Strona Główna

Nasz program

O nas

Forum

Galeria zdjęć

PIONIERZY

Kontakt
Artykuły:
Jan Włodarek
Historia
Sylwetki
Wywiady
Porady
Trening
Dietetyka
Medycyna
Wspomaganie
Sterydy
Ośrodki
RÓŻNE
Statystyka
Odwiedziło nas:
4303901
osób.
Oni są z nami:
Quo Vadis kulturystyko. Autor: Sławomir Filipowicz

(Fot. z arch.)

Od ponad 30 lat w środowisku amerykańskich kulturystów dyskutuje się nad sensem powiększania masy mięśni bez oglądania się na harmonię i proporcje ciała.
W latach sześćdziesiątych najlepsi kulturyści byli ładnie zbudowani i ich waga ciała zbliżyła się do 100 kg, a obecnie przekracza 120 kg i wszystko wskazuje, że wkrótce, żeby uczestniczyć w konkursie Mr Olimpia trzeba będzie ważyć ponad 140 kg.

Ci współcześni „karmieni różnymi prochami” i ich trenerzy sprawiają wrażenie, że zatracili się w pogoni za co raz większą masą ciała, która tylko niektórym zawodnikom przyniosła sławę, ale głównie w kulturystycznym światku oraz niewielkie pieniądze w porównaniu do nagród pieniężnych otrzymywanych przez zawodników innych dyscyplin sportowych.

Epokowe wynalazki

Gdy zdjęcia obecnych kulturystów amerykańskich porównamy z tymi z lat 50. i 60, to nasuwa się pytanie: skąd teraz takie niewiarygodne obwody mięśni u zawodników, a szczególnie tych zawodowo uprawiających kulturystykę. Wynaleziono „;cudowne” ćwiczenia, których nikt dotąd nie znał? Może jest to zasługa katorżniczego treningu, nowoczesnego sprzętu i tajemnych „mikstur”; na przyrost umięśnienia?
Wydaje mi się, że wszystkie zostały już wymyślone. Nowoczesny i urozmaicony sprzęt na pewno w pewnym stopniu przyczynia się do bardziej efektywnej pracy mięśni, ale sukcesy w obecnej wyczynowej kulturystyce w dużym stopniu ułatwiają specjalne odżywki, tzw., food supplements, które powodują gwałtowny przyrost masy mięśniowej.

Dzisiaj amerykański rynek kulturystyczny jest zdominowany przez wszelkiego rodzaju odżywki. Producenci ich przechwalają się na wyścigi w możliwościach, jakie daję ich produkt, rozpisując się w sponsorowanych artykułach o skomplikowanych procesach biochemicznych i metabolicznych, których przeciętna osoba na ogół nie rozumie.
Za pomocą reklamy przekonują czytelnika, że one są bezpieczne i prowadzą do wspaniałych rezultatów. Zdjęcia zawodników - modeli „;przed i po” ich zażywaniu przekonują ludzi do ich kupna stwarzając iluzję gwarantowanych rezultatów, a z tym też bywa różnie.
Można więc powiedzieć, że model wyczynowego kulturysty kształtowany jest - już od wielu lat - przez lub pod dyktando producentów tzw. środków wspomagających rozwój mięśni, a jest o co walczyć, gdyż handel tzw. odżywkami, to studnia bez dna dużych pieniędzy.

Bez zakazu
Żeby lepiej zrozumieć ten mechanizm trzeba jednak wiedzieć, że w USA produkty na rozwój mięsni są klasyfikowane jako „odżywki” i tym samym nie podlegają one przepisom, w tym zakazom Federalnego Biura ds. Leków i Pożywienia.
To powoduje, iż żaden z tych produktów nie jest poddawany badaniom i testom klinicznym celem sprawdzenia działań ubocznych i zmian, jakie mogą być spowodowane długotrwałym ich używaniem.
Niektórzy producenci przytaczają dane z "badań klinicznych” , ale żaden z nich nie ujawnia, gdzie takie badania były przeprowadzane, przez jaki okres i kiedy. Najlepszym. przykładem jest efedra, związek szeroko propagowany i używany przez wielu sportowców i powodujący u nich zmniejszenie się wagi ciała.
Ten środek z długiej listy środków dopingujących powoduje przyspieszoną pracę serca i gwałtownie zwiększa metabolizm, co w połączeniu z dużym wysiłkiem fizycznym doprowadziło już do zgonu kilku sportowców.

