Strona Główna

Nasz program

O nas

Forum

Galeria zdjęć

PIONIERZY

Kontakt
Artykuły:
Jan Włodarek
Historia
Sylwetki
Wywiady
Porady
Trening
Dietetyka
Medycyna
Wspomaganie
Sterydy
Ośrodki
RÓŻNE
Statystyka
Odwiedziło nas:
4212478
osób.
Oni są z nami:
Jak w filmie wcielenie amerykańskiego mitu. Autor: Jan Włodarek

Ben Weider - prezydent Międzynarodowej Federacji Kulturystów i jego Familia.

Gdy się uważnie przyjrzeć, to łatwo dojść do wniosku, że wielkie zasługi w niewiarygodnym rozwoju kulturystyki w drugiej połowie XX wieku mają potomkowie polskich emigrantów.


Jako jedni z pierwszych wielki potencjał fizycznego rozwoju człowieka dostrzegli potomkowie polskich emigrantów – Ben i Joe Weiderowie. Nie robili tego bezinteresownie. Uczynili z kulturystyki wielki biznes – rzecz jasna po to, by mieć w nim udziały, największe ze wszystkich... Po kilkudziesięciu latach mrówczej pracy z biedaków stali się multimilionerami i bardzo wpływowymi osobami. W oczy rzuca się zwłaszcza, Ben, który od 1946 roku jest szefem Międzynarodowej Federacji Kulturystów (IFBB). Mimo tego, ze przekroczył osiemdziesiątkę chyba będzie przewodził kulturystom dożywotnio. Joe zaś od 70 lat jest trenerem, wydawcą czasopism poświęconych kulturystyce i fitness oraz producentem wszystkiego, co wiąże się z tymi dziedzinami. W klanie Weiderów przez lata aktywna była też żona Joe'go, była miss Ameryki, Betty. Natomiast syn Bena, Eric, był przez kilka lat sekretarzem generalnym IFBB.


Prześladowani bracia
Ben Weider urodził się 1 lutego 1924 r. w Montrealu jako trzecie dziecko Anny i Luisa Weiderów. Nie bez wpływu na jego przyszłość (oraz przyszłość kulturystyki) był fakt, że rodzice wywodzili się z leżącego obok Lublina Kurowa – miejscowości, której niemal każdy mieszkaniec od dziecka przejawiał smykałkę do robienia interesów. Zanim jednak nasi bohaterowie zajęli się biznesem na poważnie, musieli sobie poradzić z niechęcią otoczenia. W dzieciństwie Ben i starszy o dwa lata Joe zetknęli się, bowiem z wynikającą z antysemityzmu wrogością ze strony nienawidzących ich dzieci ich sąsiadów z montrealskiej dzielnicy Coloniale Ave. Zaczepiani - musieli się skutecznie bronić. Ben zajął się boksem. Joe wybrał podnoszeniem ciężarów. W wieku 18 lat zdobył nawet mistrzostwo prowincji Quebec. Startował też w zawodach kulturystycznych.

Geniusz bez matury
Rodzinie Weiderów nie wiodło się najlepiej. Żyli skromnie, nie zawsze mając dość pieniędzy na życie. Najgorzej było w latach 1932 - 1940 r. Toteż Ben, aby pomóc swojej rodzinie, po ukończeniu siedmiu klas szkoły podstawowej zrezygnował z dalszej nauki, podejmując pracę w restauracji. Był w stanie utrzymać się, ale zawdzięczał to dużemu wysiłkowi - za 12 godzin pracy dziennie, przez 6 dni w tygodniu, otrzymywał 2,5 dolara tygodniówki. Nauczyło go to dyscypliny i konsekwencji, które później pomogły mu osiągnąć wielkie sukcesy. W wolnych chwilach boksował, tańczył oraz nawiązywał i rozwijał kontakty towarzyskie. Do szkoły już nie powrócił.

