Strona Główna

Nasz program

O nas

Forum

Galeria zdjęć

PIONIERZY

Kontakt
Artykuły:
Jan Włodarek
Historia
Sylwetki
Wywiady
Porady
Trening
Dietetyka
Medycyna
Wspomaganie
Sterydy
Ośrodki
RÓŻNE
Statystyka
Odwiedziło nas:
4201863
osób.
Oni są z nami:
Pierwszy w Polsce klub dla kulturystów. Aut. Jan Włodarek
Robotniczy Klub Sportowy „Sarmata” i jego historia.


Od lewej: Andrzej Laskowski oraz chłopcy z „Sarmaty”: Jerzy Pachocki i Gabriel Gołębiowski - przyszli zwycięzcy i finaliści krajowych mistrzowskich zawodów kulturystycznych oraz Ryszard Adamczyk i Józef Kiełczewski. Rok 1961, przed treningiem nad Wisłą w Ośrodku Sportów Wodnym AZS Warszawa.
Fot. z arch. Jerzego Pachockiego


Polska kulturystyka od początku swojego istnienia rozwijała się w ogniskach Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej oraz w prywatnych piwnicach, na strychach i w garażach przysposobionych na miarę możliwości do ćwiczeń z ciężarami. Z czasem trafiła do Ludowych Zespołów Sportowych, do szkół i do wojska. Natomiast pierwszym klubem wyczynowym, który otworzył furtkę dla kulturystów stał się Robotniczy Klub Sportowy „Sarmata”.

Klub z tradycjami

RKS „Sarmata” służył mieszkańcom warszawskiej dzielnicy Wola od 1921r. Początkowo klub zrzeszał tylko warszawskich tramwajarzy, bo to oni go powołali do życia. Od początku powstały tam silne sekcje, m.in.: lekkoatletyki, piłki nożnej, kolarstwa, boksu, łyżwiarstwa szybkiego. Przed wojną trenował w „Sarmacie” najsłynniejszy sportowiec tamtych lat, olimpijczyk Janusz Kusociński, w latach 50 - tych w barwach klubu ścigał się słynny kolarz Stanisław Królak, zwycięzca Wyścigu Pokoju. Członkinią klubu była tez Elwira Seroczyńska, srebrna medalistka olimpijska w łyżwiarstwie szybkim.

W roku 1960r. powstał oficjalny Ośrodek Atletyczny „Sarmaty”, skupiający kulturystów i ciężarowców. Został on utworzony z inicjatywy kilku młodych pracowników Fabryki Wyrobów Precyzyjnych im. generała Karola Świerczewskiego, przy wydatnym poparciu i pomocy dyrektora tej fabryki, Eugeniusza Startka, wielkiego miłośnika ćwiczeń siłowych.Członkami Ośrodka zostali dotychczasowi ciężarowcy „Sarmaty” oraz liczna grupa kulturystów przejętych z sąsiedniego klubu RKS „Orkan”.

Klub nie należał do bogatych, więc w jedynej w „Sarmacie” dużej sali gimnastycznej do późnych godzin wieczornych odbywały się zajęcia różnych sekcji, a m.in. sekcji kulturystycznej. Dziewięćdziesięciu adeptów ćwiczeń siłowych podzielonych na 2 grupy: początkujących i zaawansowanych. Z powodu tłoku na sali można było w niej trenować tylko 3 razy w tygodniu po 2 godziny. W lecie były lepiej, gdyż dodatkowo, 1- 2 razy w tygodniu, na boisku prowadzono zajęcia podnoszące sprawność ogólną. Biegano, rzucano dyskiem, młotem i oszczepem, grano też w piłkę nożną.

