Strona Główna

Nasz program

O nas

Forum

Galeria zdjęć

PIONIERZY

Kontakt
Artykuły:
Jan Włodarek
Historia
Sylwetki
Wywiady
Porady
Trening
Dietetyka
Medycyna
Wspomaganie
Sterydy
Ośrodki
RÓŻNE
Statystyka
Odwiedziło nas:
4200575
osób.
Oni są z nami:
Żurnalisata w filmowym kadrze (cz.3).Aut. Norbert (norka) Krawczyk

Na zdjęciu Autor

Ciąg dalszy

EKRAN
Mała, duszna salka na pierwszym piętrze, przy ulicy Dworcowej w Bydgoszczy. Przy stoliku, pod oknem trójka działaczy z NSZZ ”Solidarność”. Jan Rulewski- szef, inżynier, jego zastępcy socjolog z Rometu i technik z Elektromontażu. Obok, przy stoliku , jeszcze dwóch niespełna trzydziestolatków z Komitetu Założycielskiego. Naprzeciw grupa kilkunastu dziennikarzy z miejscowej prasy, radia i telewizji. Jest to pierwsza konferencja prasowa nowego związku zawodowego.

Przewodniczący, tubalnym głosem – wyraża nadzieję, że po konferencji ukażą się rzetelne informacje o „Solidarności”. Mówi o godności, sprawiedliwości , swobodach. Chwali władze administracyjne miasta za udzielenie pomocy w zorganizowaniu lokalu i częściową realizację miejscowych , sierpniowych postulatów. Z przekąsem mówi do dziennikarzy:

- Macie już chyba prawo pisać tak jak myślicie ?
Stłumiony śmiech Piotra, który głośno mówi:
- Pan raczył oczywiście sobie z nas zażartować ?
- Pytanie z sali. Czy moglibyście panowie powiedzieć o sobie kilka słów.
- studia na uczelni wojskowej, następnie relegowanie, później studia na uczelni technicznej. To okres nauki przewodniczącego. Później praca zawodowa, ostatnio w Romecie . Wynalazki, wnioski racjonalizatorskie. Działalność w starych związkach i dlatego niezbyt lubiany przez dyrekcję.

Po oficjalnej konferencji jeszcze rozmowy kuluarowe, Piotr deklaruje odwiezienie swoim samochodem przewodniczącego do domu.
Sala sportowa Astorii. Spotkanie kilku tysięcy osób z Anną Walentynowicz i Lechem Wałęsą. Wita przewodniczący regionu i wskazując na miejsca prasowe, przypomina, że o ile do tej pory dziennikarze nie mogli pisać o wszystkim, to z tego spotkania znajdą się w prasie i radiu obszerne sprawozdania. Następnie przywitał wszystkich zebranych oraz tych , dodał z domyślnym uśmiechem, którzy przyszli w ramach obowiązków zawodowych. Następnie oddał głos Lechowi Wałęsie, a było to w czasie rozgrywek o zarejestrowanie Związku.

- Nie pójdziemy na żadne ustępstwa – powiedział przewodniczący Krajowej Komisji Porozumiewawczej, gdyż stanowiska przedstawionego przez sędziego Kościelniaka nie można traktować jako uwag prawnych. Następnie przypomniał fragment oświadczenia KKP, które między innymi mówiło, że poza Wybrzeżem i Krakowem środki masowego przekazu są zamknięte dla NSZZ „Solidarność” , a jednocześnie trwa akcja dezinformacyjna. Podejmuje się ponadto ataki propagandowe na Związek pod pozorem zwalczania tzw. sił antysocjalistycznych. Propaganda sukcesu zastępowana jest przez groźniejszą w skutkach propagandę konfrontacji. Wszystko to traktujemy jako ciężkie naruszenia zawartych porozumień. Domagamy się rzetelnego wykonywania obowiązków płacowych rządu w ustalonym terminie, dostępu do środków masowego przekazu oraz powściągnięcie ogniw administracji państwowej i politycznej, sabotujących podpisane przez rząd porozumienia. Na poparcie tych żądań Komisja Porozumiewawcza zmuszona jest ogłosić jednogodzinny strajk ostrzegawczy, w piątek 3 października od godziny 12 do 13 „ – zakończył swe wystąpienie Lech Wałęsa.

