKF i LZS. Dla sportowej kulturystyki nie było więc dotacji, specjalistycznego sprzętu, sal treningowych z pełnym zapleczem sanitarnym, nie wspominając o niezbędnej specjalistycznej opiece lekarskiej i odnowie biologicznej oraz odzywkach, które były zarezerwowane dla zawodników dyscyplin olimpijskich.

W tym okresie najlepsi kulturyści mogli tylko marzyć o stypendiach czy też o innych formach pomocy, które chociaż w części mogłyby rekompensować ich sportowy wysiłek. Mimo iż nie było tego co dziś nieodzowne dla współczesnego mistrza kulturysty, trenowano z przyjemnością i pasją, uzyskując na owe czasy imponujące wyniki siłowe, dużą sprawność fizyczną i estetyczne umięśnienie.


Sopot -1968. Od lewej: Jan Włodarek, Andrzej Laskowski, Sławomir Filipowicz (wszyscy z Warszawy), Antoni Kołecki (Łódż), Einno Akkila (Finlandia), Ahmet Alisure ( Sułtanat Omaru), Stefan Polis (Częstochowa), Wiesław Wnęk (Kraków).
Fot.: Jan Rozmarynowski.


W zawodach sopockich brało się udział dla własnej satysfakcji i aby sprawdzić efekty treningu w rywalizacji z innymi. Nie przeszkadzało, że na zawody jechało się przeważnie w przepełnionym pociągu, stojąc ponad 8 godzin, a w czasie zawodów spało się w oddalonych o kilka kilometrów od kortów „kurnych chatkach” o wymiarach 3x3 metry, z dwoma piętrowymi łóżkami, a do łazienki było nie mniej niż 100 m. Było też normą stołowanie się w barze mlecznym.

Te wszystkie utrudnienia nie zmniejszały chęci i entuzjazmu sprawdzenia się w mistrzowskiej rywalizacji. Co roku na przełomie lipca i sierpnia zawodnicy zjeżdżali do Sopotu. W pierwszych mistrzostwach startowali zawodnicy już dobrze zbudowani, sprawni, silni - przeważnie uprawiający wyczynowo inne niż kulturystyka dyscypliny sportowe: podnoszenie ciężarów, lekką atletykę, judo, gimnastykę, wioślarstwo. Byli najlepszymi z grona ponad tysiąca rekreacyjnie ćwiczących w kilku ośrodkach. W następnych latach przybywało uczestników. Przeważali typowi kulturyści, wyłonieni w drodze ogólnokrajowych eliminacji. Chętnie też – poza konkursem - występowali zawodnicy z ZSRR, Czechosłowacji, NRD, Węgier, Szwecji. Raz był też zawodnik z Omanu. W 1970 r. zawody odbyły sie w obsadzie międzynarodowej, , przyjechali zawodnicy: Czechosłowacji, Węgier, NIemieckiej Republiki Demokratycznej orzaz Litwy. Były one ostatnimi nieoficjalnymi mistrzostwami Polsk i jednocześnie jedynymi nieoficjalnymi mistrzostwami krajów socjalistycznych.

Do 1967 roku sopockie zawody kojarzą się też z sukcesami zawodników warszawskiej „Syrenki”, których przeważnie w finałach każdej kategorii było najwięcej. Główna w tym zasługa Henryka Jasiaka -instruktora i redaktora „SdW”, wspomaganego przez Józefa Radziwiłkę, czołowego zawodnika z początku lat 60 –tych.

Szczególnie korzystne dla dalszego rozwoju kulturystyki w Polsce było nawiązanie międzynarodowych kontaktów z działaczami i zawodnikami z krajów socjalistycznych, a szczególnie z ZSRR i Czechosłowacji gdzie poziom sportowy i masowość kulturystyki była bardzo wysoka. Następstwem tego były m.in. starty polskich zawodników w silnie obsadzonych imprezach międzynarodowych.
Z roku na rok sopockie zawody były coraz lepiej zorganizowane i wzrastał ich poziom sportowy. Doceniała to wspaniała publiczność, która zawsze szczelnie wypełniała centralny kort klubu tenisowego – pamiętający świetność polskiego tenisa lat 30- tych i nagradzała występy zawodników, gromkimi brawami.

Zawodom towarzyszyła atmosfera niepowtarzalnego uroku miasta. W pamięci pozostają spacery po najdłuższym w Polsce molo i wspaniałej słonecznej plaży oraz wodne igraszki. Wszędzie były tłumy wczasowiczów i niczym nieskrępowane, zgrabne i ładnie opalone dziewczęta z włosami na Marinę Vlady lub Jean Seberg, wpatrzone w kulturystów.