Mimo biedy, a może raczej z jej powodu, potomkowie mieszkańców Kurowa w pełni wykorzystali swój wrodzony zmysł organizacyjny.
Pod koniec 1940 r. Joe wpadł na pomysł upowszechniania swojego programu treningów siłowych. W małym sklepiku z wyrobami żelaznymi w Brooklynie w Nowym Jorku, we współpracy z Benem zaczął drukować na powielaczu skromną, 12 - stronicową broszurkę „Your Physique”, którą sprzedawał za 7 dolarów. Były w niej porady z zakresu kulturystyki, podnoszenia ciężarów, fitnessu, zdrowego odżywiania itp. Na początku bracia ją po ośrodkach sportowych Nowego Jorku i Montrealu. Po niespełna dwóch latach ukazywała się już w całej Kanadzie w nakładzie 50 tysięcy egzemplarzy.

Żołnierz pełen pomysłów
W 1942 roku Ben zawiesił współpracę z bratem. Zaciągnął się do armii kanadyjskiej i służył w niej 3 lata. Obecnie ma honorowy stopień pułkownika Regimentu Artylerii Sił Zbrojnych Kanady. Byłby zapewne generałem w stanie spoczynku, gdyby rozsadzające mu głowę pomysły nie zmusiły go do zakończenia romansu z armią.
22-letni Ben myślał bowiem o stworzeniu własnej organizacji kulturystów, zaś 24 letni Joę chciał doskonalić swoje umiejętności trenerskie, wydawnicze i producenta sprzętu. W 1946 r. postanowili zorganizować pierwsze oficjalne mistrzostwa Kanady w kulturystyce. Było to dla nich przedsięwzięcie bardzo ryzykowne finansowo. W przygotowanie tej imprezy włożyli wszystkie środki. Dosłownie wszystkie, gdyż zabrakło im pieniędzy na wynajęcie sali. Na szczęście, dzięki zaufaniu, jakim cieszyli się u dyrektora najbardziej popularnego teatru, w Kanadzie (Narodowy Pomnik Montrealu), zdołali wynająć ten obiekt, bez wniesienia z góry wymaganej opłaty.
Ben wydrukował bilety i sam biegał z nimi przez wiele tygodni po całym Montrealu, sprzedając je głównie w klubach kulturystycznych. Osobiście zapraszał zawodników do udziału w tej imprezie. Pozyskał też Alana Stephana - dopiero co koronowany mistrz Ameryki (Mr. America) przybył jako honorowy gość i dał pokaz pozowania.

Ben gra va banque
Jak się okazało, niewiele brakowało, by już na samym początku bracia W. Doznali wyjątkowej klęski. Oto, jak tę pierwszą zorganizowaną przez nich imprezę wspominał na łamach „Flexa” (październik 1986 r.) John Foster:
Benowi Weiderowi i jego bratu Joe przez ostatnie tygodnie wiodło się ciężko. Ich przyszłość miała się rozstrzygnąć w ciągu najbliższych kilku godzin. „Ben wziął głęboki wdech i spojrzał przez otwór w kurtynie. Pełen oczekiwania hałaśliwy tłum napływał do teatru. Przed kasami kłębiło się mrowie ludzi, którzy mieli nadzieję kupić bilety. Orkiestra stroiła instrumenty. Zawodnicy stali w szeregu, przygotowani do występu, kłócąc się między sobą, kto jest lepszy i kto zdobędzie tytuł Mister Kanada. Ben uspakajał ich i jednocześnie dawał ostatnie wskazówki dotyczące oświetlenia, muzyki i pracy kurtyny. Za chwilę miał powitać publiczność i zapowiadać zawody po francusku i po angielsku. Nagle na scenę weszło dwóch przedstawicieli Amatorskiego Związku Atletów, uprawnionego do nadzorowania i kontrolowania sportu w Kanadzie. Zagrozili zawodnikom, że jeśli wezmą udział w tym turnieju, to stracą swój status amatora i już nigdy nie będą mogli wystąpić w zawodach amatorów. Bena i Joe'a ta zapowiedź poraziła, byli wściekli. Odwołanie turnieju byłoby dla nich klęską. Jednak orkiestra zagrała. Za chwilę miała podnieść się kurtyna. Z widowni dochodził pomruk oczekiwania. Zawodnicy zaczęli chodzić po scenie, nerwowo ze sobą rozmawiając. Zastanawiali się nad tym, co usłyszeli i nad konsekwencjami, jakie ich start mógłby spowodować. Ale Ben nie miał czasu. Musiał myśleć szybko wydobywając z siebie ostatnie rezerwy odwagi i perswazji. Zagrał va banqe. „W porządku, powiedział do zawodników, od dziś tworzymy naszą własną organizację. Będzie się nazywać Międzynarodowa Federacja Kulturystów. Robimy te zawody tego wieczoru i nie macie się martwić utratą waszego statusu, ponieważ będziemy kontrolować kulturystykę w Kanadzie. Naszym następnym celem będzie USA”.

