Strona Główna

Nasz program

O nas

Forum

Galeria zdjęć

PIONIERZY

Kontakt
Artykuły:
Jan Włodarek
Historia
Sylwetki
Wywiady
Porady
Trening
Dietetyka
Medycyna
Wspomaganie
Sterydy
Ośrodki
RÓŻNE
Statystyka
Odwiedziło nas:
4201078
osób.
Oni są z nami:
Małe przypomnienie. Aut. prof.dr hab. Adam Paluch

(Rys. I. Penzas)

CZŁOWIEK – czym jest? Jakimi kategoriami można go opisać, aby wydać „werdykt” pełny? Czy w ogóle jest to do zrealizowania? Czy istnieje jakaś jedyna prawda o człowieku, czy jest ich wiele?

Prób wyjaśnienia tej kwestii podejmowano się od dawna. Wypowiadała się na ten temat filozofia, teologia, nauka. Podchodzono do zagadnienia różnych ujęć – od naturalistycznych po metafizyczne. Wysuwano koncepcie wolicjonalne, ekonomiczne, związane z instynktem seksualnym. Zastanawiano się nad jego naturą, podkreślano różne „charakterystyczności”. A to, że jest widzialnym obrazem Boga, boskim stworem, że jest dobry z natury, że podlega jej prawu, że jest zwierzęciem symbolicznym, celem wszechświata, jedynym błędem natury. F. Nietzsche miał powiedzieć, że jest bolesnym wrzodem na skórze ziemi, a Pascal podkreślił z kolei złożoność i skomplikowanie człowieka: Jakąż chimerą jest tedy człowiek? Jakim novum, monstrum jakim, jakimż chaosem, zbiorowiskiem sprzeczności, dziwem jakim? Sędzią wszechrzeczy, czerw najgłupszy, piastun prawdy, kloaka niepewności i błędu, chluba i pomiot wszechświata. Któż rozwikła tę gmatwaninę?, natomiast T.S. Eliot zauważył, że człowiek źle znosi duże dawki rzeczywistości. Ale przerwijmy tę na poły aforystyczno – folklorystyczną wyliczankę, którą można by kontynuować, na dobre, bez końca, i przypatrzmy się, jak na serio postrzegano człowieka. W gruncie rzeczy nieomal wszystkie koncepcję człowieka opierały się na dychotomiczności. Wyjątkiem takim był w świecie antycznym Heraklit z Efezu, w czasach późniejszych św. Tomasz z Akwinu, a jeszcze później do monistów należeli Hobbes, Locke czy Spinoza. „Wyznawcy” dualizmu dzielili człowieka na „cielesną” i „duchową”, a postrzeganą rzeczywistość na naturę i kulturę. Uczone podstawy pod dualistyczne traktowanie rzeczywistości, w tym i człowieka, dał radykalizm metodyczny Kartezjusza, ale i przed nim ta wizja nie była obca, np. Empedoklesowi, Platonowi i na dobrą sprawę całej tradycji judeochrześcijańskiej.


Mimo że doktryna ta jest dzisiaj już w odwrocie, to jednak w niektórych ośrodkach i środowiskach naukowo- intelektualnych podtrzymuje się ją. Charakterystyczna jest np. strukturalizm C.Levi – Straussa, filozofii K.R..Poppera, czy neurofizjologii J.C. Ecclesa – noblisty z 1963 roku.

We współczesnej nauce, szczególnie humanistycznej, panuje jednak coraz silniejsze przekonanie, że człowiek jest bytem „całościowym”, stanowi jedność, a także coraz silniejsza tendencja do „unieważniania” separacji natury od kultury. Dotąd okopane naprzeciwko siebie „izmy” (biologizm, kulturalizm) nie wiele wnoszą do poznania człowieka, świata – redukują wiele po każdej ze stron „przeciwnika”.

