Strona Główna

Nasz program

O nas

Forum

Galeria zdjęć

PIONIERZY

Kontakt
Artykuły:
Jan Włodarek
Historia
Sylwetki
Wywiady
Porady
Trening
Dietetyka
Medycyna
Wspomaganie
Sterydy
Ośrodki
RÓŻNE
Statystyka
Odwiedziło nas:
4205439
osób.
Oni są z nami:
Przedłużone wakacje, czerwiec 2012. Aut. Jan Włodarek

FELIETON

W tym roku wcześniej zrobiłem sobie długi urlop jako ten, który nareszcie po wielu latach pracy nie ma już zobowiązań zawodowych, nie musi rozwiązywać zagmatwanych problemów, chodzić w garniturze, a przy tym wszystkim podobno stałem się wolnym człowiekiem. Budzę się i chodzę spać radośnie i z tego powodu również obecnie jestem bardziej dowartościowany i czuję się znakomicie.

Moje swobodne wakacje sprowadziłem do turystyki, czynnego odpoczynku i smakowania uroków przyrody. I one to odciągają mnie od gazet, telewizji i laptopa oraz sztangi. W tym stylu bycia staram się wytrzymać do połowy września. Jest wspaniale, bo nie słucham i nie czytam politycznego bełkotu, obietnic bez pokrycia, szkalowania przeciwników politycznych, straszenia obywateli nowymi podatkami. I nie wk… się na rozrzutność władców.

Jestem spokojny, co mnie przeraża, bo opłacam abonament rtv od niepamiętnych lat i nie straszne mi groźby i czekające kary za wieczorne obserwowania gadających głów na ekranie telewizorka.

Nie mam również potrzeby męczyć się w siłowni. Współczuję tym, którzy w upalne lato zastają w mieście tylko po to, aby utrzymać „masę mięśniową wspomaganą specyfikami z puszek”. To jest jakby okrutne więzienie dla dobrowolnie skazujących się na obłędną katorgę w piwnicznej siłowni. Ileż dla tzw. „zdrowia” można w roku ćwiczyć w pocie czoła?


W moim wieku lepiej w lecie boso maszerować lub biegać brzegiem morza lub wśród zieleni (ale już w butach), jeździć na rowerze, niż w siłowni „pompować mięśnie”, tylko po to, aby one nie straciły na twardości i obwodach.

Tak jak rok temu, w maju przebywałem w Busku - Zdroju, wzmacniając ciało kąpielami siarczkowymi. O korzyściach zdrowotnych dla moich mięśni z tego płynących już pisałem, więc teraz nie będę się powtarzał. Spotkania towarzyskie ze znajomymi, którzy tak jak i ja dostrzegają konieczność regenerowania organizmu w światowym centrum kąpieli siarczkowych - zmniejszyłem do minimum. Cały wolny czas przeznaczałem na zwiedzanie okolicy, a jest co! Do tego przygotowałem się lepiej niż w minionym lecie. Przeczytałem dokładnie kilka przewodników po ziemi kieleckiej i świętokrzyskiej wybierając trasy z zabytkami najwyższej światowej klasy, których jeszcze nie widziałem i kilka tych, które dawno temu oglądałem, a teraz chciałem się przekonać, w jakim są obecnie stanie. To chyba normalne, bo przecież według rządzących w kraju jest coraz lepiej! Może niektórzy tak to odbierają, ale czym wytłumaczyć, że przy tym wzrasta bezrobocie i utrwalają się inne zaniechania lub plagi na czele z ułomną i wielce chorą służbą zdrowia oraz niszczonym szkolnictwem, szczególnie szczebla podstawowego. O tym moi drodzy - dla swojego i waszego spokoju - nie mam jednak zamiaru się powtarzać.




(Na zdjęciu zrujnowny dom , w którym w 1914 roku mieściła się kwatera komendanta Józefa Piłsudskiego, wówczas dowódcy I Pułku Piechoty Legionów Polskich. Fot. Jan Włodarek).

Muszą jednak napisać, że dużo zabytków o historycznej architekturze popada w ruinę, bo brak finansów. Np. w Nowym Korczynie dom, w którym w 1914 roku mieściła się kwatera Józefa Piłsudzkiego, jest obecnie w stanie pół ruiny. Straszą ruiny nowokorczyńskiej synagogi z XVII w., która to podobno kilkanaście lat temu nadawała się do remontu. W dobrym stanie jest XVI wieczny budynek, zwany domem Długosza, ale otynkowany na szaro, zlewający się z zapyziałym widokiem okolicznych zaniedbanych budynków, stanowiących „ozdobę” prowincjonalnego rynku miasteczka. Dziwi to bardziej, ponieważ w turystycznym przewodniku okolice Nowego Korczyna są porównane z francuską Prowansją. A to tylko za sprawą lawendy uprawianej na okolicznych polach.
Trudno mi również zrozumieć, że w Pińczowie na wzgórzu ( z którego widać całe miasto) wokół kaplicy św. Anny z 1600 roku klepisko i walające się śmieci, a dojazd tam stromy i z wybojami można przyjąć jako zaniedbanie miejscowych radnych.