Trenerzy- pasjonaci
Nad poprawnością zajęć czuwali trenerzy i pasjonaci ćwiczeń siłowych: mgr Mirosław Wożniak, z zawodu ekonomista, uprawiający ciężary i kulturystę oraz Tadeusz Łoza, absolwent AWF, rehabilitant, uzyskujący niezłe wyniki w podnoszeniu ciężarów. Zwracali uwagę na wszechstronność treningu i dokładność wykonywania ćwiczeń oraz na wzmocnienie nóg i grzbietu. Każdemu z trenujących opracowywali indywidualny zestaw ćwiczeń, zmieniany co 2-3 miesiące po uprzednim sprawdzianie siłowo - sprawnościowym. Wszystko to było skrętnie zapisywane w indywidualnym „zeszycie” ćwiczącego i skrupulatnie analizowane przez trenerów.
Pod ich nadzorem, przed każdym siłowym treningiem wykonywano 15 minutową intensywną rozgrzewkę; należało też obowiązkowo podać się okresowym badaniom stanu zdrowia w przychodni sportowo-lekarskiej; było to pożyteczne dla ćwiczących, gdyż stale pozostawali pod kontrola lekarską. W epoce „bezkoksowej” nie istniał również dobrze znany nam obecnie problem sterydów i szkodliwego wspomagania treningu. Trenowano tak, aby wykorzystać jak najpełniej własny testosteron, którego nikomu w młodzieńczych latach nie brakuje w organizmie.

Najważniejszy jest entuzjazm
Jerzy Pachocki – zawodnik należący wtedy do krajowej czołówki w kulturystyce, aktualnie ćwiczący w warszawskiej „Syrence”, z sentymentem wspomina treningi w „Sarmacie”:
Na sali była zbieranina chłopaków: robotnicy, uczniowie, studenci, a większość z nich to „twardziele” z robotniczej Woli. Wszystkich jednoczył intensywny trening i koleżeńska atmosfera. Zmagania z ciężarami odbywały się w ciszy i w skupieniu. Odzywano się tylko szeptem i wyłącznie na temat treningu. Głośno mówili tylko trenerzy, udzielając instrukcji treningowych lub gdy nieraz wygłaszali „pogadanki wychowawczo - zdrowotne”, np. o konieczności stawania w obronie słabszych lub o szkodliwych skutkach dla zdrowia i treningu picia alkoholu i palenia papierosów. Nauczający mieli autorytet i mocne ręce, więc skutecznie „pedagogicznie tłumaczyli”, naganność rozróbek i popisywania się siłą na ulicy, przez niektórych.

Ze sprzętu do ćwiczeń w nadmiarze było odważników (17, 25 i 32 kg) oraz 5 kg piłek lekarskich. Nie mieliśmy specjalistycznego sprzętu np. ławeczek do wyciskania leżąc. Zastępowano je rozlatującymi się skrzyniami i ławeczkami gimnastycznymi, zaś wyciskanie w skosie wykonywano na grubej desce opartej o drabinkę gimnastyczną. Na początku brakowało też sztangielek, ćwiczono wiec talerzami od sztangi, trzymając je za otwór, co było niewygodne i kaleczyło palce. Funkcję stojaków do sztang spełniali współćwiczący, podając i zabierając ją. Na te utrudnienia nikt jednak nie narzekał, psioczono jedynie na konieczność składowania całego sprzętu w ogromnej skrzyni, zamykanej na kłódkę. Wyjmowanie i chowanie go zabierało cenny czas, przeznaczony na trening.

Na jednym drewnianym pomoście uczyliśmy się podstaw i tajników podnoszenia ciężarów (wyciskanie stojąc, rwanie i podrzut),zaczynając „naukowo” od drewnianej sztangi, później przechodząc do dźwigania sztangi olimpijskiej, z coraz większym obciążeniem.


Kulturysta – sportowiec wszechstronny
Chłopcy z „Sarmaty”, o całorocznym intensywnym treningu, chyba jako jedyni kulturyści w kraju, mogli uczestniczyć w zgrupowaniach sportowych, wspólnie z ciężarowcami. Była to doskonała regeneracja sił i świetna rekreacja i zabawa.
Na przykład w Zakopanem doskonalili technikę ćwiczeń sprawnościowych i siłowych, wspinali się po górach, pływali. Były to wspaniale sportowe wakacje.
Jerzemu Pachockiemu, z tego zgrupowania w pamięci najbardziej uwaliły się wodne zapasy dwóch 18 - latków, uczestnika zgrupowania – Józefa Kiełczewskiego z wczasowiczem, znanym już w naszym światku kulturystów, Marianem Glinką.
Draka zaczęła się od przekomarzania, kto jest silniejszy. Nie mogąc tego ustnie uzgodnić, postanowili rozstrzygnąć to w walce zapaśniczej w basenie. Po wyrównanym początku „walki” zaczął górować Józek – wszechstronniej wysportowany i odznaczający się mocniejszymi nogami. Maniek, który jeszcze nie miał takich potężnych barów jak później, w latach 70-tych, wyraźnie tracił siły i nie był w stanie obronić się przed zanurzeniem w wodzie. Po kilku minutach oszołomiony i lekko poturbowany ustąpił pola, uznając się za słabszego. Do rewanżu już nie doszło.

