Strona Główna

Nasz program

O nas

Forum

Galeria zdjęć

PIONIERZY

Kontakt
Artykuły:
Jan Włodarek
Historia
Sylwetki
Wywiady
Porady
Trening
Dietetyka
Medycyna
Wspomaganie
Sterydy
Ośrodki
RÓŻNE
Statystyka
Odwiedziło nas:
4069794
osób.
Oni są z nami:
Ze wspomnień dra Waldemara Wojciecha Bednarskiego (4)

Jako profesor i adiunkt
W roku 1976, po latach żmudnej pracy (wieloletnia kwerenda archiwalna) obroniłem pracę doktorską na Wydziale Humanistycznym UMCS w Lublinie. Wydarzenie to zauważyli przede wszystkim moi Rodzice, przysyłając telegram z serdecznymi gratulacjami. Zrobili to także koledzy ze studiów i krewni z Wrocławia (m.in. Danusia Rybicka - Pławińska). W pracy, w zasadzie nic się nie zmieniło z wyjątkiem skromnego dodatku do wynagrodzenia. Najważniejsza była jednak satysfakcja z sukcesu naukowego i perspektywa zatrudnienia na stanowisku adiunkta w Instytucie Kształcenia Nauczycieli w Lublinie.

Stało się to dopiero w roku 1981, dzięki poparciu dr Jana Mańdziuka, mojego kolegi z ławy szkolnej w Tomaszowie Lubelskim. W latach 1981-1990 (do rozwiązania tej instytucji) współpracowaliśmy zgodnie dla dobra nauczycieli i polskiej oświaty. Owocem tej działalności były liczne wydawnictwa merytoryczne i metodyczne z zakresu nauczania historii i wiedzy o społeczeństwie. W renowacji wiedzy historycznej dzielnie nam pomagał dr Eugeniusz Cezary Król z IKN-u w Warszawie (aktualnie prof.dr.hab. kierownik jednej z katedr w PAN) prowadząc wykłady na zorganizowanych przez nas kursach dla nauczycieli z całego województwa lubelskiego. Po ordynarnym i celowym zakłamaniu przez komunistycznych pseudo „naukowców”, przebiegu wydarzeń w latach 1918 -1956, renowacja wiedzy historycznej stała się pilna i niezbędna. Już wtedy mówiliśmy głośno i odważnie, że „Historię Polski” i „Historię Powszechną” trzeba pisać od nowa!

Dobrze układała się nam współpraca z metodykami w poszczególnych powiatach, którzy przy naszej pomocy organizowali szkolenia dla nauczycieli historii i wiedzy o społeczeństwie. Ja, osobiście najczęściej byłem zapraszany na spotkania w Zamościu (mgr Marian Batorski), w Hrubieszowie ( mgr Pyc), w Chełmie ( mgr Ania Nowak), w Świdniku (mgr Jurek Wanarski) i w Tomaszowie (mgr Szczepan Żmudzki). Miałem również wiele wyjazdów szkoleniowych do Białej Podlaski, gdzie byłem serdecznie podejmowany przez „Podlasiaków”. Wielu nauczycieli historii poznałem w czasie prowadzenia egzaminów na stopnie specjalizacji zawodowej - praktycznych i teoretycznych.

W ramach dokształcania adiunktów i metodyków nasza „Centrala” w Warszawie organizowała wyjazdy zagraniczne (dr Piotr Unger) do Niemiec i ZSRR. W czasie pobytu na stażach zagranicznych łączyliśmy przyjemne z pożytecznym; zwiedzanie muzeów i obiektów zabytkowych z wysłuchiwaniem informacji o organizacji oświaty w danym kraju i hospitacją lekcji w szkołach podstawowych i średnich. Odbyłem dwa takie staże (w Leningradzie i Berlinie) i bardzo sobie to chwalę. Uzyskałem materiał porównawczy, który pomagał mi bardziej rozsądnie i rzeczowo oceniać stan oświaty w Polsce. W tej konfrontacji nie wypadaliśmy źle. Z inicjatywy dr Andrzeja Leszka Szcześniaka, zostałem także powołany w skład zespołu do spraw uzgadniania treści podręcznikowych („białe plamy”) z naszymi sąsiadami. Brałem udział w kilku takich wyjazdach (ZSRS, Węgry, NRD) i dobrze pamiętam jak trudne to były rozmowy.

Nasza praca, najpierw w Instytucie Kształcenia Nauczycieli, a zaraz potem w Oddziale Doskonalenia Nauczycieli miała charakter twórczy i była bardzo potrzebna polskiej oświacie. Mimo to, z dniem 1 stycznia 1990 r. zlikwidowano w całym kraju aktualny system doradztwa, nie czekając nawet na zakończenie roku oświatowego. Oddziały Doskonalenia Nauczycieli przestały działać, a zastąpiono je Wojewódzkimi Ośrodkami Metodycznymi, które podporządkowano Kuratorium Oświaty (i oto chyba głównie chodziło). Na otarcie łez, dostaliśmy sześciomiesięczne odprawy i ciepłe słowa pożegnania.

