Strona Główna

Nasz program

O nas

Forum

Galeria zdjęć

PIONIERZY

Kontakt
Artykuły:
Jan Włodarek
Historia
Sylwetki
Wywiady
Porady
Trening
Dietetyka
Medycyna
Wspomaganie
Sterydy
Ośrodki
RÓŻNE
Statystyka
Odwiedziło nas:
4016521
osób.
Oni są z nami:
Dzień Świra. Autor Jan Włodarek

W końcu 80-tych lat nasza kulturystyka bardzo łaknęła Europy i już zaczęła się do niej zbliżać, a nawet osiągać sportowe sukcesy. Granica stała otwarta. W kontaktach międzynarodowych nastąpiło ożywienie. Mieczysław Borowy „prezes” kulturystów, zarazem „szycha” we władzach ZG TKKF ułatwiał sportowe wyjazdy, nawet na mistrzostwa świata, których koszty pokrywano z państwowych pieniędzy. Do centrali TKKF wpływały nowe zaproszenia, które staranie wybierano, oczywiście tylko ciekawe i atrakcyjne. Najlepsi mieli motywacje do ciężkiego treningu.

Łakomym kąskiem był wyjazd na międzynarodowe zawody do Sofii. Ich organizator zapewniał zawsze interesujące nagrody, np. kolorowe telewizory, 14-dniowe wczasy rodzinne w „Słonecznym Brzegu”, itp. Nie trzeba było więc kombinować, żeby zarobić.


Jednego roku po kolejnych sofijskich zawodach ukazała się w katowickim „Sporcie” ciekawa i pouczająca „relacja” z tych zawodów, napisana przez Jacka Zegadło, a w niej o niekonwecjonalnych „wyczynach” naszego mistrza (dalej zwanego Nawalony.). Już na jej wstępie autor postawił tezę mocno dyskryminującą wszystkich braci kulturystów.
„Im bardziej kulturysta nadyma swoje mięśnie, im szybciej z człowieka przemienia się w piec kaflowy, tym bardziej upodabnia się do naszego przodka, której dosyć dawno zszedł na ziemie z drzewa”.
Zastrzegł jednak,„że zdrowy na umyśle człowiek i tak nie wie o co chodzi”.
Dalej to uzasadnia na przykładzie naszego Nawalonego, podpierając się sprawozdaniami kierowników sofijskiej eskapady oraz innymi dokumentami, zapewne jeszcze przechowywanymi w archiwum ZG TKKF. Stanowią one interesującą lekturę, jednoznacznie wskazują na to, że bohatera reportażu nie zadowoliły nagrody. Wyjazd potraktował jako okazję handlowo-alkoholową. Handlował w dzień i w nocy, żurnalami z golizną, Metanabolem, odzieżą. Pieniądze przeznaczał na alkohol, który zakąszał pigułkami na przyrost mięsni i siły ! Jeden z kierowników skarżył się:
- Kiedy kierownicy sędziowali, Nawalony tankował i zachęcał do tego innych naszych mistrzów, w tym z zawodników z Gdańska, którzy przyjechali osobno. W chwili startu Nawalony był dobrze podpity, a na uroczystym bankiecie z kolacją pijany rozebrał się i pozował, powodując ogólną wesołość wśród uczestników zawodów".

Dalej to już horror, obrazujący jakie skutki niesie łączenie „pigułek” z alkoholem. Spokojny na co dzień człowiek staje się groźną bestią. A oto, w skrócie, przerażająca relacja kierownika:
- Powiedziałem mu, że jest mocno pijany i rozrabia, więc poprosiłem, aby już przestał pić. Wtedy chlusnął mi szklanką wina w twarz.(...) Nawalony uderzył mnie w tył głowy taboretem. Upadłem na łóżko, a on bił mnie pięściami po twarzy. Wyrwałem się i uciekłem, a on za mną. Uderzył mnie jeszcze raz w nos. Na pomoc przybiegł mi trener, i on został uderzony, dwa raz w twarz, miał rozbity nos, był cały zakrwawiony. Nawalony wpadł w szał, wszystkich zaczepiał i szarpał.(...) Wówczas 68-letni, p. Stanisław z Gdańska zawdzięcza życie gdańskim zawodnikom, którzy uratowali go od uduszenia przez Nawalonego .

Finał tej sprawy był zaskakujący. Skargi kierowników sofijskiej wyprawy trafiły do redakcji „Sportu ” i na adres ZGTKKF z przeznaczeniem dla Centralnej Komisji Kulturystyki TKKF. Redaktor Jacek Zygało otrzymał je i wykorzystał w gazecie, natomiast Przewodniczący Zespołu Dyscyplinarnego w Komisji Kulturystyki dotarł do nich dopiero po 5 latach i nic już nie mógł zrobić, bo zmieniła się forma organizacyjna kulturystyki. Powstał związek kulturystów, którego prezesem został Mieczysław .Borowy, a pokrzywdzeni milczeli, nie chcąc narazić się wszechwładnemu prezesowi.

Tak więc w sprawie „wyczynów” Nawalonego nie podjęto żadnych działań, on sam zadowolony z tego, że mu się udało, jeszcze przez kilka lat był reprezentantem Polski. Później znudził się występami, wyjechał z kraju.
Nawalony kilka lat temu przyjechał do Warszawy. W takcie naszej długiej wieczornej rozmowy przypomniałem mu ten jego „wyczyn”. Było mu wstyd, bardzo żałował swojego zachowania, jak również tego, że nie może przeprosić kierownika sofijskiej ekipy za wyrządzone krzywdy, gdyż on zmarł na rok przed jego przyjazdem.

Dzisiaj Nawalony to już inny człowiek. Jest instruktorem ( nawet osobistym) kulturystyki i zajadłym wrogiem sterydów oraz alkoholu. Jest to więc w jakimś stopniu optymistyczne zakończenie tej przykrej sprawy, do której należy dodać, że jednak w przypadku Nawalonego nie sprawdziła się zapowiedź redaktora. Jacka Zegadło:
- Już cieszę się myśląc o tym, co wykombinują w przyszłości kulturyści, gdy ich rozmiary zbliżą się do rozmiarów słonia.

Mimo wszystko jedna odlatująca jaskółka nie czyni ponurej jesieni, bo kulturyści potrafią kontrolować swoje emocje.
Autor: Jan Włodarek, 2002 r.
Rej.176 /sterydy -11 /2010.11.13
Ostatnia aktualizacja : 2010.11.22 godz. 16:09



Nie należy rozpoczynać treningu siłowego pod wpływem środków dopingujących i odurzających. Przed wykonywaniem opisanych tutaj metod treningowych i ćwiczeń należy się skonsultować z lekarzem. Autorzy i właściciel strony JWIP.PL nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za skutki działań wynikających bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystania informacji zawartych na tej stronie.
Ostatnie Artykuły
Po co ćwiczysz? ...
Kolejny medal Kon...
Ryż ważnym skład...
Inwalida Alan Mea...
Narodowe Święto N...
Flesz
W Ognisku  "Kulturysta", 1977
W Ognisku "Kulturysta", 1977
WITOLD MAJCHRZAK ( 1917 - 2009)
Na forum
Tylko aktywnych zapraszamy na forum
oraz
do Pionierów



















































Jeżeli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas.

Jan Włodarek | Historia | Sylwetki | Wywiady | Porady | Trening | Dietetyka | Medycyna | Wspomaganie | Sterydy | Ośrodki | RÓŻNE