Po nim przemawiała Anna Walentynowicz, wspominając swą walkę z czerwoną władzą, jak wspomniała na początku.
- Ubecy boją się nawet kobiety u schyłku życia! Wykrzyknęła ze śmiechem.
- Sala odpowiedziała oklaskami.
- To jest dobry człowiek, ale wróg – musimy więc ją wciągnąć do partii, przypomniała próby sprzed lat.

Sala odpowiedziała gromkimi oklaskami.
- Niech szybko, po cichu oddadzą więcej niż zabrali, szeptem zakończyła zdanie...
Sala odpowiedziała burzliwymi oklaskami.
- Jesteśmy grupą ludzi dobrej woli, która naprawia wypaczenia socjalizmu, z uśmiechem zakończyła pani Anna.
- Sala odpowiedziała długotrwałymi oklaskami, przechodzącymi w owacje.
Ponownie wystąpił Lech Wałęsa, odpowiedział na wiele pytań z sali, następnie rzucił kilka celnych, krótkich zdań:
- Podsłuchy tutaj są , i to dobre...
- na sali oklaski.
- Pyka wiedział, że z tym Lesiem to nie pogada...
- Na sali gorące oklaski.
- Centralna kadra kierownicza powinna przejść reedukację społeczną...
- Na sali burzliwe, długotrwałe oklaski, przechodzące w owacje.
Spotkanie zakończyło się odśpiewaniem hymnu i roty.

Mieszkanie Żurnalisty. Wieczór, on pisze na maszynie sprawozdanie ze spotkania w Astorii. Anna leży na tapczanie. Wzięła do ręki kopię maszynopisu i powiedziała:

- Nawet wiele nie skłamałeś, jestem ogromnie zdziwiona.
- W którym miejscu skłamałem ?
- Właściwie to nie skłamałeś, zgodziła się łaskawie Anna.
- To po co opowiadasz takie bzdury ?
- Nie denerwuj się, mój tekst byłby po prostu inny. Prawie nic nie wspomniałeś o tej wspaniałej atmosferze jaka panowała na sali.
- Może twoim zdaniem była wspaniała, ja uważam, że goście z Gdańska umiejętnie podgrzali atmosferę.
- Tu cię boli, drogi mężusiu!
- Nieprawda! Wracając do tekstu, nie jest to reportaż, czy esej, a jedynie sprawozdanie . Dobrze wiesz, iż miałem określony limit kartek maszynopisu, więc wybrałem przede wszystkim fakty, zgodnie zresztą z kanonami obowiązującymi w całym świecie.
- No, nie całkiem tak na całym świecie! Zgadzam się fakty są najważniejsze, ale ponieważ atmosfera była tak podniosła...
- Czy także wtedy, gdy Polskę zwano państwem policyjnym ? A to nie jest prawda.
- Dobrze wiesz, że goście z Wybrzeża , siedzieli w więzieniach, ciągała ich Służba Bezpieczeństwa.
- Z tego jednak nie można robić sztandaru
- Mówili o sobie, nie o innych
- Przedstawiali jednak tak sytuację, jakby w Polsce siedziało za przekonania polityczne tysiące Polaków.
- A nie siedzieli ? Nawet w przedostatnim dniu strajku w sierpniu jeszcze naciskano wicepremiera Jagielskiego aby wypuszczono kilkunastu więźniów politycznych!
- Sama potwierdzasz, że chodziło o kilkunastu zatrzymanych, a przecież Polska liczy 35 milionów ludzi. To jest pewna różnica !
- Nieważna jest liczba, istotne jest, że w państwie socjalistycznym są więźniowie polityczni! A ilu ich było w latach czterdziestych i pięćdziesiątych ? O tym jeden Bóg wie. Tak niedawno słyszeliśmy jeszcze o jedności moralno – politycznej narodu ! I co ?
- Upadł kolejny mit, w którego przecież jak sama dobrze wiesz nie wierzyłem.
- Teraz tak mówisz, odważny się zrobiłeś!
- Nie ironizuj. Mówiłem o tym dawno, chyba nie zapomniałaś ?
- Dobrze, widzę, że powoli zaczynasz rozumieć co się w naszym kochanym kraju dzieje.
- Skąd u Ciebie taka wielka pewność siebie ? Zawsze mi przypominałaś, że we wszystko należy wątpić i nic nie przyjmować na wiarę!
- Tak było kiedyś. Teraz uwierzyłam, że tylko „Solidarność” może uratować Polskę! Popiera nas cały świat...
- Tylko Zachód i to niecały.
- Oczywiście nasi przyjaciele wietrzą w tym kontrrewolucję ! Widzą w nas drugie Węgry i Czechosłowację.
- Dzisiejsze, niektóre wystąpienia są niestety podobne do tych z lat pięćdziesiątych gdy towarzysze partyjni mówili o wrogach zewnętrznych i wewnętrznych i zachowaniu czujności. Podobne słowa tyle, że o wrogach w partii słyszeliśmy na dzisiejszym wiecu!
- Przesadzasz! Też jestem w partii i nie czuję się zagrożona.
- Chodzi mi o stosunek do rzeczywistości.
- Do której rzeczywistości ? Do tej, którą ty kreowałeś zastępca naczelnego ? Mają rację ci którzy przypominają o krzywdach jakich doznał naród w ostatnich latach !
- O jakich ty krzywdach mówisz? Jeszcze niedawno prawie cały naród mówił- pomożemy !
- Jeżeli tego nie rozumiesz, to faktycznie z taką partią jaką ty i wielu tobie podobnych uosabiasz, nie jest mi po drodze !
- Mówisz tak, jak byś już nie była w partii.
- Zależy w jakiej.
- W naszej, w PZPR.
- Twojej i mojej ?
- Oczywiście !
- Nie wiem, czy ona jest jeszcze nasza.
- Może chcesz oddać legitymację?
- Zobaczymy.

