Strona Główna

Nasz program

O nas

Forum

Galeria zdjęć

PIONIERZY

Kontakt
Artykuły:
Jan Włodarek
Historia
Sylwetki
Wywiady
Porady
Trening
Dietetyka
Medycyna
Wspomaganie
Sterydy
Ośrodki
RÓŻNE
Statystyka
Odwiedziło nas:
4306763
osób.
Oni są z nami:
Niebezpieczni instruktorzy. Autor: Jan Włodarek

(Na zdjęciu John Grimek - jeden z najlepszych kulturystów i trenerów , uczeń Boba Hoffmana, okładka miesięcznika "Strength and Health, 1955)

Pozytywne efekty w kulturystyce wyczynowej a także rekreacyjnej uzależnione są od fachowości i zaangażowania w pracy, instruktorów, trenerów, rehabilitantów, organizatorów imprez sportowych, sędziów oraz działaczy.
Ponadto do rozwoju kulturystyki w pewnej mierze przyczyniają się producenci sprzętu, odzieży i odżywek. Dziś, tak jak w końcu lat 50 -tych i latach 60 -tych, tj. okresie kształtowania się kulturystyki w Polsce, duże znaczenie dla jej poprawnego funkcjonowania ma właściwe propagowanie jej na łamach pras i to nie tylko kulturystycznej. Trzeba bowiem podkreślić, że rozpowszechnianie porad treningowych, ale nie szkodzących ćwiczącym oraz kreowanie i lansowanie estetycznych wzorców sylwetki, a także powszechnie akceptowanego w społeczeństwie zdrowego i aktywnego stylu życia, było i dziś może być motorem, który ciągnie naszą kulturystykę.


Z szerokiej grupy fachowców zajmujących się z kulturystyką najważniejszą pracę wykonują jednak instruktorzy. Od nich w bardzo dużej mierze zależą osiągnięcia rekreacyjne - sportowe ćwiczących, zdrowie oraz zadowolenie z treningów.
Dobrze jest, jeżeli są absolwenci Akademii Wychowania Fizycznego ze specjalnością kulturystyki, podnoszenia ciężarów lub rehabilitacji. Dobrzy są też ludzie po specjalistycznych wielostopniowych kursach instruktorskich, którzy mają duże doświadczenie wynikające z długiego okresu uprawiania kulturystyki.

Najlepsi to jednak ci, którzy mają jedno i drugie, a przy czym mogą pochwalić się również dobrymi wynikami w pracy wychowawczej i w zwalczaniu wszelkich przejawów dopingu. Niestety, mimo tego, że w przeciągu ostatnim ćwierćwieczu kilkaset osób uzyskało kwalifikacje i uprawnienia do prowadzenia zajęć z zakresu kulturystyki, to w branży pozostało niewielu, a szkoda.
Na czele tej grupy instruktorów plasują się tak znani kulturyści z lat 60 - tych, jak Stefan Polis z Częstochowy i Wiesław Wnęk z Krakowa. Z grupy wspaniałych propagatorów kulturystyki instruktorów, którzy w latach 70 i 80 - tych mieli bardzo dobre wyniki w szkoleniu młodzieży, ale z różnych względów zrezygnowali z pracy instruktorskiej trzeba też wymienić: Leopolda Dzitkowskiego z Piotrkowa Trybunalskiego, Henryka Jasiaka, Mariana Rosse, Seweryna Sawickiego Jerzego Klawińskiego, Krzysztofa Polubca, z Warszawy oraz dziesiątki innych wzorowych instruktorów.

