Strona Główna

Nasz program

O nas

Forum

Galeria zdjęć

PIONIERZY

Kontakt
Artykuły:
Jan Włodarek
Historia
Sylwetki
Wywiady
Porady
Trening
Dietetyka
Medycyna
Wspomaganie
Sterydy
Ośrodki
RÓŻNE
Statystyka
Odwiedziło nas:
4306011
osób.
Oni są z nami:
Ciało wraca do łask. Autor: Sławomir Rzepczyński

Na zdjęciu Profesor dr hab. Sławomir Rzepczyński. fot. J.W.

Wraca, bo od ciała wszystko się zaczyna, czego świadomi byli starożytni, którzy – tworząc podstawy europejskiej myśli – uwzględnili nie tylko świat idei, ale również ich materialną podstawę, jaką jest ciało właśnie. Platon, co prawda, uznawał świat materialny za marny cień prawdziwego świata idealnego, ale jego imię znaczy tyle, co „barczysty”, a więc ten, którego ciało wyróżniało się atletyczną budową. Anima(mens) sana in corporesano to hasło, przypisywane Juvenalisowi, które, dziś już nieco zbanalizowane i czasem ironicznie przekręcane (w zdrowym ciele zdrowe cielę), od starożytności przyświeca idei harmonii pomiędzy duchem i ciałem, i dało nawet nazwę jednej z firm produkującej sprzęt dla sportowców –ASICS.

Starożytność to epoka herosów, kultu siły i sprawności fizycznej. Średniowiecze spostponowało ciało, sprowadziło je do naczynia dla oczekującej na zbawienie duszy. Dopiero epoka nowożytna odrodziła kult dla ciała w twórczości najwybitniejszych artystów, szczególnie Michała Anioła, którego Chrystus doskonałością muskulatury dorównuje Homerowemu Achillesowi. Ciało było opisywane, malowane, rzeźbione, rozwinęły się naukowe zainteresowanie ciałem, powstała nowożytna medycyna. Jeszcze oświecenie interesowały się tym, co cielesne, piękne, zdrowe, co budzi podziw i uczucie pożądania. Dopiero romantyzm ciało odrzucił, uwznioślając wszystko to, co duchowe, mistyczne, ponadziemskie i ponadludzkie. Cała materialność świata o tyle była interesująca, o ile odzwierciedlała Boski porządek świata, o ile była emanacją istoty Boskiej. Świat stał się dla romantyków wielką hierarchią bytów obdarzonych świadomością o różnym stopniu rozwoju i funkcjonującą według zasady jedności mikrokosmosu i makrokosmosu, jednakże całością spękaną, rozproszoną, marnym echem dawnej Całości i świetności. Romantycy szukali podstawowej zasady świata, według której można byłoby ponownie przywrócić światu zagubiony kosmiczny ład. Nie było do tego potrzebne ciało, wręcz przeciwnie, było przeszkodą, więzieniem wolnego ducha, które trzeba przezwyciężyć, stąd choroba, odmienne stany psychiczne, szaleństwo, ekstrapolacje duchowe prowadziły romantyków w górne dziedziny kosmosu. Dlatego też poszukiwanie śmierci, skłonności samobójcze, desperacki heroizm stały się głównymi motywami utworów romantycznych, których bohaterowie, uciekając od życia, szukali duchowego doświadczenia transcendencji. Konrad z III cz. Dziadów wznosi się „ponad plemię człowiecze”, by wydrzeć Bogu Jego tajemnice, gardząc przy tym całym ziemskim światem, zaś bohaterowie mistycznych utworów Słowackiego ciało traktują jedynie jako tymczasową formę, którą trzeba złożyć w ofierze, by uzyskać formę doskonalszą, a w końcu się „przeanielić”, czyli całkowicie wyzbyć materialnej cielesności. W polskim romantyzmie sytuację komplikował fakt zaborów, który sprawił, że Polskę, która politycznie nie istniała, traktowano jako pozbawioną ciała duszę i dla tej idei trzeba – jak to ujął Słowacki – iść „na śmierć po kolei, jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec”. Ciałem, życiem, doczesnością należy gardzić, wybierając śmierć i cierpienie jako warunek przyszłego zmartwychwstania. Ciało w romantyzmie pojawiało się albo jako zewnętrzny powab, przepełnione duchowością i ideą piękna, albo źródło bólu i cierpienia, krwawiących ran, zwłok rozpostartych na łożu śmierci, czy – jak u Mickiewicza w Dziadach – ziemska powłoka upiora, od której usiłuje uwolnić się zmierzający w zaświaty Gustaw. W obu przypadkach to duchowość wyznaczała istotę egzystencji, ciało było warunkiem koniecznym, od którego romantyk chciał się uwolnić, było bowiem przeszkodą wikłającą człowieka w doczesność.