I w ten sposób powstała IFBB. To, co dla Weiderów mogło być miażdżącą klęską obróciło się w ich zwycięstwo, ale do odniesienia pełnego sukcesu bracia potrzebowali jeszcze wielu lat.

Budowa imperium
Swoje imperium Weiderowie budowali krok po kroku. W 1947 roku zorganizowali pierwszy międzynarodowy mecz między Kanadą a USA, które odbył się w Nowym Jorku. W tym samym roku Ben, jako prezes IFBB odbył pierwszą podróż zagraniczną. Po niej nastąpiło wiele następnych. Dzięki temu w latach 1947-1959 udało mu się namówić do przystąpienia do federacji około 40 państw.
Także Joe, przy współpracy Bena, umiejętnie rozwijał swój wydawniczy biznes. W 1952 roku miał już prasowe imperium - wydawał 20 odrębnych czasopism, które czytało łącznie ponad 25 mln. ludzi na całym świecie. Na szeroką skalę ruszyła produkcja sprzętu, odzieży, odżywek i wszystkiego innego, co niezbędne do treningów.
W USA bracia zorganizowali sieć ośrodków zwanych Gold Gym. W innych krajach powstały ich kluby wyposażone, a jakże w ich sprzęt. Mieli coraz większe zyski, a Joe stał się głównym sponsorem IFBB. Na łamach swoich czasopism wykreował siebie na trenera czempionów. Zatrudnił sztab fachowców, którzy pracowali nad nowymi pomysłami dalszego rozwoju jego kulturystyki, czyli jego biznesu. Między innymi w klinice badawczej w Kalifornii prowadzono, z udziałem czołowych kulturystów świata, badania i eksperymenty treningowe nad najskuteczniejszymi metodami rozwoju i kształtowania mięśni. Dzięki temu udało się opracować słynny w całym kulturystycznym świecie system ćwiczeń.

Hermetycznie zamknięty krąg biznesu
Weiderowie od początku dostrzegali plusy wynikające z kontrolowania licznych imprez IFBB regularnie organizowała mistrzostwa świata i poszczególnych kontynentów dla amatorów. Poziom ich organizacji był różny.
Owszem, odbywały się one na ładnych obiektach. Uczestnicy mieszkali w dobrych hotelach, ale rozwlekłe eliminacje, trwały niekiedy po kilkanaście godzin. Było to nużące zarówno dla zawodników, jak i publiczności. Finał wiązały się na ogół z dużym „szpanem”, ale przeważnie stały na wysokim poziomie sportowym i organizacyjnym. Jednak czasem rzucała się w oczy nadmierna dawka improwizacji i prowincjonalizmu. Bywały imprezy, na których nie czuło się atmosfery zawodów, panował bałagan – zła praca sekretariatu, koszmar informacyjny. Kiepsko było z reklamą, która była widoczna tylko w kulturystycznej prasie. Klimat IFBB trafnie opisał na łamach „Atlety” z 1982 roku znany dziennikarz sportowy – Jacek Korczak – Mleczko:
"Całość mistrzowskich czempionatów to hermetycznie zamknięty krąg biznesu IFBB i familii Weiderów oraz narodowych monopolistów na sprzęt i odzież do ćwiczeń, odżywki, wydawnictwa, kasety i reklamę. Żyją swoim biznesem i liczą już przyszłe zyski.”