PROJEKTOR
- Panie Andrzeju, ciąg dalszy fabularyzowanego dokumentu, tyle, że w mniejszej skali.
- I tak, i nie. Poprzez reakcję tych tysięcy ludzi w hali, chciałem pokazać jak na masy oddziałują slogany i hasła, głównie te emocjonalne.
- Te masy chodzą nie tylko na wiece, ale także myślą, czytają, oglądają filmy, nie są więc wyłącznie bezmyślną magmą, przyjmującą wszystko na podstawie aktu wiary.
- Przecież ludzie w Astorii zachowywali się tak jak ci, którzy w latach pięćdziesiątych krzyczeli na masówkach – precz z imperialistami ! I ochoczo klaskali gdy na trybuny wchodzili ówcześni przywódcy.
- Trochę racji ma pan, ale chciałbym przypomnieć, że już w 1976 roku, wiece nie były spontaniczne, a ludzi po prostu na nie zaganiano.
- Tak naprawdę gdyby w tym czerwcu siedemdziesiątego szóstego nie chcieli pójść, to by nikt ich do tego nie zmusił, ale ja porównuję wiec z 1980 z tymi lat czterdziestych. Nie powie pan mi chyba, że na nie trzeba było ludzi zapędzać siłą.
- To był inny czas, lata zrywu, wielkiej powojennej nadziei, utopionej niestety, w późniejszych latach w pustej frazeologii!
- Ale zarówno w latach czterdziestych jak i osiemdziesiątych, mówili podobnym, bo dość jednostronnym językiem, upatrywali wroga tylko z jednej strony. A ludzie klaskali, do bólu w dłoniach!
- Pan ma rację, tylko postawa taka wynika z prawa stadnego, gdzie człowiek zachowuje się inaczej niż gdy jest sam, a jego reakcje są czasami zaskakujące.
- I tak było w Astorii !
- To wszystko nie jest takie proste. Spotkali się tam również ludzie odreagowujący minione lata kłamstw i dwulicowego życia. Przecież obraz życia w Polsce, szczególnie ten pokazywany w telewizji nijak się miał do rzeczywistości! Stąd te emocje.
- Przecież w 1976 roku mogli ludzie nie iść na wiece potępiające „warchołów z Radomia i Ursusa!
- Andrzeju! Chyba nie jest pan aż tak naiwny! Po prostu pod fabryki podjeżdżały autobusy zabierające po pracy ludzi na te wiece .
- Nikt ich nie wsadzał na siłę do tych autokarów.
- Tak, ale tu znowu mówimy o prawie stada, wystarczyło ,że wsiadał człowiek o większym autorytecie lub przedstawiciel zakładowej władzy i wszyscy szli za nimi. Tak było nie tylko w Polsce i nie tylko w czerwcu siedemdziesiątego szóstego. Inaczej trzeba ocenić sierpniowe strajki. Ludzie po prostu przestali się bać! Ponadto upadły autorytety, które straciły moc po jednym strajku.
- Dlatego żądania były coraz bardziej radykalne. Jeszcze w lipcu nikt nie wierzył , że mogą powstać niezależne związki, w listopadzie zarejestrowano „Solidarność”, miesiąc później żądano usunięcia partii z zakładów.
- Dlatego jeszcze wczorajsi przeciwnicy Polski Ludowej zostawali działaczami i doradcami nowego Zawiązku. Zaczęła się dyskusja o demokracji, czy ma być jak dotychczas „socjalistyczna”, czy też bez żadnych przymiotników.
- Socjalistyczna demokracja ! Odbija się to teraz czkawką członkom partii.
- Rozmowa małżeńska – dwojga członków partii, ma być w filmie , przyczynkiem do dyskusji , ale teraz widzę, że trochę to było sztuczne.
Może dlatego, że była to małżeńska sprzeczka.
- Takich rodzinnych kontrowersji spotkałem w Polsce więcej. Te podziały przebiegają również przez małżeńskie łoże! I dlatego śmieszna dla mnie jest dość płytka jednak frazeologia żony . Przecież jeszcze niedawno popierała swą pracą w oficjalnym piśmie tę idiotyczną politykę.
- Drogi panie recenzencie. Właśnie najbardziej drastyczne wolty ideowe widać było u dziennikarzy, literatów, artystów malarzy. Kto malował za olbrzymią forsę wielkie plansze z hasłami „Drugiej Polski” ? Chyba nie krasnoludki ? Tylko artyści malarze, wyłącznie członkowie Związku Polskich Artystów Plastyków. Jeżeli nawet nie malowali, to wynajmowali za psie pieniądze „murzynów”, zdolnych, ale zaledwie ze średnim wykształceniem , a sami firmowali te prace swoim nazwiskiem, biorąc oczywiście znaczącą część honorariów. Dziś są w pierwszym szeregu nawiedzonych odnowicieli!
- Za takie wolty nie potępiałbym jednak ludzi lecz system, którego eksponenci dla jego uwiarygodnienia ściągali najzdolniejszych ludzi.
- Najłatwiej zrzucić wszystko na system!
- Mało takich ludzi było w historii? Machiawelli w „Księciu” przypominał o konieczności znalezienia „chłopca do bicia”, na którego zrzuca się całą winę. Zdarzali się ludzie, którzy dla dobra sprawy brali na barki taką odpowiedzialność i to nie zawsze dla mamony.
- Oni jednak najczęściej wierzyli w swoje posłannictwo.
- Było ich niewielu, a w naszej nierzeczywistej rzeczywistości spotykałem na przykład dziennikarzy potrafiących na łamach prasy chwalić władze, a po kilku dniach w towarzystwie mówili zupełnie co innego. Kiedy więc kłamali? Usprawiedliwiali się bardzo prosto, rzekłbym prostacko – przecież większość dziennikarzy, literatów tak samo postępuje! I w tym widzę winę systemu, deprawującego ludzi.
Cdn.