W tym miejscu należy wspomnieć o przedwcześnie zmarłych: Mirosławie Woźniaku z Warszawy i Ryszardzie Sarnowskim z Piły, jednych z najlepszych instruktorów w historii polskiej kulturystyki.
Mirosław Woźniak, ceniony ekonomista, zarazem instruktor kulturystyki, pływania i podnoszenia ciężarów, sam uprawiał sporty siłowe i od końca lat 50-tych prowadził zajęcia w warszawskim Robotniczym Klubie Sportowym „Sarmata”. Do mistrzowskiego poziomu doprowadził wielu zawodników, a między innymi Jerzego Pachockiego Gabriela Gołębiowskiego, finalistów mistrzowskich zawodów w Sopocie.
Jego fachowość, zaangażowanie w pracy instruktorskiej uwidoczniły się szczególnie w latach siedemdziesiątych.
Grupę ponad dwustu fizycznych „zdechlaków”, którzy nie mieli szans być przyjętymi do innych ośrodków, w krótkim czasie przekształcił i to bez żadnych środków wspomagających, w silną i sprawną młodzież.
Warto wspomnieć, że Mirosław na swoich zajęciach, przy okazji „nauki” o kulturystyce wpajał swoim uczniom. Zasady właściwego zachowania się nie tylko na sali treningowej. Ćwiczący u Niego wiedzieli, że najważniejsza jest nauka w szkole, zaś treningi kulturystyczne to tylko pożyteczne zajęcie.
Na przykład 17 - letni Mirosław Krawczak, dziś fotograf w wydawnictwie „Kulturystyki i Fitness. Sport dla Wszystkich”, a także innych czasopism oraz S. Kowalczyk stali się czołowymi juniorami kraju
Efekty pracy - tego nieodżałowanego wychowawcy młodzieży były wielokrotnie omawiane na łamach prasy, między innymi przez redaktora Stanisława Zakrzewskiego w „Sporcie dla Wszystkich”, zaś sylwetkę jego wychowanka M. Krawczaka zaprezentowano w magazynie kulturystycznym IFBB „Muscle and Fitness”, pod koniec lat 70 – tych.

Ryszard Sarnowski poświecił kulturystyce ponad 30 lat życia. Założyciel kulturystycznych ognisk TKKF w Pile i Czarnkowie, w których pod jego kierownictwem wychowało się wielu znanych kulturystów. W latach 80 –tych był przewodniczącym Poznańskiego Okręgu Kulturystyki, członkiem Centralnej Komisji Kulturystyki przy Radzie Głównej Zrzeszenia LZS oraz Komisji przy ZG TKKF. Organizował mistrzostwa Polski w Czarnkowie i Pile, był też współorganizatorem ogólnopolskich zawodów w Poznaniu. Sędzia wielu imprez. Założyciel i członek zarządu pierwszej kadencji PZKiTS.

W ostatnich latach obserwuje się odchodzenie najlepszych instruktorów od kulturystyki.
Przeważnie instruktor, źle opłacany, ma w ramach swoich obowiązków wykonywać kilka funkcji. Od sprzątania sali i sanitariatów oraz obsługi szatni, solarium, sauny, zbierania opłat za usługi świadczone w ośrodku, w tym za sprzedaż napojów i odzywek do właściwych dla niego czynności związanych z prowadzeniem zajęć na sali treningowej, na które nie ma prawie czasu. Można sobie wyobrazić, że ćwiczenie lub praca w takim ośrodku - których jest wiele - nie może dać zadowolenia i powoduje, że dobry instruktor już po pierwszym dniu pracy zaczyna rozglądać się za pracą w innym ośrodku - siłown, a najlepiej w swoim właściwym zawodzie.

Są przypadki, że na miejsce odchodzącego profesjonalisty zatrudnia się z tzw. łapanki wśród ćwiczących osobę, przeważnie bez kwalifikacji i doświadczenia w tym zawodzie.
Na ogół są to osobnicy o brolierowej konstrukcji, głównie zajęci i przejęci własną muskulaturą, pilni w egzekwowaniu opłat, bo tylko to im dobrze wychodzi. Trafiają się przypadki, że rolę instruktora spełnia osoba, która nic nie miał a wspólnego z kulturystyką. Na sali taki pseudoinstruktor zaczyna porady treningowe od wskazania, co należy kupić w jego barku na przyrost mięsni i tu nie zawsze chodzi odżywki czy suplementy, ani też o schabowego.
Metodykę treningu sprowadza do podania zestawu ćwiczeń za magazynami lansujących zawodowych supermistrzów.