Od września 1991r. podjąłem pracę jako metodyk nauczania historii w powiecie puławskim. Obowiązkowe godziny dydaktyczne (4) realizowałem w Szkole Podstawowej Nr.5. Miałem kilka grup szkoleniowych, oraz bardzo sympatycznych i żądnych wiedzy nauczycieli. Pasjonowałem się tą działalnością. Miałem wiele satysfakcji z jej ewidentnych wyników. W maju 1994 r. otrzymałem piękny dyplom i podziękowania Pana Kuratora za dotychczasowe osiągnięcia w działalności jako metodyka i historyka. Było to jednak nieszczere i faryzejskie. W kilka dni po wręczeniu dyplomów zorganizowano weryfikację metodyków według najgorszych wzorów stalinowskich. Ja i Jurek Wanarski (nauczyciel metodyk ze Świdnika) musieliśmy odejść. Dla mnie osobiście paradoks tej sytuacji polegał na tym, że kiedy rozgoryczony przyjechałem do domu, moja żona piała z radości, że tak brutalnie mnie załatwiono, ponieważ w Puławach czekało już na mnie stanowisko dyrektora Społecznej Szkoły Podstawowej i Liceum ze znacznie wyższymi poborami. Taka jest proza życia …Podobno jeden z organizatorów tej dziwnej weryfikacji powiedział później, że zachował się „jak słoń w składzie porcelany”. Być może. Ale to go nie rozgrzesza…

Cztery lata kierowałem Szkołą Społeczną. Przed objęciem funkcji dyrektora zapoznałem się z działalnością kilku szkół tego typu w Polsce (Warszawa, Lublin, Kraków, Wrocław). Na tej podstawie przygotowałem ambitne propozycje organizacji Szkoły Puławskiej. Nic z tego nie wyszło. Na przeszkodzie stanął dziwny upór Rodziców, którzy nie byli zainteresowani nowatorskimi zmianami, ale przede wszystkim tylko tym, by ich dzieci ukończyły naszą Uczelnię ( w większości wypadków do Szkół Społecznych nie trafiały „orły”). Moje propozycje ewentualnych zmian nie zostały zaakceptowane w całości. Udało mi się wprowadzić tylko drobne poprawki oraz dokonać kilku zmian w obsadzie kadrowej (kręgosłup Uczelni stanowili emerytowani nauczyciele – wspaniali!).Przed przejściem na emeryturę zaproponowałem na moje miejsce Panią mgr Jolantę Łyszcz, nauczycielkę języka angielskiego. I była to jedna z moich dobrych decyzji w tej szkole.

W roku 1997 miałem wielką satysfakcję z powodu powołania przez Ministerstwo Edukacji Narodowej „Puławskiej Szkoły Wyższej”, ponieważ do tego historycznego wydarzenia dołożyłem także swoją skromną cegiełkę (moi Przyjaciele uznali mnie za Jej „Ojca Chrzestnego”). W każdym razie, w kalendarzu, pod datą 23 lipca 1997 roku (poniedziałek) zanotowałem: Przyjęcia do Puławskiej Szkoły Wyższej – tłok jak na Marszałkowskiej!


(Z książki dra Waldemara Wojciecha Bednarskiego pt. „Upływa szybko życie, jak potok płynie czas…”).
Rej.842/Historia -77/2015.12.09/JWIP.PL
Aktualizacja 2016.01.10, godz. 20:53




Nie należy rozpoczynać treningu siłowego pod wpływem środków dopingujących i odurzających. Przed wykonywaniem opisanych tutaj metod treningowych i ćwiczeń należy się skonsultować z lekarzem. Autorzy i właściciel strony JWIP.PL nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za skutki działań wynikających bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystania informacji zawartych na tej stronie.
Ostatnie Artykuły
Po co ćwiczysz? ...
Kolejny medal Kon...
Ryż ważnym skład...
Inwalida Alan Mea...
Narodowe Święto N...
Flesz
Ostatnie zdjęcie Mariana Glinki
Ostatnie zdjęcie Mariana Glinki
GOŚCIE
Na forum
Tylko aktywnych zapraszamy na forum
oraz
do Pionierów



















































Jeżeli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas.

Jan Włodarek | Historia | Sylwetki | Wywiady | Porady | Trening | Dietetyka | Medycyna | Wspomaganie | Sterydy | Ośrodki | RÓŻNE