Próbując dać odpowiedź na pytanie postawione na początku tego wywodu, można powiedzieć, że człowieka najbardziej określa, a także wyróżnia ze świata istot żywych, kultura, którą on sam generuje. Jest jej sprawcą, a zatem uczestnikiem, „wyznawcą”, bytem świadczonym – tak to wygląda od strony ontologicznej. Ale człowiek, i tylko on, posiada i tę właściwość, że potrafi się światu z rozmysłem przyglądać. Jest obserwatorem badaczem – „poznaje go nauką”, stosując w tym celu odpowiednie narzędzia, używając do tego „myślenia”. Rzeczywistość, w której żyję, jest taka, jak jest przeze mnie „myślana”, jakie nadaję jej znaczenia o sensy. Trudno więc z pozycji epistemologicznej mówić o zależności kultury od natury, czy też o pierwotności tej ostatniej, jak chce to widzieć przyrodoznawstwo. Do poznania, zrozumienia czegokolwiek potrzebny jest człowiek, podmiot poznający - także do poznania natury. A więc te wszystkie „ustalenia”, „obiektywizacje” rzeczywistości kreowane są przez podmiot poznający. Podmiot badawczy jest w swoisty sposób ustanawiany w nas: nie ma przedmiotu bez podmiotu. Nie trzeba chyba nikogo szczególnie przekonywać, że za nauka kryje się człowiek i że nauka przynależy do kultury, która jest prymarną cechą człowieka, do podmiotu poznającego.

Jeszcze i dzisiaj w nauce nie wszyscy biorą na serio podmiot badawczy i uważają, że poznanie jest jak najbardziej racjonalne i obiektywne. No cóż, żeby wyjść z nałogu trzeba przyznać się przede wszystkim do uzależnienia.

Obraz świata, „kształty” kultury są tworzone przez poszczególne podmioty obciążone bagażem własnej kultury, do której przynależą – są „myślane” ich kulturą. I tych obrazów można być, i jest wiele. Obrazy świata odnalazły także swoje miejsce w językach poszczególnych społeczeństw, etnosów. W gramatyce i słownictwie istnieją sensy i znaczenia, jakie człowiek nadawał obserwowanej rzeczywistości przez narzucenie nań systemu organizującego, który pozwoli mu ogarnąć wszystko dotąd nieogarnięte, co tak naprawdę pozwoliło mu dopiero wtedy zaistnieć. Nie sposób wiec, poznając rzeczywistość (ontologicznie biorąc naturę i kulturę) wziąć w nawias podmiot poznający, swoista „przeszkodę” utrudniającą dotarcie do obiektywnego świata.

Antropologia kulturowa, z przełomu przewrotu antypozytywistycznej wizji nauki, „odkrywa dla humanistyki” nowego człowieka – człowieka „cielesnego”, odsłaniając nowe perspektywy badawcze odnośnie do ciała ludzkiego, ale ciała poza porządkiem biologicznym. Nasuwa się tu pewna analogia do jężyka odbije się świat, tak i na naszym ciele „zewnętrzność” pozostawia ślady.

Niemal dziwne wydaje się, ze przez tak długi czas nauka nie zauważyła roli i znaczenia ciała (ludzkiego) „wplatanego” w zawiłości procesów kulturowych. Człowiek dotąd odnajdywany był w dyskursach humanistycznych wyłącznie jako twórca i uczestnik kultury, jako medium, „nośnik” i sprawca wielkich wydarzeń w dziejach ludzkości (odnosi się to szczególnie do tzw. historii zdarzeniowej, „wielkiej”), a ostatnio także zaczęto z większą uwagą przyglądać się jego życiu prywatnemu. Ta ostatnia perspektywa nosi już znamiona antropologiczne. Jednak dla tych spojrzeń biografie nasze są zupełnie „przezroczyste”: rycerz, chłop, szlachcic, mizantrop, kapitalista uwikłani w różne sytuacje społeczno – kulturowe, „życiowe” praca, wojna, pakty, sądy, podłoże etc.), oznaczeni – gdy byli jednak istotami „bezcielesnymi”.

Natomiast, jeżeli nauka interesowała się ciałem człowieka, to wyłącznie w porządkach biologiczno – fizjologiczno – anatomicznych. Jako „twór” cielesny przynależał człowiek do biologii, natury i tak – odpowiednio do nauk przyrodniczych – do dzisiaj jest traktowany. Śledzi się jego rozwój, zmienność filogenetyczną i ontogenetyczną, poznaje się jego anatomię, funkcjonowanie całego organizmu, jak i poszczególnych jego części organów. Wiedzą tę często przekłada się na praktykę.

Antropologia ciała odsłania w ciele ludzkim, dotąd zaanektowanym przez nauki przyrodnicze, wartości pozasomatyczne odciśnięte na nim. Człowiek, czyli ciało – podmiot, nie tylko jest sprawcą kultury, ale sam jest na nią „uwrażliwiony”, zmienia się pod jej wpływem, jest przez kulturę kształtowany, modelowany. Cały świat zewnętrzny, rzeczywistość, w której partycypuje: społeczeństwo, tradycja, włada, wiedza, polityka odbijają na ciele ludzkim swoje piętno – „konstruują” je. Jak powiedział M.Foucault: „ciało w całości napiętnowane jest historią, a więc staje się swoistym tekstem, ciałem intencjonalnym, symbolicznym, znaczącym, społeczno o kulturową konstrukcją”.

