Strona Główna

Nasz program

O nas

Forum

Galeria zdjęć

PIONIERZY

Kontakt
Artykuły:
Jan Włodarek
Historia
Sylwetki
Wywiady
Porady
Trening
Dietetyka
Medycyna
Wspomaganie
Sterydy
Ośrodki
RÓŻNE
Statystyka
Odwiedziło nas:
4808447
osób.
Oni są z nami:
"Kulturizmus" w 1965 roku. Autor: Jan Włodarek


Na zdjęciu: Juraj Visny w Sopocie 1965. Fot. z "SdW" Jana Rozmarynowskiego.

Kulturizmus, czyli po naszemu kulturystyka, w której uczestniczyłem w kraju wówczas nazywającym się Czechosłowacja. Szczególnie bliskiej mej pamięci były kontakty z organizatorami kulturystyki, trenerami i zawodnikami tego kraju w latach 60 i 70 XX. Wymieniam ich nazwiska m.in.: Franisek Bulva, Vojtech Fiala, Jozef Mazag, Aleksander Baciński. Petr Stach, Ludvik Nosek, Jaroslav Veseli, Milan Jablonsky. To znakomita plejada miłośników i entuzjastów kulturystyki. Teraz mają oni swoje trwałe miejsce w historii kulturystyki Słowacji i Czech.

Pierwszy raz z kulturystami Czechosłowacji zetknąłem się na zawodach Sopot - 65. Był to mój debiut w dużych zawodach, o randze nieoficjalnych mistrzostw Polski. Byłem z tego powody bardzo zemocjonowany, a tuż przed samymi zawodami dowiedziałem się, że w imprezie będą uczestniczyć najlepsi kulturyści z Czechosłowacji.


Przybyło tylko dwóch, zobaczyłem ich tuż przez swoim startem, rozgrzewając się do wyciskania sztangi. Juraj Visny o bardzo ładnej sylwetce typu „model”, wyglądał na starszego ode mnie; proporcjonalnie umięśniony, wysoki (186 cm) o długich szczupłych nogach. Pomyślałem, że on nie powinien mi zagrażać w bojach siłowych. W pozowaniu przy dopingu sopockiej publiczności, wszystko stawało się możliwe.
Drugi rywal Juraj Pipasik z Bratysławy, ładnie i mocno umięśniony o wzroście ok. 175 cm, mógł być bardzo silny fizycznie.

Rozgrzewałem się skupiony na własnych myślach, z których nagle wytrącił mnie faworyt zawodów Przemysław Kwiatkowski, na co dzień trener podnoszenia ciężarów.
Tak jak by wyczuł, co mnie trapi - niczym ojciec - chociaż ode mnie był starszy tylko o 12 lat, powiedział: - kilku naszych ma szansę ich ograć. Postaraj się. Będziemy walczyć tylko z Visnym, gdyż Pipasik wystąpi w niższej kategorii do 173 cm. Stanisław Zakrzewski również dodał mi utuchy, mówiąc –stać cię na zwycięstwo!

To była bardzo dobra wiadomość, a po kilkunastu minutach była następna jeszcze lepsza. Komisja Sędziowska ogłosiła komunikat: - goście z Czechosłowacji wystąpią tylko z pokazem pozowania. Uważnie obserwowałem jak oni poruszają się po scenie i napinają mięśnie. Było widać myśl i rękę choreografa. Słowacy znakomicie pozowali. Byłem pod wrażeniem ich mistrzostwa w prezentowaniu mięśni. Składając gratulacje mocno ściskałem im dłonie.





Na zdjęciu Mieczysław Krydziński w Sopocie 1965 r. Najlepszy polski kulturysta. Fot. z "SdW" Jana Rozmarynowskiego.

W grudniu tego samego roku- pod opieką Henryka Jasiaka – legendarnego trenera, ja i Mietek Krydziński jechaliśmy pociągiem do Bratysławy, aby zmierzyć się z najlepszymi zawodnikami Słowacji. Trener wybrał trasę przez Pragę, w niej to odwiedziliśmy redakcję miesięcznika „Trener Cvicitel”, poświeconego wychowaniu fizycznemu, w tym kulturystyce. Tam też poznałem Jozefa Mazaga sympatycznego redaktora naczelnego tego czasopisma. Kilka lat później, kiedy przyjechał do ZG TKKF oprowadzałem go po Warszawie.

Z Pragi do Bratysławy znów jechaliśmy nocą, za oknami zmrok a w przedziale świeciła się żarówka, bo nasz trener miał duże problemy z sobą, zdrowie mu szwankowało, zresztą w drodze powrotnej na tej samej trasie było jeszcze gorzej. Już nigdy się nie wyleczył.
Na miejscu dobrze już zmęczeni podróżą, dowiedzieliśmy się, że w ramach wieloboju będą rozgrywane również nietypowe konkurencje siłowe: „biceps przy ścianie” i przysiad ze sztangą z przodu, a przy tym ramiona splecione na piersi. Ponieważ w Polsce trener zapomniał o tym nam powiedzieć nie było odwrotu, więc bez przetestowania nowej techniki wykonywania tych ćwiczeń trzeba było nam walczyć. Wyniki tej naszej rywalizacji o zwycięstwo przedstawił H. Jasiak w swoim reportażu, który jest niżej.

Ja teraz dodam tylko, że zawody były rewelacyjnie zorganizowane, z serdecznie podanymi nam towarzyskimi „zajęciami” w godzinach wieczornych. Było i zimne wspaniałe czeskie piwo, my jednak wybieraliśmy cytrynową lemoniadę.