Na zakończenie tej kwestii trzeba zasygnalizować rolę instruktora w toczącej się rywalizacji między siłowniami.
Konkurencja między ośrodkami - siłowniami kulturystycznym, nieraz usytuowanymi na tej samej ulicy, osiedlu lub w miasteczku, stawia przed instruktorami i właścicielami tych siłowni coraz większe wymagania. W warunkach ostrej konfrontacji usług, na rynku zostają tylko najlepsze. Szanse na przetrwanie i ewentualny rozwój mają tylko te, które oprócz oferowania właściwych warunków do uprawiania kulturystyki wyczynowej lub rekreacyjne, tj. sali z różnorodnym i uniwersalnym sprzętem, gabinetem odnowy, sanitariatami i szatniami (odrębnymi dla kobiet i mężczyzn), itp., mają te z nich, w których pracują instruktorzy profesjonalnie wykonujący swoje obowiązki.

Od nielicznej w Polsce grupy ludzi pióra zajmujących się zawodowo kulturystyką można wymagać dobrej znajomości zagadnień, którą starają się prezentować, a także obiektywności w przedstawianiu faktów i co najważniejsze, aby lansowali i kształtowali polskość w kulturystyce. W rzeczywistości jest z tym różnie. Zapatrzeni na zachodnią kulturystykę i pewnie zauroczeni tytułami amerykańskich pism, zapominają, że kierują swe teksty do ogółu młodych polskich czytelników, a nie np. dla anglosaskich kandydatów na mistrza sztucznych mięśni. Przykładem takiej roboty redakcyjnej mogą być tak zwane propagandowo - instruktażowe artykuły o tych ważących ponad 130 kg amerykańskich kandydatów na Mr Olimpia, w których wykładają nam, czym i w jakich ilościach mamy wspomagać swój trening w celu uzyskania monstrualnych mięśni. Komu potrzebne są też tasiemcowe relacje z amerykańskich eliminacji zawodowców o „koronę najlepszego”?

Odrębnym zagadnieniem są niestety liczne nieścisłości, błędy i przekłamania w historycznych wspomnieniach o polskiej kulturystyce. Panowie „redaktorzy”, początek i okres rozwoju polskiej kulturystyki jest dobrze udokumentowany, więc proponuje, aby za każdym razem, gdy wam przyjdzie ochota na przepisywanie bzdur z radosnej twórczości pseudoznawców historii polskiej kulturystyki zajrzeć jednak do łatwo dostępnych źródeł historycznych
Autor:Jan Włodarek Styczeń 1998 r.
Rej. 202/ porady- 22/2010.12.06
Ostatnia aktualizacja: 2010.12.15 godz. 08:37.




Nie należy rozpoczynać treningu siłowego pod wpływem środków dopingujących i odurzających. Przed wykonywaniem opisanych tutaj metod treningowych i ćwiczeń należy się skonsultować z lekarzem. Autorzy i właściciel strony JWIP.PL nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za skutki działań wynikających bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystania informacji zawartych na tej stronie.
Ostatnie Artykuły
Zmarł Antoni Kołe...
Pozdrowienia z wa...
Przemysław Kwiatk...
Stawiałem na wsze...
Cytryna na zdrowi...
Flesz
Frank Zane na początku lat 60.
Frank Zane na początku lat 60.
TYTANI
Na forum
Tylko aktywnych zapraszamy na forum
oraz
do Pionierów



















































Jeżeli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas.

Jan Włodarek | Historia | Sylwetki | Wywiady | Porady | Trening | Dietetyka | Medycyna | Wspomaganie | Sterydy | Ośrodki | RÓŻNE