Autor: Norbert (norka) Krawczyk

Notka biograficzna Autora, jest w Jego artykule pt. „ 13 grudnia 1981 roku”, szukaj w dziale „RÓŻNE”. Również w tym dziale jest część pierwsza i druga artykułu pt "Żurnalista...
Rej. 211./różne – 20/ 2011.01.17/
Ostatnia aktualizacja: 2011.01.25 godz. 22: 18




Nie należy rozpoczynać treningu siłowego pod wpływem środków dopingujących i odurzających. Przed wykonywaniem opisanych tutaj metod treningowych i ćwiczeń należy się skonsultować z lekarzem. Autorzy i właściciel strony JWIP.PL nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za skutki działań wynikających bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystania informacji zawartych na tej stronie.
Ostatnie Artykuły
Przemysław Kwiatk...
Stawiałem na wsze...
Cytryna na zdrowi...
Z Antonim Kołecki...
Z Antonim Kołeck...
Flesz
Rytis Maijauskas 1965 r.
Rytis Maijauskas 1965 r.
JAK TO BYŁO KIEDYŚ...
Na forum
Tylko aktywnych zapraszamy na forum
oraz
do Pionierów



















































Jeżeli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas.

Jan Włodarek | Historia | Sylwetki | Wywiady | Porady | Trening | Dietetyka | Medycyna | Wspomaganie | Sterydy | Ośrodki | RÓŻNE