I chyba dobrze, gdyż po latach Józek, już z zawodu inżynier, został profesjonalnym komandosem i udoskonalił jeszcze umiejętności walki wręcz.
Maniek zaś w swoich treningach wciąż rozwijał klatkę i barki, dalej nie uwzględniając ćwiczeń rozwijających nogi, ale za to stał się ostrożniejszym w przechwalaniu i poświęcił się aktorstwu, co czyni do dziś grając na ogół (przynajmniej w filmach) siłaczy wiejskich lub dobrodusznych bandytów. Ostatnio m.in. grał w serialu telewizyjnym „Bao – bab, czyli zielono mi”, w którym to odtwarza rolę bardzo zabawnego wojskowego pułkownika, dowódcę jednostki wojskowej, w której jest pełno ład-nych żołnierek.

Pierwsze zawody
Dobra i ofiarna praca trenerów i sumienność ćwiczących „Sarmaty” szybko dała pozytywne rezultaty Pierwszym sportowym sprawdzianem były zawody - mecz kulturystyczny z „Herkulesem”, bardzo silnym ośrodkiem w kraju, przeprowadzonym w czerwcu 1962r.
Z każdego ośrodka wystąpiły po dwie drużyny trzyosobowe. Program obejmował: wyciskanie leżąc, przysiad ze sztangą oraz ocenę postawy i pozowania. Zwyciężył „Herkules”, również w klasyfikacji indywidualnej - zawodnik tego ośrodka Zbigniew Bieliński, który w pokazowym występie, w martwym ciągu uzyskał, na owe lata, rewelacyjny wynik - 260 kg, a ważył tylko 85 kg. II miejsce zajął Jan Rozmarynowski, również z „Herkulesa” wyprzedzając Andrzeja Janasa, Jerzego Pachockiego i Gabriela Gołębiowskiego (wszyscy z „Sarmaty”).

Później były różne zawody w: kulturystyce, podnoszeniu ciężarów, trójboju siłowym oraz pokazy propagujące kulturystykę.
Od 1963 roku do czołówki krajowej należeli już Jerzy Pachocki i Gabriel Gołębiowski - finaliści nieoficjalnych mistrzostwach kulturystów Polski w Sopocie. Ich dane antropometryczne i wyniki przedstawiały się następująco:

Jerzy Pachocki. Wzrost 178 cm, waga 78 kg, obwód klatki piersiowej 114 cm, talia 72 cm. Rekordy: wyciskanie sztangi leżąc 130 kg, trójbój ciężarowy 330 kg, (wtedy to był wynik na II klasę sportową), przysiad 160 kg, martwy ciąg 210 kg.

Gabriel Gołębiowski. Wzrost 182 cm, waga 85 kg, obwód klatki piersiowej 124 cm, talia 82 cm, biceps 43 cm. Rekordy: wyciskanie sztangi leżąc 140 kg, trójbój ciężarowy 350 kg, przysiad 180 kg, martwy ciąg 230 kg. Uprawiał z powodzeniem lekką atletykę (pchał kulą ponad 13 m.) oraz boks.

W ślad za nimi podążał Józef Kiełczewski najlepszy junior, który w 1965 roku został sklasyfikowany w swojej kat. na 8 miejscu w kraju. Dobrze zapowiadał się też Ryszard Adamczyk.

Ich wszechstronność fizyczną i ładne sylwetki kilkakrotnie przedstawiali: Stanisław Zakrzewski i Henryk Jasiak, na łamach „Sportu dla Wszystkich” oraz swoich książek, a Jerzego Pachockiego można było nawet oglądać kilka razy na okładce tego czasopisma.
Obydwaj robili niesamowite wrażenie na adeptach kulturystyki, przyciągali młodzież do „Sarmaty” i innych ośrodków. Nowi chętni, przeważnie fizycznie „zdechlaki” w krótkim czasie prostowały swoje przygarbione sylwetki i poprawiały siłę, a najbardziej wytrwali nabierali nawyku aktywnego uczestnictwa w tym, wymagającym ogromnej cierpliwości, sporcie, który stał się ich stylem życia.