Kiedy piszę ten tekst, jestem ( broń Boże nie leżę) na plaży w Ustce, mieście znakomicie nadającym się do wypoczynku. Czyste powietrze bogate w jod, szeroka plaża ciągnąca się kilometrami. Okolice Ustki to miejsce anomalii magnetycznych, co sprawia, że wystarczy aby nawet w czasie kilku dni pobytu w tym mieście , w naturalny sposób uzupełnić niedobór magnezu w organizmie. Zakwaterowanie i wyżywienie na każdą kieszeń. W dobrym standardzie są pensjonaty oferujące łóżko w cenie 40 - 50 zł. Obiad mięsny (tzw. obiad dnia) w porządnej restauracji, np. restauracji „Tiffany’s”, to wydatek 16 zł. Rybki smażone, oj - bardzo drogie, ale warto spróbować. Spacer po mieście jest pełen niespodzianek, co przecznica to budowla mająca swoją historię, którą warto poznać, np. port w obecnym wyglądzie powstał w latach 1899 – 1903, latarnia morska (1871), willa usteckich Carringtonów itd.

Miasto przygotowuje tradycyjnie wiele letnich atrakcji, które przyczyniają się, do tego, że w Ustce panuje atmosfera letniego kurortu. Organizowane są liczne imprezy kulturalne oraz zawody, pokazy, festyny o charakterze rekreacyjno – sportowym.




(Marsz brzegiem morza ( 21 km). Pierwszy z lewej: Stanislaw Wielgus, ostatni: Bogdan Kaszuba. Fot. Szymek Kaszuba).

Należy wspomnieć, że Bogdan Kaszuba – członek zespołu JWIP.PL – mieszkający w Ustce, organizator corocznych zawodów kulturystycznych w Słupsku, poprowadzi do Rowów brzegiem morza - „Marsz po Zdrowie” (21 kilometrów). Uczestniczą w nim przeważnie wczasowicze. W czerwcowym marszu brali udział kulturyści: pionier polskiej kulturystyki: Stanisław Wielgus z małżonką, weteran tego sportu Dariusz Prałat, naturalny kulturysta profesor Sławomir Rzepczyński ze Słupska. Prawie wszyscy dotarli do Rowów. Na mecie w Rowach, na zmęczonych piechurów, ale „otrzaskanych wiatrem i ubarwionych słońcem” czekała nagroda: świeże smażone rybki z frytkami, surówką, a na deser lody!

Do Ustki - urokliwego miasteczka - powracam co roku w czerwcu i za każdym razem jestem namawiany do „Marszu”. Raz startowałem, a teraz wolę samotnie „człapać energicznie”, pluskając stopami w zimnej wodzie. Często też przemierzam ulice i dostrzegam rzeczywiste przemiany na lepsze. Nowe chodniki, zmieniona nawierzchnia ulic, stylowe latarnie, odnowione domy i coraz czyściej w miasteczku. Trzeba również pochwalić miejscowych kierowców, dla których pieszy jest najważniejszy. Wystarczy zbliżyć się do ulicznego przejścia przez ulice, a kierowca łagodnie zatrzyma swój pojazd. To mnie zaskakuję, bo przecież ja z dużego miasta, w którym pieszy dla większości kierowców to wróg. Pokornie muszę czekać, aż jakiś władca ulicy łaskawie pozwoli mi przejść na drugą stronę.




Bardzo podoba mi się „ulepszony” herb miasta - Syrenka, którą uwieczniono jako pomnik usytuowany na wschodnim molo. Była o niego jednak kilkumiesięczna i podstępna walka, bo Syrenka niby gorszy mieszkańców i wczasowiczów tym, że jest zbyt seksy: duże piersi, zachęcające biodra i kształtna pupa. Nawet kilku zdewociałych fanatyków czystości moralnej w nocnej porze odpiłowało jej piersi i miało zamiar jeszcze odrąbać inną cześć jej zgrabnego „ciała”. Dobrze się stało, że jednak zwyciężyli zwolennicy kobiecych kształtów, do których i ja się zaliczam. Syrenka po remoncie w pełnych okrągłościach powróciła na cokół ku zadowoleniu większości mieszkańców miasteczka i wszystkich wczasowiczów.