Można spodziewać się, że wkrótce ludzie kulturystycznego biznesu wymyślą nowy „cudowny środek” wspomagający, który przejmie rolę „robienia dalej kasy”, może nawet większej.

Przełamana zmowa milczenia
Najbardziej bulwersujące w kulturystyce są sterydy, których używanie stało się powszechne. Ich stosowanie było przez wiele lat objęte zmową milczenia i stanowiło najwyższy „stopień wtajemniczenia” w środowisku nie tylko zawodowych kulturystów.
Przez wiele lat kulturyści i ludzie opiekującymi się nimi oficjalnie zaprzeczali, że sterydów używają do budowania mięśni.

Dopiero w marcu 2005 Arnold Schwarzennegger - idol światowej kulturystyki publicznie oświadczył, że już w latach 70-tych używał sterydów, aby wygrać zawody Mr. Olympia. Tłumaczył się, że był to tylko jego eksperyment ze sterydami”. Chociaż oświadczenie było sformułowane bardzo oględnie, wręcz językiem dyplomatycznym, to zostało właściwie zrozumiane i skomentowane w amerykańskiej prasie, która przy tej okazji przypominała o jego dramatycznej walce o życie spowodowanej ciężką chorobą serca.

Faktem jest, że bez względu na to, co zawodowi kulturyści i czołowi amatorzy twierdzą, używanie sterydów jest ;naturalnie wymuszane;. Chcesz być potężniejszy i dostać się do czołówki światowej, to musisz przyspieszać, zmuszać swój organizm do większego wysiłku, zwiększać obwody mięśni do nienaturalnych rozmiarów i kształtów.
Nieważne, że skutki używania sterydów są bardzo niebezpieczne dla zdrowia ćwiczących (m.in. zaburzenia hormonalne, zmiany w funkcjonowaniu: nerek, wątroby, serca, zaburzenia psychiczne).

Obecnie w Stanach Zjednoczonych coraz częściej mówi się o zażywaniu sterydów, szczególnie przez młodzież szkolną. Chłopcy i dziewczęta są pod ogromną presją trenerów, którzy za wszelką cenę dążą do uzyskiwania coraz lepszych wyników w zawodach międzyszkolnych. Oni stwarzają osobista „krucjatę”, aby np. doprowadzić swoja drużynę do czołówki w międzyszkolnych zawodach. Wiąże się to nie tylko z ich osobista dumą, ale głównie z większymi środkami finansowymi przekazywanymi przez sponsorów na rozwój szkolnego sportu, w tym na wyposażenie, sprzęt, itp. Końcowy rezultat jest taki, że wielu młodych zawodników wyrasta w przekonaniu, że używanie sterydów jest konieczne, aby dopiąć sportowego celu.

Ostatnie „odkrycia” o, że używanie sterydów przez dziewczęta w wieku licealnym jest zastraszająco wysokie ;. Jest już alarm i rozpoczęło się szukanie winnych. Artykuły, jakie w ostatnich miesiącach ukazały się w USA szczegółowo opisują zakulisowe poczynania trenerów względem swoich podopiecznych. W USA rozpoczęła się bezpardonowa walka z dopingiem w sporcie i jego sprawcami. Może to sprawi, że z kulturystyki na stałe wyeliminowane zostaną sterydy i innych środki dopingujące.

W Polsce jeszcze troszkę inaczej?
W Europie też podjęto skuteczna walkę o zdrowie zawodników i czystość ich sportowej rywalizacji. Wydaje się, że pomocna będzie w tym szeroka kampania, m.in. medialna uświadamiająca społeczeństwo o ujemnych skutkach dopingu i o surowych karach dla trenerów, którzy nagabują podopiecznych młodocianych sportowców do używania sterydów.