W pierwszym dniu po eliminacjach w bojach siłowych i pozowaniu, wieczorem odbył się wieczorek taneczny na „200 par”, że znaczną przewagą niebieskookich studentek. Bal trwał długo i zakończył się po północy. Można przyjąć, że stanowił ponadprogramowy trening aerobowy. Następnego dnia nasze nogi mocno sfatygowane i sztywne, a przed nami gala, na widowni tłumy dopingujące swoich, temperatura podzwrotnikowa! Wieczorem nareszcie ukojenie zmęczonego ciała, kameralne oglądanie francuskiego filmu z przyszłą gwiazdą europejskiego kina i pożegnanie. W tym czasie Mietek, jako, że junior, otrzymał od trenera pozwolenie na podrywanie dziewczyn na parkiecie i picie tylko zimnego napoju „Lemoniadowy Joe”.
Nocny pociąg do Pragi był pusty, ale trudno było zasnąć. Z Pragi do Warszawy było podobnie. Po przybyciu do Warszawy konieczna był odpoczynek, bez treningu i trenera, czyli tygodniowa regeneracja organizmu.

Rok później w Warszawie obejrzałem śmieszny film z Visnym, „Kto zabił Jessy”, parodia typu „zabili go i żyję”. Książka lepsza!

W dniach 11-12 czerwca 1966 roku miałem kolejną okazję rywalizować z kulturystami Słowacji. Ekipa trzech zawodników i trener w drodze na międzynarodowe zawody w Radomiu zatrzymała się na dwa dni w stolicy. Wiesław Sikora - kierownik wydziału sportów rekreacyjnych Zarządu Głównego TKKF poprosił mnie, abym oprowadził gości – kulturystów słowackich po Starym Mieście i pokazał siłownie. Nie mieliśmy kłopotu w porozumiewaniu się, było nawet wesoło. Następnego dnia już rywalizowaliśmy ze sobą na międzynarodowych zawodach. Byłem drugi za Andrzejem Laskowskim, a gość Andrzej Handzlik był czwarty w kat. seniorów powyżej 173 cm. Dusan Seliga i Ladisłav Veres uplasowali się na dalszych miejscach.

Z działaczami i zawodnikami Czechosłowackiej kulturystyki spotykałem się jeszcze kilkanaście razy, w: Kosicach, Warszawie ( na zawodach „Trybuny Ludu”), Ostrawie, Kownie, Krakowie, Nimes, Pradze, Berlinie, Goeteborgu. Leningradzie.
Dziś o tym, wspominam nie rozwijając jednak tematu, ponieważ ten tekst jest tylko wprowadzeniem do reportażu Henryka Jasiaka z 1966 r., który ukazał się na łamach „Sportu dla Wszystkich”.

Na zakończenie muszę jednak napisać, że „bratysławskie ćwiczenie na bicepsy” jest znakomitym i prawdziwym sprawdzianem siły ramion.
Kiedy tylko widzę „zdrowego mięśniaka” sapiącego z wysiłku przy ćwiczeniu swoich co najmniej 45-cio centymetrowych obwodów ramion, to proponuję mu bratysławskim sposobem podnieść 65 kg. Przeważnie odpowiada - nie ma sprawy ja takim ciężarem ćwiczę w seriach! Okazuje się, ze moim sposobem nie jest w stanie zaliczyć nawet 60 kg!
A sposób jest taki: Stajemy przy ścianie, nogi wyprostowane i rozstawione na ok. 40 cm. Pięty 10 cm od ściany. Pośladki, łopatki i tył głowy ściśle przylegają do ściany. W takiej pozycji ramiona zwisają, a w dłoniach sztanga, którą próbujemy wznieść zginając przedramiona w stawie łokciowym, następnie wolno opuszczamy ciężar do pełnego wyprostu ramion. Na sztandze nie mogą być pierścienie o większym obwodzie niż ma typowy 10 – cio kilogramowy „talerz”. W czasie wznosu i opuszczaniu minimalne oderwanie, chociaż w jednym punkcie, w którym ciało przylega do ściany powoduje, że próba nie jest zaliczona. Może ktoś spróbuje i o tym napisze na Forum w „atlasie ćwiczeń”?!
Aut. Jan Włodarek, październik 2011 r.
Rej.433/ Historia- 27/21.10.21/JWIP.PL
Ostatnia aktualizacja:2011.11.08. Godz. 15:02

Nie należy rozpoczynać treningu siłowego pod wpływem środków dopingujących i odurzających. Przed wykonywaniem opisanych tutaj metod treningowych i ćwiczeń należy się skonsultować z lekarzem. Autorzy i właściciel strony JWIP.PL nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za skutki działań wynikających bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystania informacji zawartych na tej stronie.
Ostatnie Artykuły
Sałata wskazana w...
O zmarłych pionie...
Zmarł Jerzy Pacho...
Rewelacyjne ćwic...
Spotkanie z ambas...
Flesz
Sala treningowa, 2008 r.
Sala treningowa, 2008 r.
50 LAT "BŁYSKAWICY" 1958-2008
Na forum
Tylko aktywnych zapraszamy na forum
oraz
do Pionierów



















































Jeżeli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas.

Jan Włodarek | Historia | Sylwetki | Wywiady | Porady | Trening | Dietetyka | Medycyna | Wspomaganie | Sterydy | Ośrodki | RÓŻNE