Pozytywistom przyświecały te same hasła, ale dostrzegli też to, czym wzgardzili romantycy, upomnieli się o materialność, o organizm społeczny, który trzeba uzdrowić, by mógł wspierać wszelkie duchowe aspiracje. Podobnie jak romantycy dostrzegli scalającą świat w jedność naturę, ale zobaczyli w niej nie tyle piękno Boskiej kreacji świata, ile biologizm, ślepy pęd życiowy i walkę o przetrwanie. Ten organizm należy uzdrowić i usprawnić, stworzyć doskonałe ciało społeczne zbudowane z doskonałych ciał indywidualnych. Ciało indywidualne znów jest ważne, o ile staje się funkcją ciała zbiorowego, użytecznym trybem społecznej machiny. Zatem znów ponad ciałem góruje idea, dla której ciało ma zostać złożone w ofierze poprzez ciężką, często „syzyfową” pracę.

Zacząłem ten pobieżny przegląd kulturowego widzenia miejsca ciała w dziejach od stwierdzenia, że ciało wraca do łask. Po dziewiętnastowiecznej dyskryminacji cielesności pojawia się bowiemponownie jako temat sztuki, jako jej przedmiot oglądu. W aspekcie filozoficznym nie bez znaczenia są rozważania Zygmunta Freuda jako twórcy psychoanalizy, który wyróżnił trzy sfery struktury człowieka: ego, superego i id. Ostatnią z nich da się łączyć z tym, co pierwotne, nieuświadamiane, zwierzęce, skrywane, co łączy w dramatyczny sposób ducha z ciałem i co jest tłumione przez kulturę. Ale jest, i w sposób istotny determinuje istotę człowieczeństwa. Nic dziwnego, że wiek dwudziesty, po doświadczeniach pierwszej wojny światowej i – w polskim wymiarze – po odzyskaniu niepodległości, upomniał się o człowieka w jego pełnym, a więc także cielesnym wymiarze. Sztuka XX wieku, i ta klasycyzująca, nawiązująca do tradycji antycznych, i ta awangardowa na różne sposoby zajęły się ciałem, jako bezpośrednim tematem. Chcę przypomnieć w kontekście powyższych rozważań jeden z ówczesnych wierszy, którego tematem jest ciało, Kazimierza Wierzyńskiego100 M.:

Każdy muskuł się zwinął w kłębek, jak sprężyna.
I na cięciwie ciała niecierpliwie drży.
Motor serca już w uszach walić mi zaczyna.
Gotowe! Starter, strzelać! Raz – dwa – trzy!

Ach – stopy już poderwał alarmowy sygnał.
Klin powietrza się w gardło aż do bólu wbił,
Galop ruchu mnie podniósł, ogień z piersi wygnał
I z wszystkich żył pompuje coraz więcej sił.

Burza kroków mych teraz zniszczy się, rozgniecie,
Milionem razów zgnębi, nim dojdziesz do stu.
Przestrzeni nienawistna rozpięta na mecie
Białym pasmem, co krzyczy, że to jest już tu.

Ostatnim jeszcze susem dopaść cię drapieżnie.
Z taśmą na piersiach poczuć się lekkim, jak puch.
I z uśmiechem cię w sercu pomieścić, jak bieżnię,
Jak treść twą tajemniczą, nieustanny ruch.

Kazimierz Wierzyński za cykl poetycki zatytułowany Laur olimpijski, z którego pochodzi wiersz 100 M., otrzymał na olimpiadzie w Amsterdamie w 1928 roku złoty medal. To zaniechana już dziś tradycja wieńczenia dokonań sportowców i poetów. Poezja była w latach 1921-1948 dyscypliną olimpijską i laurem zdobiono czoła zwycięzców zmagań nie tylko sportowych, ale i poetyckich. Ta idea igrzysk nowożytnych nawiązywała niejako do dawnej zasady „w zdrowym ciele zdrowy duch”. Wiersz Wierzyńskiego pisany jest z perspektywy biegacza, jego odczuć tuż przed startem, w trakcie biegu i w momencie pokonywania mety. To obraz odczuć sprintera, który na czas biegu najpierw pręży swe ciało, by najlepiej utrafić w moment startu, a potem dąży już tylko, by najszybciej dobiec do mety. To wiersz o ciele i dążeniu do zapanowania nad nim. Ciało w poezji wróciło do łask. Ale wróciło do łask także we współczesnej filozofii, w refleksji kulturowej, w antropologii.