Bracia zorganizowali również cykl imprez dla zawodowców Profesjonaliści walczyli o tytuły Mr Universe i Mr Word, oraz w imprezach typu „Noc czempionów”. W końcu Joe wpadł na pomysł, aby pod koniec roku organizować najbardziej prestiżowe zawody pod nazwą Mister Olympia. W pierwszych konkursach, w latach 1965-66, zwyciężył Larry Scott. Następne trzy sezony należały do Sergia Olivy. Od 1970 roku panował Arnold Schwarzenegger, zdobywając tytuł Mr. Olimpia 7-krotnie. Zawody te, będące w praktyce mistrzostwami świata zawodowców, rozgrywane są do dzisiaj.
Od lat osiemdziesiątych swój wieki konkurs – Miss Olympia – mają także kobiety. Kulturystykę dla płci pięknej skutecznie propagowała, żona Joe, Betty. Tak jak w przypadku mężczyzn, ruszyła produkcja specjalistycznego sprzętu, odzieży, odżywek, wydawnictw, itp. Powstawały ekskluzywne ośrodki dla pań. Organizowano zawody i kreowano gwiazdy. Weiderowie dodali do swojego imperium kolejny, bardzo cenny kamyczek.

Woły w ciąży
Od początku istnienia IFBB kulturyści otrzymywali nagrody w dolarach amerykanskich. W latach sześćdziesiątych rzadko przekraczały one tysiąc „zielonych”. Potem wypłaty dla najlepszych stopniowo rosły, ale nigdy nie były to kokosy. Np. w 1989 r. pula nagród w konkursie Mr Olimpia wyniosła 100 tys. dolarów. Połowa z nich była przeznaczona dla zwycięzcy. W porównaniu do pieniędzy zarabianych przez koszykarzy, piłkarzy, fudbolistów amerykańskich czy tenisistów to bardzo mało. Dlatego na finansowa politykę braci uskarżał się m.in. zaliczany do panteonu światowych kulturystów, uczestnik konkursu Mr Olimpia, Serge Nubret. Dał temu wyraz,już jako wiceprezes IFBB, w wywiadzie, który został opublikowany w 2001r. w jednym z czasopism kulturystycznych.

„Weider nie płaci swoim mistrzom tyle, ile naprawdę są warci. Cały czas boi się, że straci nad nimi kontrolę. Przemysł suplementowy przynosi rocznie ponad 60 milionów dolarów, a mimo to żadnemu kulturyście nie wiedzie się ani trochę lepiej. Sprawia to, że kulturystyka nie cieszy się odpowiednią renomą”.

Nubret miał też, krytyczne uwagi do trendów panujących wśród sędziów.

”Głównym problemem jest nacisk na masę mięśni, a nie na ich jakość. Czasem całość jest wstrętna, niektórzy wyglądają jakby byli w ciąży. Żadna czołowa firma produkująca sprzęt czy odżywki dla kulturystów nie umieściłaby nigdy w swojej reklamie takiego wołu trzymającego jej produkt”.

Podróże Bena
W początkowym okresie istnienia IFBB Weiderowie rywalizowali, a nawet walczyli z ludźmi American Athletic Union (AAU,) a szczególnie ze swoim najgroźniejszym rywalem, Bobem Hofmanem – milionerem, wydawcą i sponsorem reprezentacji USA w podnoszeniu ciężarów, osobą bardzo wpływową w światowym sporcie. Mieli też problemy z najstarszą federacją kulturystów – NABBA (mającą swój nieformalny początek od 1913 roku), która ma siedzibę w Londynie. Od samego początku poważną przeszkodą w rozwoju IFBB było to, iż kulturystyki nie uważano w wielu krajach za sport. Była ona nie tylko krytykowana, ale i ośmieszana.Z tego powodu do Stowarzyszenia Międzynarodowych Federacji Sportu IFBB została przyjęta dopiero
w 1971 roku.
Ben Weider usilnie pracował nad tym, aby kulturystyka była wszędzie uznawana i powszechnie uprawiana. Jeździł po świecie dynamicznie ja propagując. W 1971 roku przyjechał do naszego kraju, w którym od 14 lat odmawiano uznawania kulturystyki jako sportu.