Czytam też polskie czasopisma, a w nich zapoznałem się z kilkoma artykułami o aferze dopingowej w polskiej kulturystyce. Na przykład w „Polityce” z dn. 23 kwietnia br. opisano zakulisowe poczynania trenerów względem podopiecznych im zawodników. To nasuwa pytania, czy: - trenerzy i działacze są poza wymiarem sprawiedliwości, a zawodnicy naprawdę są tak zobowiązani wobec trenerów, że obawiają się, iż świat dla nich skończy się, jeśli popadną w niełaskę szkoleniowców?
Dla większości amerykańskiego społeczeństwa odpowiedź na te pytania byłaby bardzo prosta: - Kulturystyka nigdy nie powinna wiązać się z karierą zawodową, a sportowe jej uprawianie nie powinno kojarzyć się z tym, że zawodnik ma być prowadzony pod dyktando indywidualnych działaczy widzących jedynie własne korzyści materialne, szczególnie, gdy w grę wchodzi zdrowie osobiste zawodnika.

Nostalgia minionych lat
Ja chciałbym być jeszcze świadkiem powrotu to tego czasu, gdy kulturystykę będzie się traktować tak, jak czterdzieści lat temu, to jest jak sport dla wszystkich, tak w USA jak i również w Polsce. Bardzo chciałbym to jeszcze raz zobaczyć.
Nigdy nie zapomnę zapału, wytrwania i samozaparcia, które dominowały u ówczesnych naszych kolegów na sali treningowej. Uważaliśmy się za "elitę" sportowej młodzieży, którą jedni darzyli szacunkiem i brali z nas przykład, a inni zaś patrzyli na nią z zazdrością, a czasem kpili uznając, że uprawiamy "sztukę dla sztuki".

Mieliśmy dobre wzory do naśladowania, Naszymi idolami byli ówcześni mistrzowie, tytani kulturystyki, jak Steve Reeves, Reg Park, Larry Scott, Dave Draper, Frank Zane, Bill Pearl, Boyer Coe oraz wielu innych, których zdjęcia i metody treningowe były publikowane przez Ojca Polskiej Kulturystyki Stanisława Zakrzewskiego w „;Sporcie dla Wszystkich”.Lata 60-te i początek 70-tych były latami, kiedy sport ten był jeszcze sportem, nawet według standardów amerykańskich.

W tym okresie w Ameryce odżywki proteinowe były reklamowanymi produktami na rynku i dominującymi w diecie kulturystów. W Polsce były one poza zasięgiem zwykłych ;śmiertelników; ze względu na ich koszt. Puszka proteiny, 300 g kosztowała 5-7 $, czyli wg ceny czarnorynkowej, to ok.1/4 miesięcznego wynagrodzenia. Szczęśliwcy , którzy mieli rodziny za granica, mogli sobie na to pozwolić, a nie było ich wielu. Reszta musiała spożywać odpowiednie ilości białka i węglowodanów w postaci mięsa, nabiału, ryb, warzyw i owoców, co też było dużym wydatkiem, a efekt był powolny.

Pomimo tego, że nie było komfortowych warunków do uprawiania kulturystyki wszyscy byli zadowoleni, że trenowali, a przy tym uczyli się lub pracowali i swoją przyszłość widzieli poza kulturystyką.
Nie było środków dopingujących może dzięki temu ci, którzy w tych czasach byli naszymi mistrzami w kulturystyce, dziś dalej ćwiczą i są tak jak ja bardzo z tego powodu szczęśliwi.
Autor: Sławomir Filipowicz październik 2005 r. Nowy Jork
Zobacz wywiad ze Sławomirem Filipowiczem - "W Ameryce wszystko jest możliwe" (patrz dział: Wywiady).
123. Rej 123/ wspomaganie -3 / 21.08.2010 /
Ostatnia aktualizacja 26.08.2010 r. godz. 21:30





Nie należy rozpoczynać treningu siłowego pod wpływem środków dopingujących i odurzających. Przed wykonywaniem opisanych tutaj metod treningowych i ćwiczeń należy się skonsultować z lekarzem. Autorzy i właściciel strony JWIP.PL nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za skutki działań wynikających bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystania informacji zawartych na tej stronie.
Ostatnie Artykuły
Zmarł Antoni Kołe...
Pozdrowienia z wa...
Przemysław Kwiatk...
Stawiałem na wsze...
Cytryna na zdrowi...
Flesz
Leningrad, 1990 r.
Leningrad, 1990 r.
SPOTKANIA
Na forum
Tylko aktywnych zapraszamy na forum
oraz
do Pionierów



















































Jeżeli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas.

Jan Włodarek | Historia | Sylwetki | Wywiady | Porady | Trening | Dietetyka | Medycyna | Wspomaganie | Sterydy | Ośrodki | RÓŻNE