("Ciało" doskonałe, fot. J.W.)

Nie o to chodzi w koncepcjach filozofów, by zastąpić jeden przedmiot refleksji drugim, by zdetronizować ducha na rzecz ciała. Raczej o to, by zaakceptować naszą ludzką kondycję uwarunkowaną ciałem i funkcjonującą poprzez ciało. Georges Bataille, francuski filozof wyszedł z założenia, że świadomość uwikłana jest w cielesność, że wszelka działalność ludzka ma swe cielesne podłoże i od cielesności nie ma ucieczki, cały świat dany jest nam poprzez cielesność i w swym cielesnym wymiarze. Również motywacje naszych działań mają uwarunkowania cielesne, odnosząc się do odczucia przyjemności pojmowanej np. jako nagroda, co inny francuski filozof, Michel Foucault, łączy z kategorią władzy, która motywowana jest także cielesną przyjemnością. Wiersz Wierzyńskiego daje się czytać w tym kontekście. Strofa pierwsza pozornie tylko mówi o oczekiwaniu na sygnał startu. Napięcie mięśniowe, pełna gotowość łączą się z narastającym poczuciem dominacji, co odwraca role i zawodnik wydaje starterowi polecenie strzału. Gotowość startowa, spięte mięśnie, przyśpieszona akcja serca stawiają zawodnika w sytuacji kogoś, kto ma poczucie władzy nad sobą, nad innymi, nad zredukowanym do sytuacji biegu światem. Pozostaje do uzyskania pełni władzy jeszcze przebiec dystans i osiągnąć metę, która dlatego jest „nienawistna”, że góruje nad biegaczem, że jest zdobyczą jeszcze niezdobytą i pozbawia biegacza nie tylko poczucia panowania nad sobą, ale także pełni władzy nad światem. Tematem wiersza staje się tu ruch, filozoficzny atrybut materii, który łączy się z czasem i przestrzenią. Osiągnąć najwyższą wartość ruchu, by pokonać czas i przestrzeń, to zwyciężyć, zapanować nad ograniczeniami ludzkiej kondycji, osiągnąć „puchową” lekkość, wyrwać się z materialno-cielesnych ograniczeń i udowodnić światu władzę nad własnym ciałem, a przez to zdobyć władzę nad światem, przenieść się w ponadludzką, ponadmaterialną, boską sferę doskonałości. Poprzez doskonałość cielesną do doskonałości duchowej. Anima sana in corporesano.
Autor: Sławomir Rzepczyński jest dyrektorem Instytutu Polonistyki oraz Kierownikiem Zakładu Literatury w Akademii Pomorskiej w Słupsku.
(Notka biograficzną profesora jest w dziale: „O nas”.).
Rej.381/Różne - 46/ 2011.10.02 /JWIP.PL
Aktualizacja: 2011.1022. Godz. 23:59



Nie należy rozpoczynać treningu siłowego pod wpływem środków dopingujących i odurzających. Przed wykonywaniem opisanych tutaj metod treningowych i ćwiczeń należy się skonsultować z lekarzem. Autorzy i właściciel strony JWIP.PL nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za skutki działań wynikających bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystania informacji zawartych na tej stronie.
Ostatnie Artykuły
Zmarł Antoni Kołe...
Pozdrowienia z wa...
Przemysław Kwiatk...
Stawiałem na wsze...
Cytryna na zdrowi...
Flesz
Bogdan Kaszuba i Jewgenij Kołtun, 1991 r.
Bogdan Kaszuba i Jewgenij Kołtun, 1991 r.
BOGDAN KASZUBA
Na forum
Tylko aktywnych zapraszamy na forum
oraz
do Pionierów



















































Jeżeli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas.

Jan Włodarek | Historia | Sylwetki | Wywiady | Porady | Trening | Dietetyka | Medycyna | Wspomaganie | Sterydy | Ośrodki | RÓŻNE