Upadek klubu
Trenerzy mieli szerokie i ambitne plany rozwoju Ośrodka, chcieli stworzyć silny zespół oraz stworzyć filie treningowe w okolicznych szkołach przyzakładowych. Nie było jednak na to środków finansowych, a w połowie 1966 roku rozpoczęła się powolna agonia „Sarmaty”. Jerzy Pachocki i Józef Kiełczewski wyjechali z kraju, inni wycofali się z kulturystyki. Odszedł Mirosław Wożniak - jeden z najlepszych trenerów w historii polskiej kulturystyki, zaś gdy pozostali kulturyści i wszyscy ciężarowcy przenieśli się za M. Wożniakiem do KS „Ursus” lub do innych warszawskich klubów czy ognisk, nastąpił koniec działalności Ośrodka.

Mirosław Wożniak na nowym miejscu szybko rozwinął sekcję atletyczną. Ciężarowcy z powodzeniem startowali w lidze siłaczy, a on sam w kulturystycznym trójboju. W 1967r. został „Mistrzem Siły” (tak wtedy nazywano potocznie trójbój siłowy) w kat. do 75 kg. wynikiem 480 kg, zaś rok później obronił ten tytuł uzyskując już 525 kg, a w poszczególnych bojach: 127,5 kg – wyciskanie leżąc, 190kg. - przysiad, 217,5 kg - martwy ciąg.

W latach 80-tych prowadził 150 kulturystów w Młodzieżowym Domu Kultury na Woli. Rozbrykanych, cherlawych chłopców przekształcił w atletycznych, sprawnych i opanowanych kulturystów.
Kilku z nich doprowadził do mistrzowskiego poziomu, m.in. Mirosława Krawczaka, dzisiaj doskonałego fotoreportera w kulturystycznych czasopismach.

Obecnie zagrożony jest cały RKS „Sarmata”. Klub walczy o swoje obiekty i teren, które ich prawny właściciel FWP VIS, spadkobierca dawnej Fabryki im. Świerczewskiego wystawił na sprzedaż. Przeżywa też poważne trudności finansowe, skutkiem tego są m.in. zniszczone i zdewastowane obiekty sportowe. Czesław Sobiech – były długoletni wiceprezes klubu, a obecnie przewodniczący Komitety Obrony „Sarmaty” (bo taka instytucja społeczna właśnie powstała) uważa, ze klub dalej będzie istniał na dotychczasowym miejscu i może uda się reaktywować sekcję kulturystyki.
Należy życzyć działaczom, aby ich starania odniosły sukces i aby ten zasłużony klubu dalej służył mieszkańcom Warszawy, a jego obiekty, tak jak kiedyś, znowu zatętniły życiem. .
Autor: Jan Włodarek Wrzesień 2003

Od JWIP.PL: Kilka lat później rozebrano obiekty klubu „Sarmata”, na ich miejscu powstały luksusowe apartamentowce.
Rej. 245/ Ośrodki- 6/ 2011.01.21
Ostatnia aktualizacja: 2011.02.08 Godz. 22:07


Nie należy rozpoczynać treningu siłowego pod wpływem środków dopingujących i odurzających. Przed wykonywaniem opisanych tutaj metod treningowych i ćwiczeń należy się skonsultować z lekarzem. Autorzy i właściciel strony JWIP.PL nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za skutki działań wynikających bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystania informacji zawartych na tej stronie.
Ostatnie Artykuły
Przemysław Kwiatk...
Stawiałem na wsze...
Cytryna na zdrowi...
Z Antonim Kołecki...
Z Antonim Kołeck...
Flesz
Marian Rossa, 1965 r.
Marian Rossa, 1965 r.
JAK TO BYŁO KIEDYŚ...
Na forum
Tylko aktywnych zapraszamy na forum
oraz
do Pionierów



















































Jeżeli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas.

Jan Włodarek | Historia | Sylwetki | Wywiady | Porady | Trening | Dietetyka | Medycyna | Wspomaganie | Sterydy | Ośrodki | RÓŻNE