Prawie każdy wczasowicz przybyły do Ustki łapie ja za pierś i wypowiada życzenia, bo taki jest teraz dobry zwyczaj!
Złota rybka trzy spełnia życzenia
Syrenka też ma tu coś do powiedzenia
Jako że łuskę ma i ogon rybi
Jedno życzenie spełnia ani chybi

Kiedy życzenie już w głowie masz
Pierś lewą Syrenki dotykasz
Bo pod nią jej serce ukryte
A w nim życzenie twe skryte

Gdy pierś już Syrenki pocierasz
Prawą ręką to czynisz masz
By myśli twe prawe były
By nikogo nie krzywdziły

Nocą gdy księżyc świeci
Życzenie z jej serca uleci
I na grzywach spełnionych fal
Popłynie morzem w dal


Teraz Syrenka jest nadzorowana przez internetowy monitoring, a jej wdzięki ogląda tysiące osób. Wystarczy wejść na stronę Lokalnej Organizacji Turystycznej Ustka www.lot.ustka.pl aby zobaczyć Syrenkę i tych, którzy aktualnie na molo gapią się na wdzięki seksownej rybo – kobiety.

W tym optymistycznym duchu chciałbym zakończyć ten wczasowy niby felieton. Mimo że teraz nad morzem świeci słońce, a plażowicze są zadowoleni z wypoczynku, ja również - to nie sposób udawać, że wiara w cuda nie pomogła naszym reprezentacyjnym piłkarzom. „Euro” zakończyli na ostatnim miejscu i to w najsłabszej grupie. Pesymiści nie mieli problemów z przepowiedzeniem, że reprezentacja Polski zajmująca miejsce w siódmej dziesiątce ma świecie nie może wyjść z grupy. I tak się stało, blamaż, bo w sporcie nie ma co liczyć na cuda lub kierować się gdybaniem o sukcesie. A tak chciałem być dumny z ich gry!

Moja naiwność mnie samego dziwi, bo przecież już od wielu lat obserwuję to, co się dzieje w naszej piłce nożnej. Był okres, w którym zawodowo przyglądałem się temu. Bez skutku. Doszło do tego, że w narodowej reprezentacji grają zawodnicy naturalizowani i ci nasi wspaniali z zagranicznych klubów. Wynik takiego mydlenia oczu po ich przetarciu chyba każdy zobaczył? Znany dziennikarz - Stefan Szczepłek na łamach „Rzeczypospolitej” napisał: „Jeszcze raz przegraliśmy ważny turniej, bo nasza piłka jest słaba. Innych przyczyn porażki nie ma”. Niestety inaczej to widzą nasi od lat niezastąpieni eksperci od kopanej piłki, którzy w mediach przepowiedzieli naszym duży sukces.

Wkrótce wracam do stolicy, ale już teraz myślę z niepokojem o naszych ekspresowych i lokalnych drogach oraz i o tych, którzy od lat szybko przemieszczają się po kraju „na podwójnym gazie”. Przypuszczam ,że jednak szczęśliwie jakoś dojadę do domu.
Udało się. Po 8 godzinach jazdy własnym samochodem po drogach śmierci, w stanie totalnego wyczerpania dotarłem do stolicy.

Autor: Jan Włodarek, koniec czerwca 2012. Wiersz z LOT Ustka
Rej.575./JW. - 50/ 2012.06.30/JWIP.PL
Aktualizacja: 2012.08.01, godz. 23:25


Nie należy rozpoczynać treningu siłowego pod wpływem środków dopingujących i odurzających. Przed wykonywaniem opisanych tutaj metod treningowych i ćwiczeń należy się skonsultować z lekarzem. Autorzy i właściciel strony JWIP.PL nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za skutki działań wynikających bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystania informacji zawartych na tej stronie.
Ostatnie Artykuły
Przemysław Kwiatk...
Stawiałem na wsze...
Cytryna na zdrowi...
Z Antonim Kołecki...
Z Antonim Kołeck...
Flesz
Rysunek
Rysunek
GALERIA PRAC WOJTKA SIUDMAKA
Na forum
Tylko aktywnych zapraszamy na forum
oraz
do Pionierów



















































Jeżeli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas.

Jan Włodarek | Historia | Sylwetki | Wywiady | Porady | Trening | Dietetyka | Medycyna | Wspomaganie | Sterydy | Ośrodki | RÓŻNE