Popisy na kortach i plaży to była naturalna, niepowtarzalna rewia mięśni, sprawności i siły, wynikająca z założeń ówczesnej kulturystyki, lansującej wszechstronność, a więc nie tylko rozwój umięśnienia , który obecnie jest przeważnie jedynym celem ćwiczącego. Były wspaniałym naturalnym sposobem propagowania ćwiczeń kulturystycznych.

Można stwierdzić, że herosi sopockich zawodów dziś wydaliby się „małymi” w porównaniu z ponad 100 kilogramowymi zawodnikami, ale byli nie tylko proporcjonalnie zbudowani, silni, lecz także sprawni fizycznie i mieli szczęście , że ćwiczyli i startowali w epoce bezkoksowej.

Od zawodów sopockich upłynęło już ponad 30 lat, a ich uczestnicy, obecnie panowie dobrze po 50 – tce , przeważnie jeszcze ćwiczą. Z licznej grupy tych, którzy zachowali sportową sylwetkę, zdrowie i krzepę, mogącą imponować dużo młodszym, można wymienić m. in. : Bogusława Krydzińskiego, Jerzego Pachockiego, Leopolda Dzitkowskiego, Jana Rozmarynowskiego, Stefana Krajewskiego, Stanisława Ptaszyńskiego, Sławomira Filipowicza. W zawodach dla weteranów startują dziś: Józef Radziwiłko, Wiesław Chałas, Marian Glinka. Czy za 40 lat, będzie można napisać to samo o aktualnych naszych mistrzach kulturystyki?

Z uczestników zawodów wyłonili się znakomici instruktorzy, sędziowie i organizatorzy oddani kulturystyce m. in. Jerzy Baranowski z Wrocławia, Leopold Dzitkowski z Piotrkowa Tryb., Henryk Jasiak, Andrzej Jasiński ,Józef Radziwiłko, Mirosław Wożniak, Jan Włodarek, Seweryn Sawicki z Warszawy, Stefan Polis i Mieczysław Połacik z Częstochowy, Józef Stelmasiak z Łodzi, Ryszard Sarnowski z Piły, Wiesław Wnęk z Krakowa, Stanisław Wielgus z Gdańska, oraz Zdzisław Radulski i Jerzy Gorzkowski - organizatorzy ogólnopolskich zawodów w Radomiu. Wśród „nauczycieli” kulturystyki poczesne miejsce zajmuje Witold Majchrzak z Bydgoszczy - wszechstronny atleta, utytułowany bokser, ciężarowiec i zapaśnik znany też z cyrkowych pojedynków z niedźwiedziem.

Wraz z zawodami w Sopocie (1960 -1970) zakończyła się bezkoksowa epoka w naszej kulturystyce. Cel ćwiczeń „siła, sprawność, zdrowie” ukształtowany pod koniec lat pięćdziesiątych przez Stanisław Zakrzewskiego został osiągnięty i sprawdził się w praktyce w zawodach sopockich. Pomimo, że od ostatnich zawodów upłynęło tak wiele lat , to wciąż jest aktualny.
Dowodem tego może być stale zwiększająca się ilość ćwiczących rekreacyjnie tzw. naturalnych kulturystów, w różnym wieku, którzy dążą do poprawy swojego umięśnienia, sprawności fizycznej i siły.


Autor: Jan Włodarek, marzec 2002 r.
Rej.103/jw. – 13/21.07.2010
Ostatnia aktualizacja: 2010.12.01 godz. 23:21
Nie należy rozpoczynać treningu siłowego pod wpływem środków dopingujących i odurzających. Przed wykonywaniem opisanych tutaj metod treningowych i ćwiczeń należy się skonsultować z lekarzem. Autorzy i właściciel strony JWIP.PL nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za skutki działań wynikających bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystania informacji zawartych na tej stronie.
Ostatnie Artykuły
Przemysław Kwiatk...
Stawiałem na wsze...
Cytryna na zdrowi...
Z Antonim Kołecki...
Z Antonim Kołeck...
Flesz
Marsz po zdrowie brzegiem morza, 2009 r.
Marsz po zdrowie brzegiem morza, 2009 r.
BOGDAN KASZUBA
Na forum
Tylko aktywnych zapraszamy na forum
oraz
do Pionierów



















































Jeżeli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas.

Jan Włodarek | Historia | Sylwetki | Wywiady | Porady | Trening | Dietetyka | Medycyna | Wspomaganie | Sterydy | Ośrodki | RÓŻNE