Strona Główna

Nasz program

O nas

Forum

Galeria zdjęć

PIONIERZY

Kontakt
Artykuły:
Jan Włodarek
Historia
Sylwetki
Wywiady
Porady
Trening
Dietetyka
Medycyna
Wspomaganie
Sterydy
Ośrodki
RÓŻNE
Statystyka
Odwiedziło nas:
4200493
osób.
Oni są z nami:
Wakacje przy śmietniku. Autor: Helena Cichocka

Dawny komunalny budynek na rogu al. Wojska Polskiego i Popiełuszki (dawniej Stołecznej), a na podwórzu w nieładzie zaparkowane samochody (chociaż zupełnie przyzwoity parking jest od frontu budynku, przy salonie Fiata), a nawet czasem motocykle. Właśnie kilka dni temu, na początku lipca, olbrzymia Yamaha nieznanego właściciela przewróciła się dosłownie kilka minut przed momentem, w którym „podwórzowe dzieci” dreptały właśnie tędy z zabawkami w kierunku betonowego placyka z dziurami po koleinach (jesienią w tych dziurach są kałuże, a zimą zamarznięty śnieg; idąc do śmietnika można zwichnąć lub złamać nogę), którym lokatorzy przechodzą do śmietnika.

Szczęśliwie, jako że mamy już XXI wiek, nowa Administracja zrobiła drewniane drzwi zamykające ten śmietnik w śmietniku, ale zamknięcie tych drzwi już oberwano. Nie wszyscy lokatorzy uważają za stosowne zawiązywać worki ze śmieciami lub wrzucać je do pojemników, często rzucają je w stanie rozsypki na „klepisko” śmietnika. Najbardziej prymitywni, jak pewna starsza lokatorka z dorosłą córką, wynoszą nie zawiązane worki ze śmieciami do komunalnych pojemników przy przystanku autobusowym, pełna kultura! Widocznie nie chcą się poniżać chodzeniem do śmietnika...


W każdym razie na betonowym placyku (z koleinami) koło śmietnika można się w pełnym, czerwcowym słońcu, dość palącym tego lata, bawić – właściwie nie narażając się na zostanie przejechanym lub potrąconym przez rozmaite samochody. W drugiej połowie lipca rozpoczął się remont dachu budynku Popiełuszki 2 właśnie nad betonowym placykiem; wiele rzeczy może z góry spaść na „odpoczywających i bawiących się” na betonowym placyku przy śmietniku.

Na tym placyku są dwa obdrapane murki, na których przysiadają babcie z wnukami, a jeśli dzieci zdane są tylko na opiekę rodziców i nie mają babć, same przeciskają się ze swoim „zabawowym sprzętem” pomiędzy samochodami, nie bacząc na remont dachu, na ten betonowy placyk koło śmietnika. Dalej od Popiełuszki 2, za śmietnikiem, jest już teren dość cywilizowany: kostka, ławki, trochę ogródków ogrodzonych przed licznymi w tej okolicy psami, ale to nie nasz teren.

Małe dzieci z naszego podwórka (ok. 10 maluchów) nie mają żadnej możliwości cywilizowanej i bezpiecznej zabawy, na podwórku nie ma nawet ławki; kiedyś była ławka – szczęśliwie ją zlikwidowano, gdyż przesiadywały na niej menele i hałaśliwa „przerośnięta młodzież” płci męskiej po dwudziestce, która nie znanym nikomu sposobem unika nadal służby wojskowej i niby się uczy, a podobno pracuje ... poza tym ma ładne dziewczyny, z którymi prowadzi jesienią i zimą dość głośne rozmowy towarzyskie na gorzej lub lepiej zamykanych klatkach schodowych; dolna część klatek jest przyozdabiana przez naszą szukającą na klatkach schodowych relaksu „młodzież” coraz to nowymi napisami na ścianach. Należy tutaj zaznaczyć, że klatki schodowe posesji przy al. Wojska Polskiego nie były odnawiane od 20 lat i wstyd kogokolwiek do mieszkania zaprosić. Menele buszują po śmietniku zamykanym tylko na wspomnianą wyżej deskę – obecnie bez zamknięcia; śmiecą, „smrodzą” (gdzież tu higiena?), ale przecież nikt im nie zabroni wchodzić na teren, który tylko z jednej strony jest ogrodzony - od ul. Wyspiańskiego - i ma tam nawet bramę, która jest stale otwarta oraz furtkę, która jest czasem zamykana na klamkę. Chyba rok temu przy śmietniku nieznany sprawca ok. godz. 20 wbił nóż w brzuch matce dwojga maluchów, szczęśliwie przeżyła po operacji. Kto sprawdzi, kto wchodzi na teren posesji i co tutaj robi?