Udałem się do Warszawy – wspominał Ben - i powiedziałem ministrowi sportu (Włodzimierzowi Ręczkowi), iż IFBB popiera ćwiczenia – czy jest pan przeciwko temu? On odpowiedział nie. Stwierdziłem: Jesteśmy za właściwym odżywianiem i zdrowymi zwyczajami. Czy jest to w niezgodzie z pana filozofią? Nie. Ja powiedziałem: My odradzamy używanie tytoniu, alkoholu i narkotyków. Sądzę, że pan odczuwa to samo. Czyli zgadzamy się we wszystkim. Dlaczego więc nie chce pan uznać IFBB? On odpowiedział: W porządku, to dobry pomysł. Tak Polska przyłączyła się do IFBB”.

Jednak te „załatwienie” sprawy przez Bena Weidera - poza formalnym wstąpieniem naszego TKKF do IFBB - prawie nic w polskiej kulturystyce nie zmieniło. Body building nadal nie była uznawana za sport. Stan ten trwał do 1992 r. Jednak, być może, dzięki tej krótkiej rozmowie w latach 70–tych mikroskopijna ekipa TKKF uczestniczyła dwa razy w mistrzostwach IFBB.

„Najważniejszy jestem ja”
W następnych latach Ben Weider był w Polsce kilkakrotnie. Za każdym razem rozmawiał nie tylko z kulturystami, ale i z władzami z władzami polskiego sportu. Zwiedzał m.in. warszawskie ośrodki: „Błyskawica”, „Herkules", „Syrenka". W czasie wizyt nad Wisłą zawsze rozdawał uśmiechy, a najlepszym zawodnikom i działaczom wręczał dyplomy, medale i znaczki IFBB. Były też gipsowe statuetki kulturysty, pokryte złotą farbą. Zawsze elegancki i na dystans i zawsze w tym samym służ-bowym garniturze: szare spodnie, granatowa marynarka z dużym emblematem IFBB i napisem President, na piersi. Jacek Korczak - Mleczko uważa, że Ben jest człowiekiem skromnym... ale nie do końca.

„Chwilę słabości zdarzają się mu „przy końcu zawodów, gdy musi wskoczyć na pudło, aby aktualni mistrzowie pozowali z nim do zdjęcia. Podnosi ich ręce do góry, rozpromieniona twarz zdaje się mówić, że oto jest mój człowiek, najlepszy w moim sporcie. Ale najważniejszym jestem ja”.
Tą słabość szefa IFBB przejęli niektórzy prezesi krajowych federacji. Kulturystów. Obecnie jest normą.

W 1984r. prezydent IFBB przyjechał do Polski wraz ze swoim 20-letnim synem Erykiem, aby uczestniczyć w zlocie TKKF i mistrzostwach polskich kulturystów w Bydgoszczy. Spotkał się z szefem polskiego sportu, prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Marianem Renke. Przy tej okazji zaprosił do Kanady i USA naszą 5 osobową ekipę kulturystów. Pokrył koszty przelotu i ich 14 dniowego pobytu. Jej członkowie wzięli udział w mistrzostwach świata i kongresie IFBB w Las Vegas. Ben uzyskał wówczas zgodę Renkego na organizację Mistrzostw Europy w 1986r. w Warszawie, podczas których ponownie gościł nad Wisłą.