Tak postrzegane ciało staje się więc przedmiotem zainteresowania i badań współczesnej antropologii, a także i innych pokrewnych dyscyplin humanistycznych: socjologii (szczególnie amerykańskiej i brytyjskiej), historii (francuskiej), filozofii (np. M. Foucault, M. Merleau – Ponty, Z. Baumana). Wiele do powiedzenia na tym polu maja proksemicy, językoznawcy, historycy kultury i obyczajów.

W ten nowy dyskurs o człowieku wpisuje się swoją książką Marcin Brocki, Dotąd najczęściej gesty, język ciała traktowano jako emocjonalne, instynktowne zachowania warunkowe fizjologiczne (D.Moriss: Wszystko co robimy, jest uwarunkowane genetycznie, ma swoje podstawy w cechach wrodzonych) lub też traktowano je jako szczególne znaki, a ciało jako medium, które je przenosi. Spór o język ciała, gest toczono najczęściej zgodnie z dualistycznym podziałem nauki na „science” i nauki humanistyczne, co było podyktowane takim właśnie potraktowaniem rzeczywistości. Autor wychodzi z tego zaklętego kręgu determinizmu kartezjańskiego, obierając zasadniczą opcję zorientowaną na antypozytywistyczną koncepcję nauki i antynaturalistyczną wizję kultury. Język ciał potraktował jako pewną strukturą myślenia, którą należy wyjaśniać kontekstowo (kulturę wyjaśnia się przez kulturę). Skupia swoją uwagę badawczą przede wszystkim na społecznym mechanizmie nadawania znaczeń działaniem. Przedstawiając swoje racje cały czas dyskutuje z literaturą przedmiotu, rewidując tym samym dotąd obowiązujące ustalenia „creda”.

Można by się zapytać (naiwnie), czy Autor powiedział już wszystko na temat ciała – podmiotu i jego języka? Nie łudźmy się „po Brockim przyjdą inni”, może inaczej „uzbrojeni” warsztatowo – ale powiedział już wiele i bardzo przekonująco. Czy nie jest tak, że prawd jest wiele, a to oznacza, że nie ma żadnej, że to tylko pewien konstrukt myślowy, który aktywizuje nas do pracy badawczej, do dociekliwego poznania rzeczywistości. Postmodernizm kategorię prawdy zastąpił pragmatyzm; nie ma innej prawdy oprócz tej, która odpowiada naszym potrzebom praktycznym.

Jak łatwo można zauważyć, Brocki etnolog swoje uzasadnienia podbudowuje często koncepcjami wypracowanymi prze filozofię nauki i filozofię antropologiczną, to dobry i wielce obiecujący mariaiż do ogarnięcia „całości człowieczej”.
Autor: profesor dr hab. Adam Paluch. Wrocław , w marcu 2000.

Oryginalny tytuł "Miast wprowadzenia, małe przytomnieje” dot. ksiązki M. Brockiego „Jężyk ciała w ujęciu antropologicznym”, Wrocław.

Rej.707/RÓŻNE – 97/ 2013.03.30/JWIP.PL
Aktualizacja:2013.04.27, godz.08:10



Nie należy rozpoczynać treningu siłowego pod wpływem środków dopingujących i odurzających. Przed wykonywaniem opisanych tutaj metod treningowych i ćwiczeń należy się skonsultować z lekarzem. Autorzy i właściciel strony JWIP.PL nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za skutki działań wynikających bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystania informacji zawartych na tej stronie.
Ostatnie Artykuły
Przemysław Kwiatk...
Stawiałem na wsze...
Cytryna na zdrowi...
Z Antonim Kołecki...
Z Antonim Kołeck...
Flesz
ME w Warszawie, 1986 r.
ME w Warszawie, 1986 r.
BOGDAN KASZUBA
Na forum
Tylko aktywnych zapraszamy na forum
oraz
do Pionierów



















































Jeżeli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas.

Jan Włodarek | Historia | Sylwetki | Wywiady | Porady | Trening | Dietetyka | Medycyna | Wspomaganie | Sterydy | Ośrodki | RÓŻNE