Duże niebezpieczeństwo dla dzieci stanowi sąsiadka nazywana „grubą” (podobno chora psychicznie) kobieta – dobrze po trzydziestce, która przejawia od czasu do czasu agresję nawet w stosunku do starszych osób, dzieciom też może zagrozić. Poza tym jest trochę autentycznych „pijaczków” (jeden – ze strychu – ostatnio umarł na serce ...); przesiadują na murku przy jednej z klatek schodowych. Mój pijący intensywnie w ostatnich latach sąsiad z góry kiedyś na moją kolejną prośbę o nie hałasowanie nocami wywrzeszczał mi m. in. przez sufit: „ ja tej kurwie jebanej łeb upierdolę” (podobno zajmuje się nim Opieka Społeczna?), więc stałam się ostrożniejsza ze zwracaniem uwagi pijakom.

Rok temu sąsiadka z mojego piętra – właścicielka wówczas aż czterech psów, które wyły już od godz. 5 rano, gdy ich pani wychodziła do pracy (ta pani jest sprzątaczkę w jakiejś firmie; dość często popijała w ostatnich latach hałasując nie do zniesienia w nocy zwłaszcza z piątku na sobotę), uszkodziła mi trwale lewy staw barkowy, a żoliborska prokuratura umorzyła tę sprawę, gdyż nie było świadków zdarzenia, a sympatie władz porządkowych były po stronie niezbyt wówczas trzeźwej i przytomnej kobiety. W zeszłym roku jeden z jej psów zaatakował małe dziecko, tatuś dziecka właścicielkę sklął i na tym się na razie skończyło; drugi maluch niemal się nie zabił o nieodpowiednio ustawiony przy trawniku słupek, tatuś był bezradny wobec władz administracyjnych.

Dwoje dzieci z mojej klatki wyjechało z rodzicami gdzieś nad jeziora na dwa tygodnie, ale już te maluchy „urzędują” na obdrapanych schodkach do klatki schodowej i na budzącym nie tylko moją grozę betonowym placyku przy śmietniku, nad którym w najbliższych miesiącach będzie się ciągnął remont dachu (Popiełuszki 2 i al. Wojska Polskiego 58), a samochody w bezładzie do placyka wciąż dojeżdżają przez otwartą od ul. Wyspiańskiego bramę.

Upalny czerwiec tego roku przypomina o konieczności organizowania nie tylko żoliborskim dzieciom godnego i bezpiecznego wypoczynku po lekcjach i w czasie wakacji. Przecież zależy nam na rozwoju młodego pokolenia; stwórzmy zatem tym dzieciom jakieś „ludzkie”, cywilizowane warunki rozwoju i wypoczynku, przynajmniej w czasie wakacji. Jest zdecydowanie potrzebny jakiś reprezentant lub reprezentanci władz samorządowych, aby nad tym problemem w kontakcie z rodzicami dzieci, ze szkołą, z Dzielnicowym i Strażą Miejską czuwać.
Autor:Helena Cichocka Czerwiec 2007 r.
Rej.204. /różne - 26/ 2010.12.07
Ostatnia aktualizacja; 2010.12.07 godz. 21:59


Nie należy rozpoczynać treningu siłowego pod wpływem środków dopingujących i odurzających. Przed wykonywaniem opisanych tutaj metod treningowych i ćwiczeń należy się skonsultować z lekarzem. Autorzy i właściciel strony JWIP.PL nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za skutki działań wynikających bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystania informacji zawartych na tej stronie.
Ostatnie Artykuły
Przemysław Kwiatk...
Stawiałem na wsze...
Cytryna na zdrowi...
Z Antonim Kołecki...
Z Antonim Kołeck...
Flesz
Jan i Marek, 2011 r.
Jan i Marek, 2011 r.
SPOTKANIA
Na forum
Tylko aktywnych zapraszamy na forum
oraz
do Pionierów



















































Jeżeli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas.

Jan Włodarek | Historia | Sylwetki | Wywiady | Porady | Trening | Dietetyka | Medycyna | Wspomaganie | Sterydy | Ośrodki | RÓŻNE