Order od Wałęsy
Długoletnia praca i zabiegi Bena Weidera doprowadziły do tego, że w do jego federacji należą 173 państwa, a body building to dzisiaj kilkanaście milionów kulturystów oraz masowy ruch dla zwykłych ludzi, których nie interesują wynaturzone mięśnie, gdyż ćwiczą tylko dla zdrowia i ładnej sylwetki.
Klan Weiderów miał się dobrze: Firmy przynosiły im milionowe zyski. Nie brakowało im też zaszczytów. Głównie Benowi - za swoje zasługi dla kulturystyki otrzymał wiele tytułów i wyróżnień: od honorowego komendanta miejskiej policji i straży pożarnej do najwyższych oznaczeń państwowych, np. został odznaczony Legią Honorową i Orderem Orła Białego (przyznanego mu w 1991 r. przez prezydenta RP, Lecha Wałęsę). Był też nominowany do Nagrody Nobla.

Żelazna ręka ojca
Póki braciom Weiderom dopisuje zdrowie, o istnieniu ich imperium możemy być spokojni. Ale problemów nie brakuje. Największym ich zmartwieniem jest powszechność stosowania w kulturystyce niedozwolonych środków farmaceutycznych. Pomimo dyrektyw, zakazów i programów jest coraz gorzej. Na przykład obecność środków dopingujących stwierdzono u kilkunastu medalistów mistrzostw IFBB, a najwięcej w czasie czempionatu w Egipcie.

Wydaje się, że stanowi to główną przyczyną, tego, iż usilne starania Bena Weidera, by kulturystykę przyjęto do rodziny sportów olimpijskich, od lat nie przynoszą rezultatu. Można mięć obawę, czy sędziwemu prezy-dentowi starczy sił i czasu na załatwienie tej sprawy. Sądzono ze konty-nuatorem polityki Bena i następcą na tronie IFBB będzie jego syn Erik. Był kila lat nawet sekretarzem generalnym IFBB, ale nie sprawdził się. Kto więc, tak jak w latach siedemdziesiątych Ben Weider, wykaże się równie „Żelazną ręką” w kierowaniu IFBB?

Ostatnie lata
Imperium familii Weiderów przechodzi stopniowo inne ręce.
Joe sprzedał swoje wydawnictwa oraz sieć sklepów z asesoriami kulturystycznymi, zaś Ben ma coraz mniej siły do kierowania swoją federacją. Sprzedają też udziały kapitałowe swoich firm.
Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują ze nie uda się im rozwiążać swojego wielkiego problemu, jakim jest doping w wyczynowej kulturystyce. To ,że w kulturystyce jest siedlisko dopingu jest dobrze znane w Międzynarodowemu Komitetowi Olimpijskimiemu i Światowej Agencji Antydopingowej. Dla większości działaczy tych organizacji kulturystyka to sport kojarzący się z stosowaniem niedozwolonych i szkodliwych środków dopingowych.
Sędziwi właściciele IFBB bracia Weiderowie zrozumieli, że ich kulturystyka pomimo usilnych starań wymknęła się im z „gestii” olimpijskich sportów, raczej bezpowrotnie. Czas braci Weiderów zbliża się do końca.
Autor: Jan Włodarek, wrzesień 2003 r.

Rej.663./Sylwetki - 60/2012.12.02/ JWIP.PL
Aktualizacja: 2012.12.02, godz.20:45

Nie należy rozpoczynać treningu siłowego pod wpływem środków dopingujących i odurzających. Przed wykonywaniem opisanych tutaj metod treningowych i ćwiczeń należy się skonsultować z lekarzem. Autorzy i właściciel strony JWIP.PL nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za skutki działań wynikających bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystania informacji zawartych na tej stronie.
Ostatnie Artykuły
Przemysław Kwiatk...
Stawiałem na wsze...
Cytryna na zdrowi...
Z Antonim Kołecki...
Z Antonim Kołeck...
Flesz
 Leo Robert, 1951 r.
Leo Robert, 1951 r.
TYTANI
Na forum
Tylko aktywnych zapraszamy na forum
oraz
do Pionierów



















































Jeżeli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas.

Jan Włodarek | Historia | Sylwetki | Wywiady | Porady | Trening | Dietetyka | Medycyna | Wspomaganie | Sterydy | Ośrodki | RÓŻNE